Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12757 miejsce

Jedyna dieta, która nie podlega modzie

Bez cukru, bez glutenu, bez mięsa – eliminujemy z diety kolejne produkty. Może najwyższy czas, by skupić się na wzbogacaniu jadłospisu? Jest dieta, która nie wyjdzie z mody – chociaż faktycznie zmienia się co sezon.

Moda dyktuje kolejne pomysły na wymarzoną sylwetkę. Przykładem może być dieta bezglutenowa, która cieszy się coraz większą popularnością w Polsce, chociaż w USA powoli przechodzi do lamusa. Wszystko wskazuje na to, że duże znaczenie ma również dieta eliminacyjna: według sierpniowych badań CBOS-u wybiera ją co czwarty Polak. Ponad 55 proc. badanych rezygnuje z cukru i słodyczy, a 34 proc. przestaje jeść mięso, odstawia tłuste potrawy i ogranicza jedzenie.

Dieta zmienna jak… natura
Wykluczenie szkodliwych składników pożywienia i niezdrowych posiłków to dobra decyzja, jednak dieta ma być przede wszystkim różnorodna. Tutaj z pomocą przychodzi kalendarz sezonowy i dieta zależna od regionu. Odżywianie ściśle związane z cyklem przyrody, a nie z modą, opiera się na warzywach i owocach, które w konkretnym czasie daje natura. Koncepcja wywodzi z medycyny chińskiej, natomiast w dzisiejszym świecie zyskuje nowy wymiar. W związku ze sztuczną uprawą roślin i metodami przechowywania oraz przetwarzania żywności, hipermarkety dostarczają tę samą ofertę przez cały rok. Przydatne mogą okazać się badania, które przeprowadzono w Japonii: udowodniono, że sezonowy szpinak zawiera dużo więcej witaminy C niż późniejsze odmiany. Analogicznie, te warzywa, które dojrzewają w słońcu, w Polsce, dostarczają więcej wartości odżywczych w związku z tym, że zbiera się je dopiero, gdy jest na to czas. Dzięki temu mają szansę naturalnie uzyskać soczysty smak. Wyraźnie widać to na przykładzie pomidorów: w lecie i jesieni są wyjątkowo smaczne, aromatyczne. Kolejna ważna informacja: sezonowe owoce i warzywa szybciej trafiają na talerz, ze względu na to, że skraca się czas ich przechowywania.

Sezonowe jedzenie, zdrowie cały rok
Okazuje się 34 proc. Polaków zmienia sposób odżywiania w związku z problemami zdrowotnymi. Choroby układu krążenia i cukrzyca są częstymi powodami wprowadzania nowej diety. To również konsekwencje dotychczasowego trybu życia, dlatego właśnie warto od razu uporządkować swój jadłospis i zadbać o nowe nawyki żywieniowe. – Dieta oparta o warzywa sezonowe to nowa dawka zdrowia i energii. Najlepiej smakują na surowo, ale jesień to czas ciepłych posiłków, które poprawiają bilans energetyczny, lepiej też wpływają na układ trawienny. Warto więc zmienić również nawyki w kuchni. Pieczenie i gotowanie na parze sprawiają, że warzywa zachowują wartości odżywcze i wpływają korzystnie na organizm. We wrześniu i październiku dobrze sięgnąć po warzywa dyniowate i zacząć myśleć o przetworach, by w zimie mieć stały dostęp do zdrowych, pełnych witamin warzyw. To również naturalny porządek funkcjonowania – mówi Iwona Bielawska, która od 22 lat gotuje metodą AMC.


Jesienne warzywa na zdrowie:
• Papryka – zawiera pięć razy więcej witaminy C niż cytryna, przyspiesza spalanie tłuszczu, koi układ nerwowy, zapobiega zwapnieniu naczyń krwionośnych oraz reguluje ciśnienie krwi.
• Kapusta – jest źródłem witamin C, A, K, kwasu foliowego, wapnia, żelaza i magnezu; jest niskokaloryczna, łagodzi dolegliwości przewodu pokarmowego i oczyszcza organizm, ma działanie antynowotworowe.
• Bakłażan – zawiera fosfor, dużo potasu i żelazo, działa oczyszczająco na krew, chroni tętnice i wzmacnia serce, służy diecie dzięki niskiej kaloryczności.
• Dynia – nie zawiera sodu, pestki są bogate w cynk, mangan, magnez, fosfor, niacynę, poprawiają kondycję skóry, mają właściwości uspokajające.
• Jarmuż – zawiera wyjątkowo dużo witamin C, K, A i B, jest bogaty w łatwo przyswajalne wapń i żelazo, normuje poziom cukru we krwi oraz działa antynowotworowo.
• Pomidory – są naturalnym źródłem likopenu, który zapobiega miażdżycy, zawałom serca, działa antynowotworowo.
• Buraki – są bogate żelazo i kobalt, wpływają korzystnie na stan skóry i włosów, obniżają ciśnienie, poprawiają jakość czerwonych krwinek i wspierają walkę z anemią.

Co trzeci Polak w ciągu ostatniego roku przetestował na sobie dietę. Odchudzanie już jakiś czas temu stało się stylem życia i aż 38 proc. badanych zmienia sposób żywienia, by poprawić swój wygląd. Czas więc przyjrzeć się kalendarzowi sezonowych warzyw i owoców, by na jego podstawie budować świadomie dietę. Jesień to czas prawdziwie warzywny i pachnący owocami, dlatego idealnie komponuje się ze zmianą sposobu odżywiania na zdrowy. Warto posłuchać głosu natury i eliminować z menu tylko to, co faktycznie szkodzi. Dzięki temu dieta może okazać się skuteczna i smaczniejsza – odżywianie sezonowe to sposób na urozmaicenie codziennego jadłospisu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Basiu, po co "ładujemy" w siebie - wiemy.
Ale po jaką cholerę tak dużo, tak wymieszane i takie śmieciowe, że aż tyjemy i potem musimy leczyć się z tysiąca-i-jednej choroby, to już Artur odpowiedział w sposób krótki i celny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pni Barbaro, "wykształcony" dietetyk z miejsca służy "odpowiedzią":

Oóż, jemy z obżarstwa, a nie spalamy z lenistwa ;)

I to jest obowiązująca, "naukawa" "mantra". ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ jak tak świetnie z tą głodówką, to po jaką cholerę ładujemy w siebie ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wnoszę poprawkę do końcówki przedostatniego zdania: winno być 'przejedzeniem' zamiast 'jedzeniem'.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takie tematy omijam zdegustowana biciem piany, jednak zebrane grono komentatorów zachęciło do włączenia się, a prześmiewcza uwaga Bartłomieja szczerze rozbawiła. Bo de facto tak należy podejść do wszystkich pseudo unikalnych "diet", które jedynie uzmysłowiają niektóre żywieniowe prawdy.

Najbardziej irytuje mnie ukryta komercja, która gwarantuje zachowanie wszystkich witamin po zastosowaniu obróbki cieplnej akuratnie w takich a nie innych naczyniach czy urządzeniach. Krew mi się aż burzy wobec bezczelnego wmawiania, że żywność poddana choćby tylko pasteryzacji zachowuje WSZYSTKIE swoje cenne właściwości odżywcze.

Wielka szkoda, że spora część społeczeństwa w szkolnych czasach nienawidziła chemii oraz fizyki, a przedmiot biologii traktowała jako "złośliwy dopust boży". A przecież kuchnia jest swoistym laboratorium chemicznym, z którego znakomita większość korzysta całe życie.
Gdyby w swoim czasie przyswojono sobie choćby tylko podstawy wymienionych przedmiotów szkolnych, dzisiaj nie musiano by się miotać we własnej kuchni.

Natomiast bretarianizm jest dla mnie wielce intrygującym stanem.
Sama kiedyś poddałam się oczyszczaniu organizmu przy pomocy głodówki. Pierwszy tydzień przygotowywałam się pijąc soki owocowe i warzywne, potem 16 dni piłam wyłącznie wodę i na koniec 1 tydzień "uczyłam się jeść" przez wprowadzanie znowu soków najpierw mocno rozcieńczonych, potem rozgotowanego ryżu w ilościach minimalnych, potem z dodatkami itd.
Przez wszystkie te 30 dni czułam się wyśmienicie, normalnie funkcjonowałam, tryskałam energią i z osłupieniem spoglądałam na masy jedzenia pochłanianego w trakcie jednego posiedzenia przez pojedyncze osoby.
I jeszcze jedno budziło zdumienie - wielki lęk ludzi przed głodówką zamiast przed jedzeniem.
Myślę, że sukces bretarianizmu tkwi w mózgu, jak zresztą większość naszych zwyczajów, skłonności, nałogów czy nawet odczuć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, to wszystko już było... Ponad 2 lata temu napisałem o odżywianiu światłem

link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powoli eliminujemy kolejne składniki jadłospisu. Najlepiej w ogóle zwalczyć w sobie nałóg jedzenia. Przecież jedzenie to uzależnienie podstawowe.;)))) ech... mam taką anegdotkę mojego dziadunia o trującej piance na herbacie....każda taka dieta jest trująca. ;))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

/A może jednak solidnej wiedzy?/

Problem w tym, że wiedza, czy grzyb jest trujący, czy jadalny, jest wiedzą "prostą".
W przeciwieństwie do wiedzy o odżywianiu. Zamiast niej funkcjonują dogmaty bez oparcia w rygorystycznej, doświadczalnej nauce.

A jak już ktoś się próbuje na naukę powołać, to zwykle czyni to albo w oparciu o badania obserwacyjne, nie kliniczne, gdzie mamy do czynienia z "realnym" życiem, ale gdzie dowiedzenie związku przyczynowo - skutkowego jest niemożliwe, albo z badaniami klinicznymi, gdzie manipuluje się jedną, dwu zmiennymi i o przyczynie i skutku można mówić z prawie 100% pewnością, ale nie ma za grosz gwarancji, że w warunkach "pozaklinicznych" inny wachlarz zmienych nie zmieni skutku. Czasem diametralnie.

Do tego dochodzi wiedza o procesach biochemicznych na poziomie tkankowo-komórkowym.

Dopiero złożenie tego wszystkiego może dać podstawy do stawiania i dowodzenia tez.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Slogan, slogan, sloganem pogania - jak przystało na solidny artykuł o żywieniu. Ile tekstów, tyle recept na zdrowe i nieśmiertelne życie... "Zadbać o nowe nawyki żywieniowe", "uporządkować swój jadłospis", "poprawić bilans energetyczny", że "coś tam" zawiera dużo "czegoś tam" (tylko co z tego wynika dla metabolizmu?), "parowane jedzenie jest zdrowsze", "warzywa wpływają korzystnie na organizm", "jeść lub nie jeść mięso (to w zależności od aktualnej potrzeby instruktora), "rezygnacja z cukru i słodyczy", "słuchać głosu natury", etc. I tak w można w nieskończoność... Tyle tylko, że w tym żadnego konkretu. Grzybiarz wrzucający muchomora sromotnikowego do koszyka, może zawierzyć swojemu głosowi wewnętrznemu czy zmysłom? A może jednak solidnej wiedzy?

A za chwilę, oczywiście w duchu naturalizmu kontynuujemy: ciepłe posiłki są zbawcze i zdrowe. dieta ma być urozmaicona... Genialne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pomyślałem że chodzi o dietę poselską ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.