Facebook Google+ Twitter

Jeden człowiek, jeden jacht, jeden ocean

Po trzydziestu latach przerwy Polak startuje w trudnych, ale prestiżowych regatach - Transat 6,50. Jakie ma szanse? Na czym polega ta rywalizacja?

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. AKPAHistoria regat samotników przez Atlantyk Transat sięga roku 1977, kiedy to rozegrano je pierwszy raz. Wymyślił je Brytyjczyk Bob Salomon jako alternatywę dla niezwykle drogich transatlantyckich regat samotników OSTAR. Trasa regat biegnie szlakiem wyznaczonym jeszcze w okresie wielkich odkryć geograficznych. Jest dwuetapowa – z Europy poprzez Wyspy Kanaryjskie, aż na wschodnie wybrzeże Ameryki Południowej. Od 2001 roku regaty nazywają się „Transat 6,50”, jednak żeglarze używają potocznie starej nazwy – Mini Transat.

Regaty rozgrywają się w dość spartańskich warunkach. Zawodnicy nie mogą kontaktować się z nikim z zewnątrz. Dostają jedynie informacje meteorologiczne od organizatorów, a ich aktualna pozycja przekazywana jest przez specjalne transpondery, tak że każdy może obserwować postępy pod adresem www.transat650.org. Zainteresowanie udziałem w regatach jest olbrzymie, tak że organizatorzy są zmuszenie do stawiania wysokich warunków kwalifikacyjnych, aby ograniczyć ilość startujących jednostek.

Zawodnicy startują w dwóch klasach. Pierwsza - jachty seryjne są to jednostki o prawie identycznych właściwościach nautycznych. By powstrzymać "wyścig zbrojeń", regulamin regat ogranicza stosowanie nowoczesnych i bardzo drogich technologii. Te założenie sprawia, że klasa jest stosunkowo niedroga (wystarczy ok. 80 tys. euro aby wziąć udział w regatach), oraz że bardziej liczą się umiejętności sternika i solidne przygotowanie jachtu, mniej umiejętności konstruktora.

Druga klasa – jachty prototypowe, to nowatorskie konstrukcje, budowane specjalnie po to aby nadać im jak największą szybkość. Stosowane są tu zwykle „kosmiczne technologie”. Tu nie liczą się koszty, a jedynie najnowsze osiągnięcia techniki. Ogranicza się jedynie wymiary łodzi, długość maksymalna – 6,5 metra, szerokość – 3 metry, zanurzenie – 2 metry, całkowita wysokość –14 metrów. Jest to najlepszy poligon doświadczalny dla innych wielkich regat, w których liczy się technika, takich jak America's Cup, czy Volvo Ocean Race.

W pierwszych regatach brał udział nasz słynny polski żeglarz Kazimierz „Kuba” Jaworski. Zajął wówczas drugie miejsce, co był ogromnym sukcesem. Na jego jachcie Spanielku zastosowano wówczas po raz pierwszy dwie płetwy sterowe, co obecnie jest standardem konstrukcji Mini 650. Kuba Jaworski zastosował również oryginalne ożaglowanie.

Po długiej przerwie w tegorocznej edycji regatach bierze udział Polak – kpt. Jarosław Kaczorowski. Doświadczony żeglarz, instruktor i sędzia regatowy. Wielokrotnie zdobywał mistrzostwa Polski i Świata w klasach MICRO, Tornado i innych. Brał udział w wyścigu dookoła świata The Race na katamaranie "Warta-Polpharma". Jacht którym płynie – Allianz, został skonstruowany w 2004 roku i brał już udział w poprzedniej edycji tych regat. Został jednak poddany remontowi i licznym usprawnieniom.

Pierwszy etap, dawniej z Wielkiej Brytanii, obecnie z La Rochelle we Francji na Maderę do portu Funchal, liczy 1130 mil morskich, to jest ponad 2 tys. km. Jest to trudny odcinek ze względu na ruchliwy akwen wybrzeży Portugalii i Maroka. Zawodnicy muszą cały czas czuwać, większość awarii na tym odcinku to zderzenia z różnymi pływającymi obiektami.

Kpt. Kaczorowski pomimo uderzenia w tzw. UFO (unidentified floating object) i uszkodzeniu steru, ukończył etap na 56 ogólnej pozycji, a w klasie prototypów – 39. Relacja z pierwszego etapu oczami kapitana – relacja.

Do drugiego etapu zawodnicy wystartowali 7 października. Portem docelowym jest Salvador de Bahia, gdzie zwycięzcy spodziewani są około 24 października. Do przepłynięcia jest 3100 mil morskich, czyli 5750 km. Etap przebiega początkowo przez strefę pasatów, następnie przez obszar cisz równikowych, zwanych potocznie Doldrumami, żeby znowu bajdewindem wejść w strefę pasatową.

Doldrumy w tym roku dały się mocno we znaki zawodnikom, cisze były przerywane gwałtownymi burzami i nie spotykanymi często na tych szerokościach silnymi szkwałami. Kpt Kaczorowski wyszedł w strefę działania południowych pasatów na miejscu 18-tym i ma jeszcze przed sobą 1200 mil morskich. Ostatnie dane pokazują miejsce 14. (z 20 października), jednak przy tak długim etapie i zmiennych warunkach dużo się jeszcze może zdarzyć, niezwykle ciężko jest określić aktualne szanse naszego zawodnika.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

ciekawe, plus :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesujący temat, dobrze, wciągająco napisany. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super się czytało +

Komentarz został ukrytyrozwiń

"+" zdecydowanie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

jak najbardziej + :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za podjęcie ciekawego tematu, o którym sie na w24 nie pisze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.