Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49892 miejsce

Jedna niekończąca się piosenka

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2008-08-01 14:23

Kosa. Najsurowsza jurorka "Jak oni śpiewają", najbardziej wymagająca nauczycielka śpiewu. Elżbieta Zapendowska opowiada o śmiertelnej chorobie artystów, muzycznych knotach i offowej ofensywie.

Elżbieta Zapendowska / Fot. PAPSłuchając radia, natrafiła pani na piosenkę, która może być przebojem tego lata?
Nie bardzo. Polskie piosenki strasznie się skundliły. Dziś przebój to jest jakiś charakterystyczny motyw muzyczny, głupi tekst, który wpada w ucho, zwłaszcza 15-latkom, bo nawet 20-latków już on drażni. Te piosenki są marne i bardzo do siebie podobne. Mam wrażenie, na przykład słuchając premier opolskich, że to jest jedna niekończąca się piosenka. Ta sama, tylko w różnych wykonaniach.

Czyli letniego polskiego przeboju nie będzie?
Nawet nie wiem, co to jest ten letni przebój...

Pogodna piosenka, trochę z przymrużeniem oka, jak na przykład słynne "Chałupy, welcome to" czy "Zabrałaś mi lato". Już nie wspomnę o piosenkach z najwyższej półki, takich perełkach jak "Na całych jeziorach ty" z muzyką Adama Sławińskiego i tekstem Agnieszki Osieckiej...
Nie wiem, czy nie będzie przeboju. Dzisiaj można wypromować największego knota. Jak radio będzie non stop go nadawać, to człowiek się w końcu przyzwyczaja do tych drażniących dźwięków i nawet zaczyna takiego koszmarka nucić. Wszystko zależy, jak się traktuje piosenkę. Ja jestem wychowana na tych naprawdę niebanalnych: z ciekawą harmonią, tekstem, linią melodyczną i interesująco wykonanych. Dlatego tak strasznie trudno mi się przestawić na papkę, która pojawia się od wielu lat w radiu. Wiem, że mówię jak stary ramol, ale ja już jestem stary ramol i mam prawo tak mówić. Zastanawiam się, czy gdyby dzisiaj pojawił się Marek Grechuta, albo nawet Czesław Niemen, to czy mieliby szansę zaistnienia. Czesław może tak przez swój charakterystyczny głos i sposób śpiewania, ale Marek już niekoniecznie...

Ale na przykład płyty zespołu Raz Dwa Trzy sprzedają się nieźle, myślę tu o ostatniej z piosenkami Młynarskiego...
Oni sięgnęli po materiał, który sam się broni. Ludzie wcale nie są tacy durni, jak myślą sobie rozgłośnie radiowe, szczególnie radia komercyjne, które nadają głównie knoty. Słuchacze są zmęczeni tą papką, chcą czegoś szlachetniejszego, co im pozostanie w umysłach, w sercu i duszy. Od paru lat Anka Jopek rewelacyjnie się sprzedaje, mimo że ta muzyka jest trudna dla przeciętnego słuchacza.

Z rankingów wynika, że teraz dobrze sprzedaje się Ania Dąbrowska, zespół Feel, Czesław Śpiewa, Maryla Rodowicz, składanka letnich przebojów, muzyka filmowa, raper Tede. Czy to coś mówi o gustach Polaków?
Mówi trochę i raczej dobrze świadczy o naszych upodobaniach. Ania Dąbrowska jest wokalistką, która nie epatuje gwiazdorstwem. Robi swoje. Jest tajemnicza, przykuwa uwagę. Najnowszej płyty nie słyszałam, ale dwie pierwsze są dobre jak na dzisiejsze czasy. Czesław to postać śmieszna i barwna, z pogranicza offowej muzyki. Zawsze były takie postacie na naszym rynku, jak chociażby Atrakcyjny Kazimierz. Tacy artyści radzą sobie dzięki bardzo wyraźnej osobowości. Z kolei Feel wstrzelił się w gusta najmłodszych, ale to nie jest taki straszny knot jak Ich Troje. Michał Wiśniewski odniósł jednak sukces finansowy, bo ma osobowość, chociaż to, co robi, nie ma nic wspólnego z muzyką. Z kolei sukces Maryli Rodowicz jest zupełnie zrozumiały, bo to rewelacyjna artystka.

Jej płyta "Jest cudnie" sprzedaje się dobrze i może osłodziła wokalistce złośliwości niektórych krytyków, że tak długo śpiewa.
Jesteśmy narodem, który nie szanuje artystów powyżej czterdziestki. Widać to nawet po komentarzach internetowych. Frank Sinatra miał 80 lat i śpiewał. Nikomu to nie przeszkadzało i przeszedł do historii. Nie wiem, czy nasze gwiazdeczki, które też się śmieją z takich artystek jak Maryla, przejdą do historii. Bardzo w to wątpię. Maryla zawsze dbała o repertuar. Nawet te płyty, które słabiej się sprzedawały, bo były gorzej wypromowane, mają genialne utwory, niektóre w ogóle nieznane. Cały sukces tkwi w osobowości Maryli. Ona jest ciekawa świata, inteligentna. Ma poczucie humoru, niebywałą energię i niebywały temperament. Potrafi czerpać garściami ze zmieniającego się świata, ona czuje, co jest nowe i wartościowe. Jej teksty opowiadają w sposób niebanalny o naszej rzeczywistości. A banał to śmiertelna choroba dla artystów.


Rozmawiała: Joanna Leszczyńska

Cały wywiad przeczytasz w serwisie www.polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.