Facebook Google+ Twitter

Jerzy Buzek: - Najważniejszy jest skok technologiczny

Profesor Jerzy Buzek, były premier, a dziś jeden z najbardziej znanych polskich europarlamentarzystów, został sprawozdawcą Parlamentu Europejskiego do spraw rozwoju technologii energetycznych.

Został pan sprawozdawcą Europarlamentu ds. rozwoju technologii energetycznych. Co dla pana oznacza ta nominacja? Czy od początku był pan faworytem do tej funkcji?
- Taka nominacja to wielkie wyróżnienie. Sprawozdawca jest odpowiedzialny za przeprowadzenie projektu przez parlament, ma wpływ na jego kształt, a potem wykonanie. Wiadomo, że powodzenie w walce z ociepleniem zależy od tego, czy nadążymy z technologiami - sprawnymi, dostępnymi, tanimi. Nie byłem faworytem, bo tu nie ma takich. Ale przekonałem koleżanki i kolegów w komisji, że będę dobrym, sprawnym sprawozdawcą, a projekt po moich poprawkach zyska na wartości.

Prof. Jerzy Buzek w trakcie wizyty posłów PE w Bangladeszu i Indiach. Rozmawiano o zmianach klimatycznych. / Fot. www.buzek.plJakie są pana główne zadania jako sprawozdawcy?
- Tak się składa, że jestem także odpowiedzialny - w imieniu Parlamentu Europejskiego - za ważne badania naukowe i innowacje na łączną sumę 54 mld euro, a więc niemal niebotyczną. Jedno z drugim się łączy: chciałbym, aby sprawne i tanie technologie energetyczne były głównym celem Unii także w tym wielkim, ogólnym programie, tzw. 7 Programie Ramowym Badań i Innowacji Unii Europejskiej. Dla Polski jest to sprawa niebagatelna, musimy bowiem poradzić sobie z obniżaniem emisji dwutlenku węgla, gazu, który jest wszędzie, nie jest trucizną, a wręcz niezbędny do fotosyntezy, czyli do życia - byle nie w zbyt dużym stężeniu. Bo wtedy jego obecność, jako gazu cieplarnianego, prowadzi do wzrostu temperatury na naszej planecie. A właśnie nasza energetyka, oparta na węglu, powoduje ogromne ilości CO2. Tam, gdzie wprowadzono energetykę nuklearną (Francja!) lub rozwinięto energię odnawialną (Dania - wiatr, Hiszpania - słońce, Islandia - geotermia) nie ma problemów z emisją dwutlenku węgla.

Czy mógłby pan przybliżyć pojęcie nowych technologii energetycznych? Jakiego rodzaju działania kryją się pod tym hasłem?
- Musimy opanować w 100-procentach(!) bezpieczną, prawie bezodpadową produkcję energii z rozszczepienia atomu. Bo energia z atomu też ma swoje wady i ograniczenia. Słońce, wiatr, geotermia czy bioenergia są - jak wiadomo - źródłem energii odnawialnej, czyli super - ekologicznej, ale niestety ciągle jeszcze bardzo drogiej. Trzeba znacznie obniżyć koszty produkcji takiej energii. No i najważniejsze: trzeba opanować niskoemisyjną lub wręcz zeroemisyjną produkcję energii elektrycznej z węgla. Obecnie bezemisyjność oznacza dodatkowe 60 proc. ceny energii na rynku. Ten naddatek ceny chcemy trzykrotnie zmniejszyć. Ogromne, trudne zadanie.

Czy Unia wyznaczyła sobie konkretny termin wprowadzenia tych planów w życie? Czy - pana zdaniem - jest on realny?
- Na razie wprowadzono limity emisji CO2, które stopniowo będą zmniejszane. Unię może to kosztować kilkadziesiąt miliardów euro rocznie. Dlatego trzeba się spieszyć z dobrymi, nowymi technologiami, aby obniżyć koszty redukcji emisji. Czy się zdąży? Zawsze można zdążyć, zależy za jaką cenę.

Od dawna zajmuje się pan tą tematyką. Jest pan wykładowcą akademickim. Czuje się pan ekspertem od przemysłu energetycznego?
- Ekspertem byłem kiedyś. Teraz mam niezbędną wiedzę, aby jako polityk poruszać się w tych sprawach łatwo i skutecznie. To zresztą jest pasjonujące zajęcie. Podobnie jak sprawy ochrony klimatu czy konkurencyjności gospodarki dzięki innowacjom. Zaraz potem jest problem Ukrainy, wolnorynkowej i demokratycznej, o którą warto walczyć, unijnego traktatu, budżetu Unii itd., itd. Jeśli ma się do tego przekonanie, polityka jest wspaniałym zajęciem.

Europoseł i były premier RP Jerzy Buzek. / Fot. Mikołaj Nowacki Słowo Polskie Gazeta WrocławskaWróćmy do pana nominacji na stanowisko sprawozdawcy ds. rozwoju technologii energetycznych. W listopadzie 2007 r. Komisja Europejska przyjęła plan strategiczny, dotyczący technologii energetycznych „Droga do niskoemisyjnych technologii przyszłości” (tzw. EPSTE). Jakie są jego główne założenia?
- Unia chce być liderem w opanowaniu zmian klimatycznych. Taka wizja technologiczna wymaga postawienia na technologie, i to komercyjne, wdrożone w przemyśle. Działania regionalne, krajowe, wspólnotowe i globalne muszą się uzupełniać, wzmacniać wzajemnie. Zbliżenie przemysłu i nauki jest kluczowym zadaniem programu. Jeśli opanujemy te technologie jako pierwsi, będziemy mogli także na nich zarobić, oferując je innym. Ale najpierw trzeba zaryzykować pieniądze na ich rozwój.

Które z założeń EPSTE jest pana priorytetem?
- Powołanie Europejskich Inicjatyw Przemysłowych, bo to oznacza, że nie mówimy o nauce oderwanej od praktyki, ani o przemyśle pozbawionym wsparcia badawczego. To nie będzie łatwe zadanie, bo trzeba przekonać firmy do poniesienia ryzyka związanego z nowymi technologiami. Ale wiadomo, że bez podjęcia ryzyka dzisiaj nie będzie sukcesu jutro.

Co jest najpilniejszą sprawą w procesie zahamowania negatywnych zmian klimatycznych?
- Ograniczanie zmian klimatycznych oznacza ograniczanie emisji gazów cieplarnianych. Trzeba też walczyć ze skutkami ocieplenia, adaptować się. W takim np. Bangladeszu jest to skrajnie trudne i konieczne, bo cały kraj zalewa woda z topniejących śniegów himalajskich. Widziałem to, będąc w delegacji Komisji Tymczasowej ds. Zmian Klimatycznych Parlamentu Europejskiego. Właśnie stamtąd wróciłem. No i trzeba się dogadać w skali całego świata. Unia jest liderem, ale nic nie zdziała ograniczając się sama w emisjach. Dołączyć muszą Stany Zjednoczone i inne kraje rozwinięte. A wynegocjowanie porozumienia wszystkich ze wszystkimi (200 krajów w ramach ONZ) to teraz nasze, polskie zadanie. Światowa 14 Konwencja ONZ w tej sprawie, taka jak zakończona niedawno na Bali, jest teraz w Poznaniu, w grudniu 2008.

Jest pan w trakcie przygotowywania raportu dla Parlamentu Europejskiego, który ma pokazać stan działań związanych z EPSTE. Jakie postulaty będzie on zawierał?
- Trzeba koniecznie wzmocnić technologie oszczędzania energii i wysokosprawnego wytwarzania. Należy unikać duplikowania działań w skali regionalnej, krajowej, unijnej. No i konieczne jest kilka miliardów dodatkowych euro na program. Bez pieniędzy ten pomysł nie ma szans. Postuluję więc rewizję budżetu Unii.

Jakie szanse dla polskiej gospodarki niesie rozwój technologii energetycznych, przede wszystkim tzw. czystych technologii węglowych? Czy mógłby pan przybliżyć to zagadnienie?
- Produkujemy 96 proc. energii elektrycznej z węgla. Wykorzystanie węgla zawsze wiąże się z CO2, inaczej nie można spożytkować tego surowca energetycznego. Zaś emisja CO2 to kary (lub konieczność zakupu pozwoleń na emisję, co na jedno wychodzi). Jeśli nie zmniejszymy emisji, koszty kar (zakupu emisji) dramatycznie wpłyną na koszt produkowanego prądu. To zagrozi gospodarstwom domowym i konkurencyjności naszej gospodarki. Import elektryczności też będzie drogi, a na początek trzeba by wydać 20 - 30 proc. miliardów na transgraniczne mosty energetyczne. Zastąpienie węgla energetyką nuklearną czy odnawialną oznacza ogromne inwestycje i jest możliwe w 20 - 30 proc. Reszta to długo jeszcze węgiel i tylko węgiel. Nasza szansa leży w czystych technologiach wykorzystania węgla.

W swoich wypowiedziach zaznacza pan, że ograniczanie emisji CO2 w samej Unii Europejskiej nie spowoduje znaczącej poprawy sytuacji. Czy pana zdaniem istnieje szansa, by zainteresować Stany Zjednoczone oraz Chiny, Indie i inne kraje rozwijające się problemem emisji dwutlenku węgla do atmosfery?
- Tak, to właśnie podkreślam. Dołączenie największych trucicieli do grona walczących z ociepleniem jest możliwe i konieczne. Ale i tak najważniejsze to nowe, tanie i sprawne technologie. Tylko dzięki nim możemy pomóc sobie i innym. Czyli całej planecie Ziemia. Dzięki tańszym technologiom łatwiej też będzie przekonać innych do wspólnego działania.

Komisja Europejska zapewnia, że przygotowuje konkretne propozycje finansowania technologii energetycznych. Czy znane są już szczegóły tych propozycji?
- Nie, nie są znane. I tutaj pójdzie główne uderzenie w dyskusji. Muszą się znaleźć dodatkowe, nowe środki.

Wracając do Polski, czy rozwój technologii energetycznych jest w naszym kraju zauważalny? Czy wychodzi poza laboratoria naukowe?
- Tak. Najnowsze kotły mają już podwyższoną sprawność. Coraz popularniejsze są kotły fluidalne. Zaczynamy zgazowywać węgiel. Niebawem przystąpimy do prób podziemnego zgazowania, a potem upłynniania węgla. Możliwości składowania CO2, także w Polsce, omówimy na konferencji 17 i 18 marca w Krakowie i Katowicach (chodzi o Konferencję Czystych Technologii Węglowych: aspekty geologiczne podziemnego składowania dwutlenku węgla i przetwarzania - przyp. autora). Zaprosiłem Komisarza Piebalgsa, najważniejszego dziś w Unii. Przyjedzie.

Jak Polska wypada na tle innych krajów Unii Europejskiej? Na jakim etapie są prace nad wprowadzaniem nowoczesnych technologii energetycznych do powszechnego użycia?
- Jesteśmy opóźnieni. Od prawie czterech lat, jako Członek Komisji Energii Parlamentu Europejskiego, ostrzegam (nie ja sam jeden!) o zagrożeniach dla polskiej energetyki, jeśli nie upora się na czas z emisjami. Trudno obciążać tym opóźnieniem zarządy spółek energetycznych. To właściciel, czyli państwo, ma obowiązek i możliwość podjęcia ryzyka inwestycyjnego, które na pewno jest spore. To nie są - na razie - tanie technologie. Łatwiej byłoby w spółkach prywatnych, jak zwykle, ale jak wygląda od kilku lat prywatyzacja energetyki wszyscy wiedzą.

Czy wizja powszechnego używania nowoczesnych technologii energetycznych przez osoby prywatne jest w najbliższym dziesięcioleciu możliwa? Czy starania Unii skupiają się przede wszystkim na używaniu ich w przemyśle?
- Jeden z głównych postulatów w Unii, i nie tylko, to energetyka rozproszona. Niewielkie źródła: biogazownie na odpadach, biomasa odpadowa w lokalnych ciepłowniach, kolektory słoneczne i farmy wiatrowe u indywidualnych lub - lepiej - komunalnych użytkowników. Póki nie brakuje nam gazu - jego spalanie w małych wytwórniach mocy i ciepła jest bardziej ekologiczne niż węgla. No i wreszcie, co ważne, gaz i paliwo ciekłe można też mieć z węgla! Na małą i dużą skalę. Może odważą się na to Puławskie czy Kędzierzyńskie Azoty, to byłby hit światowy: nawozy sztuczne z węgla.

Czy polskie prawodawstwo sprzyja rozwojowi proekologicznych technologii energetycznych?
- Nie wszystko jest już uregulowane, ale nie to jest główną przeszkodą. Nadal najważniejszy jest skok technologiczny i zdolność do podjęcia ryzyka innowacyjnego.

Czy Górny Śląsk, od zawsze negatywnie kojarzony z przemysłem, spalinami i zanieczyszczonym środowiskiem może odegrać istotną rolę we wprowadzaniu w życie np. czystych technologii węglowych? Czy nowe technologie energetyczne mogą być rozwojowa szansą tego regionu?
- To retoryczne pytanie. Oczywiście, że tak. Ale jak nam się to uda, Śląsk nie będzie się kojarzył z węglem, tylko - mam nadzieję - elektroniką, informatyką, przodującą medycyną, biotechnologią. Czysta energia z węgla to tylko baza, przepustka do nowoczesności.

***
Jerzy Buzek urodził się 3 lipca 1940 r. w Śmiłowicach na Śląsku Cieszyńskim (dziś jest to miejscowość w Czechach). Po wojnie jego rodzice przeprowadzili się do Chorzowa. Tam rozpoczął swoją edukację. Studiował w pobliskich Gliwicach na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Śląskiej. Dyplom obronił w 1963 roku. W 1969 roku uzyskał stopień doktora nauk technicznych w Instytucie Inżynierii Chemicznej Polskiej Akademii Nauk w Gliwicach. W 1980 roku rozpoczął działalność polityczną w strukturach NSZZ Solidarność. Rok 1997 był dla Jerzego Buzka bardzo szczęśliwy. Otrzymał tytuł naukowy profesora. Z ramienia Akcji Wyborczej Solidarność dostał się do Sejmu. Został Premierem Rządu RP. Jego rząd wprowadził 4 wielkie reformy. Po kolejnych wyborach powrócił do pracy naukowej. Został prorektorem Akademii Polonijnej w Częstochowie i wykładowcą Politechniki Opolskiej. W pierwszych polskich wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. uzyskał najwięcej głosów w kraju - 173.389. Zasiada w Komisjach: Przemysłu, Badań Naukowych i Energii, Ochrony Środowiska, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności oraz Przeciwdziałania Zmianom Klimatu. Jest również członkiem Delegacji do spraw stosunków z państwami Azji Południowo-Wschodniej i Stowarzyszeniem Państw Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) oraz Delegacji do komisji współpracy parlamentarnej UE - Ukraina. W 2006 r. miesięcznik "The Parliament Magazine" przyznał mu tytuł "Eurodeputowanego roku" w kategorii badania naukowe i technologie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Francja pomimo tego ,że jej energetyka oparta jest w 78% na energii atomowej jest nietylko największym europejskim ale i światowym producentem CO2 .

Prof. Jerzy Buzek tak piękie mówi o konieczności wykorzystywania energii odnawialnej (dzięki funduszom EU), a co robi rząd Jerzego Buzka czyli załoga kaczora Donalda ?

-Anuluje wcześniej przyznaną dotacje na badania i budowę zakładu geotermalnego w Toruniu .

Ale jeśli Buzek jest orendownikiem składowania CO2 w ziemi to jasne jest ,że wyklucza pozyskiwanie energii z geotermii.

Następnym apektem do którego nie potrafi się odnieść to kary za emisję CO2.

Polska w czasie reform Balcerowica zamkneła dużą część gospodarki ,która emitowała znaczącą część CO2. Teraz idzie bój o to aby uznać tą cześć CO2 jako ograniczenie emisji i jako nadwyżkę.
Niestety dla Buzka to się nie liczy bo zgodnie z UE ograniczenie to liczone jest od 1995 roku.

Wszystkim wiadome jest ,że dużą część CO2 wchłaniaja naturalne lasy( nie przemysłowe) zamieniająć w materię organiczną.

Ale nic a nic, nie wiedzą o tym czołowi polscy europosłowie i nie potrafią wzorem swoich kolegów z innych państw walczyć aby to co wchłaniają lasy uznać za redukcję CO2. Dając przy okazji dużą ilość nowych miejsc pracy przy pielęgnacji i urządzani wyżej wymienionych lasów, miejsc tak koniecznych w słabo uprzemyslowionych częściach naszego kraju.

Dlatego marzenia o nowoczesnych technologiach jakie snuje prof Jerzy Buzek należy uznać za brak jakiejkolwiej wiedzy o realiach a jedynie ględzeniem i paplanią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy europoseł, były sprawozdawca Europarlamentu ds rozwoju technologii energetycznych prof. Jerzy Buzek wie do końca co mówi, czy bardziej ulega mitomani ?
Francja pomimo tego ,że jej energetyka jest w ok. 70% oparta na e

Komentarz został ukrytyrozwiń

hmm... szczerze, jestem zdziwiona, ja miałam prawie natychmiastowy odzew

Komentarz został ukrytyrozwiń

Próbuję z Buzkiem. Wysyłane maile do Brukseli ponoć nie dotarły, kontaktowałam się z biurem w Gliwicach( to p.Buzka rejon), ale te biura to w ogóle żenada. Być może temat mojego problemu nie wzbudza zainteresowania :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirello, kontaktowałam się mailowo. Maila wysłałam na adres ze strony internetowej p. Buzka. Już następnego dnia powysłaniu zapytania o wywiad dzwoniła do mnie Pani z biura europosla w Brukseli i ustaliłyśmy szczegóły. A z jakim europosłem próbujesz się skontaktować?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus dla Basi za wywiad i zacięcie. Czy rzeczywiście udało się Tobie rozmawiać z europosłem? Ja bezskutecznie próbuję od listopda zeszłego roku.
Czytałam entuzjastyczno-otymistyczne wypowiedzi J. Buzka i nie umiem oprzeć się wrażeniu, że dobrze być europosłem. Szczególnie, jak wprowadziło się 4 wielkie reformy które nie zmieniły oblicza polskiej ochrony zdrowia, zepsuły system oświaty; a teraz obywatele łykają tę żabę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.