Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > Jedenaste: nie wierz bliźniemu. „Wątpliwość”

Pozycja materiału w rankingach:

22512 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 15pkt

Oceń:

Jedenaste: nie wierz bliźniemu. „Wątpliwość”


Na pierwszy rzut oka film Shanleya to nic więcej, jak tylko zarejestrowany kamerą spektakl teatralny. Myli się jednak, kto polega na pierwszym wrażeniu.

Plakat promujący film / Fot. Fot. MiramaxPrzy całej statyczności inscenizacji „Wątpliwość” jaskrawo eksponuje jeden z istotniejszych atutów, dzięki którym dziesiąta muza posiadła na Parnasie przewagę nad swymi scenicznymi siostrami. Zbliżenia i plany średnie tworzą tu bowiem warunki intymnego kontaktu ze światem przeżyć bohaterów. Wprowadzają w sam środek napiętej psychologicznej gry, jaką na ekranie symulują aktorzy w najwyższej formie.

Wścibskie oko kamery śledzi u Shanleya każdy, najdrobniejszy nawet gest postaci, tropi najdelikatniejsze poruszenia rysów. Podstawowa to sprawa w filmie, którego artystyczny koncept w całości niemal opiera się na mistrzostwie wykonawców, zaś fabuła skoncentrowana została wokół rozgrywanej na półtonach konfrontacji dwóch silnych indywidualności.

Philip Seymour Hoffman po raz kolejny użycza swojej twarzy ludzkiej ambiwalencji, pewnie kreśląc portret księdza oskarżonego o molestowanie dziecka. Jego ojciec Flynn to gwiazda jednej z parafii na Bronxie: porywający kaznodzieja i ulubieniec wychowanków tutejszej katolickiej szkoły, stanowi osobowość dramatycznie pękniętą. Mimo dławiącego poczucia winy jest cynicznym manipulatorem; Hoffman zręcznie skrywa prawdę o swojej postaci za maskami społecznika i charyzmatycznego moralizatora, ale prawdziwą wirtuozerię osiąga w momentach, w których obnaża oblicze udręczonego grzesznika.

W kolejnym już filmie dotyka aktorskiej wielkości, ma jednak pecha: jego blask przyćmiewa skutecznie Meryl Streep, niepodzielnie królująca na ekranie w roli despotycznej siostry Aloysius. Autonomicznym arcydziełem sztuki jest jej kreacja, godząca nieprzeniknioną, purytańską emocjonalność ze skrywaną skrzętnie delikatnością, bezwzględną surowość charakteru z nieskalaną prawością sumienia. Przykra w obejściu przełożona jest w szkolnym mikroświecie wiedźmą, którą straszy się niegrzeczne dzieci: jeśli Flynn stanowi tu uosobienie miłosierdzia, ona oznacza karzącą rękę starotestamentowego Boga.

Widz początkowo wierzy pozorom, by w dalszych partiach filmu dać się uwieść poruszającemu spektaklowi Streep, w którym przez nieczułą powłokę subtelnie przebijają: autentyczna troska i heroizm. Tylko bowiem siostra Aloysius dostrzega, że w kościelnej społeczności dzieją się rzeczy niepokojące, tylko ona podnosi sprzeciw wobec zła. Broni dzieci i sprawiedliwości z równą determinacją, z jaką czuwała nad przestrzeganiem regulaminów.
Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 6

Sortuj komentarze:

Lucyna Rozlatowska 23.02.2009 09:43

Ocena: Ocena pozytywna 65 Ocena negatywna 55

Świetna recenzja (+)

Moim zdaniem, Streep za tę rolę zasługiwała na Oscara, szkoda, że Akademia zadecydowała inaczej. Nawet nie przeszkadzała mi wyraźna sceniczność obrazu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 21.02.2009 20:00

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 46

udana recenzja, gratuluję.
miałam wątpliwości czy iść na to, teraz nie mam, przynajmniej tyle, co nie?:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Livia Kolan 21.02.2009 12:59

Ocena: Ocena pozytywna 54 Ocena negatywna 50

Plus. Zachęciłeś mnie do obejrzenia tego filmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Winczakiewicz 21.02.2009 12:57

Ocena: Ocena pozytywna 65 Ocena negatywna 55

Pomysł na taką scenę jak najbardziej mnie przekonuje, ale w realizacji czegoś tam zabrakło - mam wątpliwości czego ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Januszewski 21.02.2009 12:46

Ocena: Ocena pozytywna 56 Ocena negatywna 55

Moim zdaniem ostatnia scena, w której Streep wybucha płaczem, to przejmujący akord na koniec. Takie ostatecznie zagubienie wśród domysłów i podejrzeń tworzy wstrząsający kontrast z wcześniejszą twardością siostry Aloysius:) Mnie to ostatecznie przekonało do Wątpliwości.

Amy świetna, ale jeśli jako jedyna z obsady filmu dostanie Oscara, to będzie to lekka przesada. Jeśli nagradzac, to wszystkich, łącznie z Hoffmanem i Meryl:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Winczakiewicz 21.02.2009 12:28

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 55

Amy Adams była wprost idealna do tej roli. A sam film - chwała za to że udaje się trzymać widza w napięciu oferując tak niewiele akcji.

Za to końcowe sceny mnie troche rozczarowały (rozmowa Amy & Meryl)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.