Facebook Google+ Twitter

Jednym pociągnięciem pędzla nie namaluje się obrazu

Czy zasada Hamiltona mówiąca, że układ mechaniczny realizowany fizycznie, z możliwych ruchów "wybierze" ten, który będzie wymagał najmniejszego działania, ma również zastosowanie do społeczności ludzkich?

Obserwator! Co to za osobnik? Kim jest? Jaka jest geneza słowotwórcza tego określenia? Mówi się, że obserwator to ten, który w sposób szczególny przygląda się wybranej dziedzinie, wybranym zachowaniom, czy wybranemu zjawisku.

Gdyby jednak „Gazeta Wyborcza” – spec od sondaży – zadała respondentom pytanie: „Czy Polacy to dobrzy obserwatorzy?”, zapewne większość odpowiedziałaby: "ależ tak!". No i pięćdziesiąt siedem procent z nich należałaby do PO, ponieważ bycie dobrym obserwatorem to cecha pozytywna. A najwięcej cech pozytywnych mają członkowie PO. Członkowie PiS mogą się poszczycić znacznie mniejszą ich liczbą.

Ja, co prawda, jestem niezrzeszony, ale przez kilkadziesiąt lat życia, chcąc nie chcąc, coś tam zaobserwowałem. Mało tego. Zapamiętałem, w moim subiektywnym odczuciu, rzeczy ważne. Jedno z takich zdarzeń spróbuję opisać i na tej podstawie wysnuć uogólnienie. Czy mi się to uda? Zobaczymy. Jeśli
znajdzie się choć parę osób, które podzielą moje poglądy, będę może nie zupełnie szczęśliwy, ale na pewno zadowolony.

A było to tak. W dużym zakładzie, gdzie pracowałem, powstał problem niepoprawności działania mechanizmu będącego naszym produktem. Na jednej z narad obarczono mnie – z racji zajmowanego stanowiska – znalezieniem przyczyny owych niepoprawności. Wziąłem się za pracę ostro, bo produkcja musiała być kontynuowana bez przerwy (zaznaczę, że nie była to wada dyskwalifikująca mechanizm). Robiłem pomiary, wykresy, fotografie śladów wadliwej współpracy elementów mechanizmu. Kierownictwo zakładu, szeroko pojęte (było to za czasów PRL-u), co i rusz dopytywało się, kiedy będą wyniki badań. W końcu sporządziłem sprawozdanie, w którym punkt po punkcie wskazałem mankamenty, powodujące niezgodność z wymaganiami zawartymi w warunkach technicznych. Wszystko było potwierdzone liczbami, wykresami, fotografiami. Wtedy dla szeroko pojętego kierownictwa problem przestał być problemem, a mnie już nikt nie indagował o wyniki badań.

Konkluzja mogła być tylko jedna: usunięcie wielu błędów zniechęca, bo wymaga wielokierunkowości działań, inwencji, ciągłości, systematyczności, racjonalnego podejścia i nadzoru. Najlepiej byłoby, gdyby to był jeden mankament, którego usunięcie załatwi sprawę. Wówczas i kieszeń na premię i pierś na medale można byłoby, zasłużenie wystawić.

Po latach, nie będę daleki od prawdy, jeśli powiem, że rzetelna i systematyczna praca dla wielu jest ciężarem nie do udźwignięcia. A najlepiej wychodzą im działania pozorowane. Co gorsza, ludzie oczekują takich działań. W nich bowiem upatrują osiągnięcie szybkich efektów. I mamy to, co mamy! Ustrój socjalistyczny nam się nie podobał, bo zawierał wiele uciążliwych mankamentów. Usuwanie ich pochłonęłoby wiele lat. Trzeba byłoby włożyć dużo wysiłku, żeby doprowadzić do poprawnie funkcjonującej demokracji. Łatwiej było go obalić. To nie wymagało wiele wysiłku. Wystarczyły protesty, strajki, wiece i wszelkie inne formy wyrażania niezadowolenia społecznego. A że po drodze zginęło wiele ludzi? Cóż! Straty muszą być. Stanowiły jedynie dodatkowy pretekst, by organizować protesty.

I znowu, po latach przychodzi refleksja. Kto był inicjatorem przemian? W czyim interesie było ich wzniecenie? Czy, aby nie w robotniczym? A może było to przedsięwzięcie według zasady, która mówi, że "wiele trzeba zmienić, aby pozostało tak jak było”. Nadal istnieje proceder reformowania państwa, polegający na szybkim usuwaniu pojedynczych mankamentów i wmawianiu społeczeństwu, że to jest jedyne, dobre, szybko przynoszące pozytywne skutki. W rzeczywistości „pozytywne skutki” to wzrost różnicy poziomów statusu społecznego. Do nikogo nie przemawiają doświadczenia ludzkości przypominające o tym, że skrajne bogactwo i skrajna nędza to nie są zjawiska, mogące sobie towarzyszyć bez konfliktów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 05.04.2009 09:52

Tak, panie Tadeuszu!
Cudotwórców wielu
wymyśla nam wciąż cuda,
wciąż... jak w PRL-u...

_______________ mkd

Komentarz został ukrytyrozwiń

U nas rzuca się hasła, obiecuje, - nawet cuda, jak D.Tusk - a następnie pozoruje działania.
Prawdopodobnie, problemy przerastają naszych wodzów. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlatego Pani Stefanio ja usiłuję zwrócić uwagę na błędne podejście do napraw. Nasi politycy za naprawę istniejącego stanu, uważają wprowadzenie zmiany. Zaś do treści zmiany i jej skutków już wagi należytej nie przywiązują. Im chodzi, (takie jest moje zdanie) bardziej o efekt wizualny a nie rzeczowy. Bo cóż za wysiłwk potrzebny do wprowadzenia zmiany, jeśli ma się większość parlamentarną. Nie pamiętam, który z polityków powiedział: dajcie mi pełnię władzy a szybko wprowadzę wszystkie zmiany. Tak - zdaję się - to brzmiało. Czy coś takiego mógł powiedzieć polityk dojrzały? A już najbardziej mnie "drzaźni", jak zachodnie rozwiązania przeflancowuje się na nasz polski grunt, bez jego przygotowania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mechanizmy nie myślą i idą po najmniejszej linii oporu.
Zadziwiające, że ludzie posiadają tę zdolność, a jakże często wydaje
się, że jej nie wykorzystują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.