Facebook Google+ Twitter

Jeden głupiec czyni setki głupców

O blondynkach pisano już wiele. Głupie, puste, naiwne, ale przy tym olśniewająco piękne. Tych określeń pojawia się zawsze wiele, gdy w mediach króluje właśnie jakaś blond-piękność. Tak było w czasach Marilyn Monroe, Brigitte Bardot, Pameli Anderson.

Prasę kolorową typu „Party” czy „Show”, mimo iż jestem kobietą omijam szerokim łukiem. Niespecjalnie, bowiem interesuje mnie życie gwiazd. Śledzę natomiast nowinki, pojawiające się w Internecie, gdzie nie sposób jednak od takich informacji całkowicie się odgrodzić. Ostatnio natknęłam się w sieci na wypowiedź naszego ministra spraw zagranicznych, który w porannym programie amerykańskiej telewizji MSNBC podzielił się z prowadzącą cenną refleksją. Bynajmniej – nie polityczną.

Sikorski, dumnie oznajmił, że w Polsce mamy swoją własną Paris Hilton – Dodę. Dodał również, że może nie jest tak zamożna jak Paris, ale że jest z pewnością lepiej wyposażona i lepiej śpiewa. Wypowiedź ta, bądź, co bądź, rzuciła pewne światło na temat tego, w jakich kobietach gustuje pan minister. Nie to jednak mnie przeraziło. Przeraziła mnie wizja tego, jak wiele takich Paris Hilton (w różnych odmianach) mamy już u siebie nad Wisłą. No bo Doda to taka chyba najbardziej inteligentna i „chciana” wersja Paris. Dziedziczka hotelowego biznesu znana jest z tego, że jest znana, gdyż w żadnej dziedzinie, w której próbowała zaistnieć nie osiągnęła sukcesu. W przeciwieństwie do Dodzi, która i w „Barze” sobie poradziła i która śpiewaniem wciąż zyskuje sobie nowych fanów (zwłaszcza tych nastoletnich).

Warto też wspomnieć o najstarszej „polskiej Paris” – jednej z pierwszych, której erotyczne wybryki w jakuzzi z niejakim Kenem na oczach milionów wzbudziły podobne emocje w Polakach jak u Amerykanów seks-taśma nakręcona przez chłopaka Hiltonówny. Mowa oczywiście
o kobiecie o najbardziej fastfoodowej ksywce w kraju. Frytka, z tego co mi wiadomo, wciąż bierze przykład z Paris. Dalej robi z siebie idiotkę śpiewając (czyt. fałszując) u Kuby Wojewódzkiego „Dwa gołębie”, chwaląc się swoimi studiami w szkole aktorskiej, a obecnie prowadząc w TV program, który ma zatrważająco małą oglądalność. No i pora na tę najmłodszą wersję Paris, która może trochę odbiega wizualnie od prototypu, bo ma bardzo długie czarne kołtuny włosów i pomarańczową cerę, sprawioną promieniami UVA i UVB w plastikowej tubie, zwanej solarium, ale pomysłami dorównuje Hiltonównie jak nic.

Jola Rutowicz- bo o niej mowa, nie dość, że próbowała złapać Jarka Jakimowicza na różowe tipsy, by móc się obracać w świecie celebrities, to jeszcze straszy nas swoimi planami odnośnie kandydowania na premiera. No cóż. Ewidentnie nadaje się do naszej grupki „pań wyjątkowych”. Wszystkie te panie, chcąc nie chcąc zarażają swoją głupotą tysiące młodych dziewcząt, które niezdecydowane co do stylu ubioru, wyglądu i zachowania idą po najprostszej linii oporu, wybierając wizerunek takiej właśnie "pseudo-gwiazdy". Mówcie sobie Państwo, co chcecie, ale morał z tego jest tylko jeden.

W dzisiejszych czasach przepis na sukces jest prosty: seks afera, podlatujące głupotą wypowiedzi, tandetny wygląd i małe pieski w torebce. Ot, to wszystko. Można więc bez większych problemów brać z naszych "Paryżanek" przykład. Zdjęcie na pierwszych stronach gazet i przy okazji kilka tysiaków do kieszeni – murowane. Pytanie: czy tylko o to w życiu chodzi?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

5+.Celna obserwacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.09.2009 15:22

5+ Świetnie napisany tekst z "zębem", a nawet "kłem"... :-)

Katarzyno, słyszałaś o cudzie? Ponoć na koncercie Joli Rutowicz - sparaliżowany chłopiec wstał z wózka i wyszedł!....... :-))) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.