Facebook Google+ Twitter

Jędrzejczak: Chcę usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego w Pekinie

  • Źródło: Głos Wielkopolski
  • Data dodania: 2008-02-05 11:30

Z Otylią Jędrzejczak, mistrzynią olimpijską w pływaniu, rozmawia w Pekinie Oskar Berezowski.

Przez pięć dni rywalizacji w zawodach przedolimpijskich w Pekinie nie usłyszeliśmy polskiego hymnu po Pani zwycięstwie. Nie brak Pani tego uczucia?

Został jeszcze jeden dzień finałów. Pewnie, że chciałabym wygrać, ale nie to jest moim celem.

A co nim jest?

Usłyszeć hymn za 186 dni. Przyleciałam tu poznać obiekt i oswoić się zmiastem. Za mną bardzo ciężkie zgrupowanie na Florydzie. Poza tym jeszcze nigdy nie startowałam w tak mocnych zawodach na początku lutego. Uważam, że od wygrywania teraz ważniejsze jest, żeby ciężko pracować. Większość najlepszych pływaków świata w ogóle nie podjęło wyzwania, bo są właśnie na tym samym etapie budowania formy, co ja. Przecież w trakcie świąt wielkanocnych w mistrzostwach Europy w Holandii będę walczyła ominimum na igrzyska. To będzie pierwszy szczyt formy.

Żałuje Pani, że zabrakło wielu najgroźniejszych rywalek?

Niech one żałują! Ja już wiem, w jakim miejscu hali jest zimno, a gdzie ciepło. Co je się w Pekinie, jak wygląda basen, jaka jest w nim woda, droga na słupek. Gdy przylecę w sierpniu na igrzyska, będę się mniej denerwowała. One będą musiały oglądać nagrania wykonane przez trenerów.

Wszystkie procedury organizacyjne, które są tu stosowane, powtórzą się w czasie igrzysk?

Oby nie. Chińczycy są bardzo drobiazgowi. Mam nadzieję, że zawodnicy im się przeciwstawią. Teraz jest nas za mało, by walczyć z armią porządkowych, którzy wprowadzają wojskowy dryl. Na początku nawet bawiło mnie to, że akredytację sprawdza mi 10 osób na raz, ale gdy to się powtarza kilka razy dziennie, zaczyna irytować. Potrafią przyprowadzić mnie do pustej sali konferencyjnej i każą siedzieć, choć żaden dziennikarz nie przychodzi.

Bo Chińczycy nie informują o konferencjach.

No właśnie. Ostatni raz wykonałam ich niepojęte rozkazy, bo dziewczyna, która miała mnie zaprowadzić na konferencję, ze łzami w oczach oświadczyła, że będzie miała nieprzyjemności. Zrobiło mi się jej żal.

Na słupek wywołują Was podobno przez prawdziwą tubę.

Do niewielkiego pomieszczenia wchodzi człowiek z tubą i czyta nazwiska. Naprawdę niesamowite. Potrafią też nakrzyczeć. Gdy ktoś na mnie się wydziera, ja robię to samo.

Oskar Berezowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.