Swoją przygodę z teatrem zaczynał 35 lat temu w rodzinnym Bytowie, gdzie założył teatr szkolny. Później wstępował w Gdyni, Warszawie, Chorzowie, Wrocławiu oraz na wielu innych estradach w Polsce. Obecnie jest wybitną postacią międzynarodowych scen musicalowych i ambasadorem polskiej kultury. Czy ponownie wystąpi w Polsce? W antrakcie przedstawienia Tanz der Vampire, wystawianego w Oberhausen, rozmawiam z Jerzym Jeszke.Część 2
Co sądzisz o powstaniu w Teatrze Muzycznym w Gdyni Klubu Miłośników tej sceny?- Cieszę się, że powstał taki klub. Ogarnia mnie radość, że są młodzi ludzie, naładowani energią, którzy pełni zapału chcą ogarnąć i pielęgnować tradycję teatru pani Baduszkowej, która przecież, jak wspomniałem, również i mnie ukształtowała jako aktora i wokalistę. Na deskach tego teatru zaczynałem swoją profesjonalną karierę artystyczną. Miałem okazję uczyć się od najlepszych, poznałem wiele wyjątkowych osobowości i pedagogów, którzy ukształtowali mnie jako artystę. Jestem wdzięczny panu dyrektorowi Maciejowi Korwinowi, że pozytywnie przychylił się do projektu powołania klubu. Doceniam także, że pielęgnuje tradycję pani Baduszkowej, szanuje i respektuje to, co było przed nim, a jednocześnie potrafił swoją osobowością zbudować nowoczesny i silny teatr muzyczny. Przekazałem do klubu wiele swoich pamiątek, fotografii, nagrań wideo. Mam nadzieję, że będą one przyczynkiem do stworzenia jakiejś większej kolekcji.

Chciałbym także spotkać się z członkami klubu, czy to w Polsce, czy też mogąc gościć ich w teatrze w Oberhausen lub w Palladium Theater w Stuttgarcie, bo tam od lutego będzie wystawiany
Taniec Wampirów w reżyserii Romana Polańskiego. Jeżeli będzie to możliwe, to chciałbym zostać członkiem Klubu Miłośników Teatru Muzycznego w Gdyni! Ogólnie cieszy mnie także fakt, że tak wielu młodych ludzi w Polsce garnie się do musicalu. Zaczynają o nim pisać, dyskutować, jak np. o Teatrze ROMA. Młodzi ludzie nie są obciążeni tym, czym myśmy byli napiętnowani. Mają świat u swoich stóp. Wszystko w zasięgu ręki. Ale ważne też, by byli krytyczni i nie dali się manipulować. By umieli rozróżniać dobro od zła.
Na zdjęciu stoisz na tle Teatru Muzycznego, to chyba plakat archiwalny? Czy ta maska przy kominku to z Phantoma?
- Tak, to plakat z 1979 roku, kiedy otwarto nowy gmach Teatru Muzycznego w Gdyni przy placu Grunwaldzkim, bo poprzednia placówka mieściła się w obecnym Teatrze Miejskim przy ul. Bema. Na strychu mam wszystkie plakaty ze sztuk, w których brałem udział. Mniejszą cześć rzecz jasna-w swojej teatralnej garderobie, np. z
Piratów z 1980 roku. Dodam gwoli ciekawostki, że na ścianie wiszą też moje pierwsze-
czarodziejskietak je nazwałem, buty do stepu. Natomiast maska jest z występów w spektaklu
The Phantom of The Opera. Od premiery niemieckiej cztery osoby występowały w pierwszej obsadzie do roli Phantoma. Ostatni wykonawca ponad pięć lat śpiewał w pierwszej obsadzie rolę Phantoma, bo nie mogli znaleźć jego następcy. W końcu ogłoszono casting.