Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21942 miejsce

Jazzowy Chopin na festiwalu w Słupsku

Na estradzie 43. Festiwalu Pianistyki Polskiej w Słupsku zagościł jazz. I nie była to wizyta "brata-lekkoducha" poważnej pianistyki, lecz spotkanie mistrzów. Za takie uznać wypada współbrzmienie Chopina i Jagodzińskiego.

Andrzej Jagodziński Trio / Fot. Ryszard K. HetnarowiczTym razem na widowni znalazła się mieszanka bywalców koncertów jazzowych i muzyki poważnej. Różnią się oni może nie tyle kulturą muzyczną, co obyczajami panującymi w salach koncertowych. I chociaż na początku tę różnicę widać było bardzo wyraźnie (nieśmiałe oklaski po pierwszych solówkach instrumentalistów), to z biegiem czasu doszło do konsensusu. Fani jazzu oklaskiwali poszczególne utwory koncertu i instrumentalne popisy a miłośnicy muzyki poważnej z aprobatą kiwali głowami. Z całą pewnością w roli katalizatora tego pojednania wystąpiła muzyka Chopina.
Adam Cegielski / Fot. Ryszard K. HetnarowiczAndrzej Jagodziński pojawił się na estradzie festiwalowej z propozycją spojrzenia na dzieła Chopina jako na nieograniczone źródło inspiracji. Okazało się, że melomani mający rzadką styczność z jazzem niepotrzebnie obawiali się kaskady brzmień, modernistycznych eksperymentów i interwałowych improwizacji. Już otwierające koncert Preludium e-moll wprowadziło publiczność w pastelowy pejzaż muzyki. Jeśli fortepian oddawał nieco głośniejszy stuk kropel deszczu o parapet, to kontrabas Adama Cegielskiego dopowiadał melodyjnie jego nieustanne trwanie w czasie a perkusja Czesława "Małego" Bartkowskiego dopełniała deszczowy krajobraz szelestem kropli na liściach. Nie było w tej aranżacji żadnego przypadku. Wręcz przeciwnie! Zasada perfekcyjnie przemyślanej konstrukcji obowiązywała w każdym z prezentowanych na festiwalowej estradzie utworów Chopina. A nieodłącznym elementem tego była precyzyjna gra nastrojami aż do brawurowo zagranego Poloneza As-dur na zakończenie pierwszej części koncertu.
Czesław "Mały" Bartkowski / Fot. Ryszard K. HetnarowiczW przerwie publiczność dzieliła się wrażeniami. Dominowało w nich uznanie dla kunsztu instrumentalnego i aranżacyjnego Jagodzińskiego. Zgodnie podkreślano potwierdzenie tym koncertem coraz częściej powtarzanej opinii o nim, jako o "liryku fortepianu". A tym, którzy nie pozbyli się jeszcze wątpliwości wystarczyło poczekać na ponowne pojawienie się na estradzie Andrzej Jagodziński Trio. Towarzyszył temu swoisty niepokój, bo przecież zagrana miała być II Sonata fortepianowa b-moll. Andrzej Jagodziński / Fot. Ryszard K. HetnarowiczPocząwszy od Grave (pierwszej części sonaty) publiczność trwała w zasłuchaniu - przerywanym jedynie uznaniowymi oklaskami dla instrumentalistów - aż do finałowego Presto. A gdy publiczność myślała, że po wspaniale, balladowo zagranym "Marszu żałobnym" większego pokazu inwencji twórczej spodziewać się nie można, na estradzie pozostał tylko pianista. Nokturn f-moll przemienił się pod palcami Jagodzińskiego w jazzową serenadę, w której rozpłynęła się cała mroczność brzmień a pozostała wyraźnie odczuwalna melancholia, refleksyjność i wędrówka przez tony nocy. Konsekwencja tego popisu mogła być tylko jedna - bis.
Dzisiaj drugi dzień konkursowej Estrady Młodych w Zamku Książąt Pomorskich. Swój talent prezentować będą Natalia Lentas i Paweł Motyczyński, tegoroczni laureaci Międzynarodowego Konkursu Młodych Pianistów "Arthur Rubinstein in Memoriam" w Bydgoszczy. Natomiast wieczorem w sali Filharmonii wystąpią Bartłomiej Kominek i Joanna Ławrynowicz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 09.09.2009 02:03

Ryszardzie, cóż dodać! Profesjonalne sprawozdanie z przesłaniem i nauką; bardzo wiele wiadomości okraszonych klimatem zdjęć. Znakomity materiał Fachowca, czego nie da się ukryć...... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.