Szanuję i podziwiam ludzi, ktorych wiara jest niezachwiana i bezdyskusyjna. Nie mają wątpliwości, wiedzą komu przypisać życiowe dobro i kogo oskarżyć o nieszczęścia. O wiele ciekawsze jednak są w mym mniemaniu objawy tej wiary i sposoby uprawiania kultu.
Zwiedzając Rzym w czasie wolnych od pracy dni, towarzyszyłam
pewnej niedzieli poznanej tam
pani Z., która nie zdążyła opanować jeszcze języka, nie mówiąc o poruszaniu się z mapą. Była
gorliwie wierzącą i marzeniem jej było poznać wszystkie najważniejsze miejsca kultu. Służyłam więc za przewodnika osobie, która z ogromnym samozaparciem pokonała na klęczkach, jak każe obyczaj, święte schody, całując w pokorze każdy ze stopni. Modliła się przed Pietą
chronioną ścianą pancernego szkła, całowała
w więzieniu Mamertyńskim każde ogniwo łańcucha, którym ponoć przykuty był św. Piotr.
Łańcuch, wypolerowany i lśniący, jak na czasy, z których rzekomo pochodził, był świadectwem dziwnie zaawansowanej techniki przedchrześcijańskiego Rzymu.
Potem były pełne szacunku pokłony i modlitwy nad kamieniem z odciskiem stopy w kościółku Quo Vadis. Fakt, iż kamień ten jest kolejną na przestrzeni lat kopią, wytartą od dotknięć mimo chroniącej kraty nie miał dla Z. żadnego znaczenia. Jako ciekawostkę dodać muszę, iż "oryginalny" odcisk stopy Jezusa w kamieniu, przechowywany w zupełnie innym kościele, został kilka miesięcy później skradziony wraz z zabytkową szafą z zakrystii tegoż kościoła, a następnie porzucony przez złodziei w krzewach przy Via Appia.
Szanując wiarę mojej towarzyszki, poprowadziłam ją w miejsca, do których nie docierają zabiegane wycieczki i gdzie mogła w ciszy i skupienu modlić się wielokrotnie.
Kolejną moją przygodą było wydarzenie spowodowane przez pielgrzymkę Radia Maryja w bazylice Santa Maria Maggiore. Zwiedzanie maleńkiego sanktuarium położonego poniżej posadzki było możliwe tylko w pojedynczej kolejce: wąziutkie schodki w dół - ołtarzyk z cenna relikwią - wąziutkie schodki w górę.
I oto w pewnym momencie ludzie wychodzący zostali zablokowani. Wyjście blokował rosły, młody człowiek w koloratce, za którym kroczyła blond dama z biustem 110 i reszta wycieczki - wszyscy rozgłośnie śpiewający "Lulajże Jezuniu", co miało być wyrazem czci dla relikwi. Powstało zamieszanie, rozległy się oburzone głosy turystów, którzy musieli się wydostawać z kapliczki schodami przeznaczonymi do wyjścia, a którymi pod prąd wchodziła jak taran grupa polskich wiernych. Błyskały flesze, ludzie zgromadzeni w pobliżu kiwali głowami, Japończycy filmowali jak zawsze, wszystko i wszędzie, wreszcie ktoś rozpoznał grupę i wyjaśnił: Polen, Polen. Sprawa została wyjaśniona, z nami nie ma mocnych; trzeba nas przeczekać.
Wszystko powyższe piszę dziś pod wpływem wydarzenia oglądanego w telewizji. Urodzin najsłynniejszego polskiego prałata. Który czcząc swoje urodziny, jak zwykle szumnie i niezwykle elegancko, dał jasno do zrozumienia, że owrzodziała cukrzycowo nóżka się wygoiła i będzie służyć do kopania. Kapłan, któremu do uczczenia Boga potrzebny jest ołtarz z bursztynu, będzie kopał. I słusznie. Bo to jest jedenaste przykazanie prawdziwego wyznawcy miłosiernego Boga.
Zobacz także:
Artykuły
(682)
Galerie
(88)
Średnia ocen
(4.20)
Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska
O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mir Nalezińskí 07.12.2006 09:02
@Jadwiga - dzięki za okazany szacunek, ale ja Ciebie nie rozumiem - gdyby 9 wpisów było z jednej beczki to wszyscy by napisali, że z jednej. A że każdy z innej to chyba dobrze? Zapytaj Redakcji czy mają coś przeciw wpisywaniu 9 komentów przy czym każdy jest z innej baryły...
Zadaj konktretne pytanie- czego nie rozumiesz, to zaraz Ci wyjaśnię. Jeśli ja czegoś nie rozumiem to pytam o konkrety a nie ogólnie...
Jadwiga Kowalczyk 05.12.2006 12:05
Asen ! serdeczne dzięki za wpis - tak sobie, poprostu z marszu odczytałeś intencje i przemyslenia, nie dla wszystkich jak się wydaje jasne. Nie mam ambicji, ale też i możliwości pisania poważnych rozpraw socjologiczno - filozoficznych. Stać mnie zaldwie na krótki komunikat o swych refleksjach. Ponieważ formuła Wiadomości24 dopuszcza taką formę wypowiedzi, mogę sie tylko cieszyć moją nową zabawką.
Jadwiga Kowalczyk 05.12.2006 11:26
Mirnal - z całym szacunkiem dla Twej pracowitości, ale Twoje 9 wpisów, każdy z innej beczki, nasuwają podejrzenie, że należysz do ludzi którzy zawsze i wszędzie muszą mieć ostatnie słowo. Czytając Twoje kolejne uwagi nie jestem w stanie zorientować się o co właściwie Ci chodzi.
Mir Nalezińskí 05.12.2006 09:20
*Japończycy filmowali jak zawsze, wszystko i wszędzie, wreszcie ktoś rozpoznał grupę i wyjaśnił: Polen, Polen.* - no tak, Niemcy a. Austriacy nas zdekonspirowali... Jak na pierwszy Artykuł, to chyba łagodnię potaktowano Autorkę. Następnym razem będzie ciężej - ja niektóre teksty inkubuję od kikudziesięciu godzin do kilkunastu (ostatni o uchu igielnym czeka od północy).
Mir Nalezińskí 05.12.2006 09:15
Joli dawno nie było, a emgieka dochodzi już od dłuższego czasu i nie zawsze zrozumiale - zagadkowy facet.
Jadwiga Kowalczyk 04.12.2006 15:50
doszła Jola i emgieka. Witam i dziekuję. Mirnalu - mówiąc na poważnie mam wiek wyrażający sie w tym roku cyfrą diabelską. Nie piszę więc tej cyfry, aby złego na ekran nie przywołać. :)
Maciej G. Krasny 04.12.2006 15:12
Pomieszanie z poplątaniem... już od tytułu...
(-).
Jolanta Paczkowska 04.12.2006 14:11
Fiu, fiu…, a to krytyka na W24 nabiera rumieńców. Jedni nie zostawiają suchej nitki na zdjęciach, inni chętnie komentują teksty i zajawki…
Coraz ambitniej, coraz poważniej.
Mirku, ale mnie rozbawiły Twoje uwagi, dawno się tak nie uśmiałam. Tu w ogóle dość rzadko jest to możliwe, a szkoda.
Jadziu, myśl przekazałaś, mam wrażenie, że ją rozumiem, a to już dużo. ;-)
Trzymaj się dalej tak dzielnie. Pozdrawiam. :-)
Mir Nalezińskí 04.12.2006 11:51
A ile ma lat szanowny piesek na zdjęciu i ile miałby dzisiaj? Konia nie widać. Ale 83 to Pani nie ma, niech Pani nie kokietuje! Na W24 to sama młodzież i średni wiek.
Jadwiga Kowalczyk 04.12.2006 11:37
haha - ani zdementować, ani zdemontować! Koń jaki jest, każdy widzi, a moje zdjęcie pochodzi sprzed .......lat.