Ale to nie przecież nie pierwszy Twój występ w Gdyni?- Zgadza się, ale każdy występ jest wielkim wyzwaniem. Trzeba się solidnie przygotować, aby na scenie móc przekazać publiczności maksymalnie wiele emocji. Na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni występowałem jako solista do roku 1982. Później był występ gościnny u Jerzego Gruzy w roli Judasza w
„Jesus Christ Superstar” w 1987 roku.
Jak wspominasz ten pierwszy po latach gościnny występ w Teatrze Muzycznym? - Cały czas mam w sobie niezapomniane przeżycia ze współpracy z dyrektorem Jerzym Gruzą przy
„Jesus Christ Superstar”. Jestem wdzięczny jemu, jak i całemu zespołowi Teatru Muzycznego w Gdyni, który pokazał mi wtedy całkiem nową twarz polskiego teatru muzycznego. Brałem wtedy udział w próbach z Małgosią Ostrowską z Lombardu jako Marią Magdaleną i Markiem Piekarczykiem z TSA jako Jesusem. To było dla mnie niezapomniane wydarzenie sceniczne, artystyczne, ale także duchowe i patriotyczne w pewnym sensie, bo na Skwerze Kościuszki mszę celebrował wówczas nasz Papież Jan Paweł II. Na gmachu teatru widniał wielki napis:
„Jesus Christ Superstar Rock Opera”, wymyślony przez dyrektora Jerzego Gruzę i Sławomira Kitowskiego, wybitnego plakacistę i fotografika. Na przekór panującej cenzurze kilkumetrowe litery były widoczne z ołtarza papieskiego i całego Skweru Kościuszki. Nie wiem, co myślał wtedy nasz Papież, ale znając jego miłość do wolnej Polski, wolnej także–wolnym słowem–myślę, że z jego ust padłyby podobne słowa, jak te wypowiedziane kilka miesięcy później, gdy wraz z solistami Operetki Warszawskiej dostąpiliśmy zaszczytu koncertu w Castel Gandolfo. Wtedy Papież rzekł:
„Teraz wypada wam przyklasnąć”. Dodam–teraz wypada przyklasnąć Papieżowi za to, co zrobił dla wolnej Polski i świata. Nasz Papież, który w młodości również był aktorem, po moim solowym występie w Castel Gandolfo zaprosił mnie do krótkiej konwersacji
„w cztery oczy”.

Zwierzyłem mu się-dosłownie do ucha-z moich planów opuszczenia Polski i szukania swego nowego miejsca na świecie. W moim rodzinnym kraju nie było już dla mnie żadnych normalnych perspektyw rozwoju. Wiele osób podcinało mi
„skrzydła”. Wtedy Papież wypowiedział do mnie słowa–
„Nie lękaj się, nie lękaj się niczego!”. Zburzyłem więc swój wewnętrzny mur i zerwałem łańcuchy strachu przed światem. Już w parę tygodni później wybrałem się w ryzykowną nową drogę życia. Po dziś dzień chylę głowę na myśl o tym wielkim Człowieku–Polaku!
Wystąpiłeś później w Gdyni w 1997 roku wcielając się w rolę Jeana Valjeana w „Les Misérables” (Nędznicy). Następnie–podczas koncertów jubileuszowych z okazji 40-lecia i 50-lecia Teatru Muzycznego. Ten ostatni odbył się w 2008 roku. - Pierwszy raz w rolę Jeana Valjeana wcieliłem się wygrywając w 1995 roku światowy casting w Londynie na produkcję
„Nędzników” w Niemczech i występując na deskach tamtejszych teatrów. Spektakl ten cieszył się wielkim powodzeniem. W roku 1996 na zaproszenie Sir Camerona Mackintosh’a wystąpiłem w Royal Albert Hall w Londynie podczas światowej gali z okazji 10-ej rocznicy premiery
„Les Miserables”. Następnie przyjąłem zaproszenie pana dyrektora Macieja Korwina i w 1997 roku wystąpiłem gościnnie w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Natomiast jeśli chodzi o koncerty jubileuszowe, to są one dla mnie szczególnym wyróżnieniem. Mam okazję wystąpić u boku najwybitniejszych artystów związanych ze sceną gdyńską.
(koniec części 1)