Facebook Google+ Twitter

Jazzman jak Mały Książę - o książce Emilii Batury

Kto z nas nie słyszał słynnej "Kołysanki" z horroru "Dziecko Rosemary" Romana Polańskiego? Wydaje się, że to ona przyniosła światową sławę i nieśmiertelność swojemu kompozytorowi, Krzysztofowi Komedzie-Trzcińskiemu. A Wydawnictwo Rebis opublikowało właśnie książkę "Komeda. Księżycowy chłopiec" Emilii Batury.

Na okładce książki zamieszczono zdjęcie kompozytora autorstwa Marka Karewicza. / Fot. www.rebis.com.plTo drugie, zmienione wydanie tej nietypowej biografii kompozytora, który, gdyby żył, kończyłby w tym roku 80 lat. Dlaczego jest to nietypowa biografia? Dlatego, że niezwykle rzadko się zdarza, by biograf pisał o swoim bohaterze z takim ciepłem, serdecznością, wręcz czułością, jak czyni to Emilia Batura, przedstawiając sylwetkę Krzysztofa Komedy - Trzcińskiego, o którym najczęściej pisze per: Krzyś. A przy tym jest to książka napisana z ogromnym znawstwem tematu, co nie dziwi, zważywszy, że autorka jest uznaną w środowisku propagatorką zagadnień muzycznych i kulturalnych.

W tytule swojej książki Batura nawiązuje do melodramatu austriackiego kompozytora Arnolda Schönberga i belgijskiego poety Alberta Girauda, a także porównuje muzyka do Małego Księcia ze słynnego utworu Anoine'a de Saint - Exupéry' ego. Że niby Komeda-Trzciński był taki niecodzienny, niepasujący do szarej socjalistycznej rzeczywistości, w której przyszło mu żyć. I pewnie tak było, co w dużej mierze wynikało z wychowania i atmosfery domowej, w jakiej wzrastał. Tu należy wielki hołd oddać mądrości rodzicom, zwłaszcza matce, przyszłego jazzmana, którzy odkrywszy talent swojego syna zrobili wszystko, by go nie zmarnować i nie przeszkodziła temu wojenna codzienność. Wzruszyć się można czytając, jak państwo Trzcińscy zmieniając miejsca pobytu w czasie wojennej zawieruchy, nie zapominają nigdy o fortepianie, by Krzyś mógł na nim ćwiczyć. Psychiczny komfort zapewniają także młodszej siostrze muzyka, Irenie, z którą wiązać go będzie nie tylko wyuczona profesja (byli lekarzami), ale i prawdziwa bratersko - siostrzana miłość. Książka Emilii Batury uświadamia czytelnikom, niejako na marginesie głównego tematu, jak ważne jest właściwe wychowanie i rodzinna atmosfera stwarzana przez rodziców.

Pasjonująca jest możliwość prześledzenia kariery zawodowej Krzysztofa Komedy - Trzcińskiego od zespołu "Karioka" w Miejskiej Szkole Muzycznej w Ostrowie Wielkopolskim, grupy wokalno - instrumentalnej Akademii Medycznej w Poznaniu poprzez współpracę z "Melomanami" aż po własną grupę "Sekstet Komedy". Batura pisze o talencie Komedy z nieskrywanym podziwem, acz nie "na klęczkach". Pamiętajmy, że jest to okres, gdy grany przez niego jazz traktowany był wówczas jako "wynaturzony produkt destrukcyjnej kultury amerykańskiej". Może dlatego ten niewątpliwie genialny twórca nie został przyjęty do Związku Kompozytorów Polskich? A miał w swoim dorobku zarówno utwory "poważne", takie jak "Etiudy baletowe", jak również piosenki, które uważał za swój "ciężki grzech, zbrodnię popełnioną na prawdziwej muzyce". Tworzył je głównie do tekstów Agnieszki Osieckiej, z którą łączyły go też relacje pozazawodowe (był świadkiem na jej ślubie z Wojciechem Frykowskim). To właśnie Osiecka napisała słowa "Nim wstanie dzień", piosenki, którą w filmie "Prawo i pięść" wykonywał Edmund Fetting.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

5*. Poszukam w księgarniach, bo tam ją na pewno znajdę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja na bardzo dobrym, literackim poziomie. Zachęciłeś mnie do przeczytania tej książki - oby udało mi się ją wypożyczyć w bibliotece! Poza tym gratuluję celnego trafu w akcji książka za recenzję :) 5* za atrakcyjny przekaz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.