Facebook Google+ Twitter

Jerzy Stuhr: „Ludzie nadal pragną Teatru...“

Mistrz Teatru i wybitny reżyser, Jerzy Stuhr z okazji dni Teatru Polonia odwiedził Cieszyn. Rozmowa dotyczyła Teatru oraz najnowszego filmu - „Obywatel“.

W Cieszynie, w ramach „Dni Teatru Polonia“, wystąpił Pan w spektaklu „32 omdlenia“, który jest rozpisany na trzech aktorów, /Jerzy Stuhr, Ignacy Gogolewski, Krystyna Janda/ i na trzy krzesła. Spektakl jest wystawiany od 2011 roku, a sala za każdym razem pęka w szwach. Co jest największym sukcesem spektaklu, że tak hojnie przyciąga widzów?

-Sukces tkwi w tym, że ludzie nadal pragną Teatru, gdzie na ich oczach aktor kreuje różne postaci. Ludzie widzą jego kunszt do zmiany w kreowaniu różnych typów człowieka, a w tym wypadku postaci komediowych. To chyba ludzi fascynuje najbardziej, czyli umiejętność transformacji aktora i tradycyjna sztuka aktorska, która dzisiaj już nie jest tak popularna.

Czyli można powiedzieć, że właśnie te trzy żarty są odpowiedzialne za tak wielki sukces spektaklu, prawda?

-Tak, na pewno można tak powiedzieć.

Z kolei w trzecim dniu w Teatrze Mickiewicza została wystawiona tragifarsa autorstwa Gabrieli Zapolskiej „Ich czworo“ , której wersję dla Teatru POLONIA właśnie Pan wyreżyserował. To rodzinna historia trójkątu małżeńskiego, a w to wszystko zamieszane jest dziecko… Jak się Panu pracowało nad scenariuszem?

-Nie robiłem tu scenariusza, właściwie bez skreśleń gramy całą sztukę. Z tragifrazą „Ich czworo“ można powiedzieć, że miałem do czynienia przez całe życie, bo w młodości kiedyś również grałem jedną z ról w pewnej interpretacji tego przedstawienia. Teraz wcielam się w rolę zdradzanego męża. Myślę, że jest to taka sytuacja, która dotyczy wielu młodych ludzi w dzisiejszym świecie, i w której wiele ludzi jeszcze może się odnaleźć. Chciałbym zwrócić uwagę na to, kto płaci największą cenę w naszych wyborach. Największą cenę zawsze płacą dzieci. Pani Zapolska pewnie też tak myślała, dając tytuł „Ich czworo“, a nie „Ich troje“. Chciałem powiedzieć tylko tyle, że w to wszystko zamieszane są dzieci, to one płacą cenę największą.

Czy nie trudno było Panu połączyć pracę nad reżyserią, a pracę nad rolą?

-Mam już w tym sporo wprawy. To nie był mój pierwszy taki eksperyment, często to łączę, gram i reżyseruję jednocześnie, a to w różnym repertuarze. Od Gombrowicza, do Szekspira. W filmie również często łączę grę z reżyserią. Z tym, że reżyseria filmowa to zupełnie coś innego.
Plakat spektaklu
Co może zaskoczyć widza, który pierwszy raz zobaczy „Ich Czworo“?

-Często widzowie nie znają tego tekstu, albo bardzo słabo go pamiętają. Mają bardzo często wrażenie, jakby ktoś dziś, albo wczoraj to napisał, pytają, jak to jest możliwe, że sztuka ma 107 lat…Język oraz sposób sformułowań jest bardzo aktualny.

Przechodząc do filmu „Obywatel“, którego jest Pan reżyserem, zdjęcia były kręcone pod koniec roku w Łodzi. Scenariusz obejmuje sześć ostatnich dekad historii Polski. Główną postacią jest Jan Bratek. Skąd pomysł, żeby Jego postać na każdym etapie życia odgrywał inny aktor?

-To bardzo naturalny zabieg. Stąd narodziło się to, że gdybym nie miał syna, podobnego troszkę do siebie i jakbym nie znalazł małego, 10-letniego chłopczyka, to pewnie nigdy nie zrobiłbym tego filmu, ponieważ polegał on na tym, żeby uwiarygodnić życie obecnego 60-cio latka.

Według jakich kryteriów wybierał Pan aktorów do obsady?

-Między innymi według kryteriów wiekowych. W filmie występują np. 3 matki. Ze mną gra jedna aktorka moją matkę, z moim synem inna, a z dzieckiem jeszcze inna. Pojawiło się kryterium, że musiały być troszkę podobne. Ważne było również to, których aktorów można postarzyć i odmłodzić wiarygodnie. Z racji, że jest to komedia, wybierałem aktorów, mających poczucie humoru.

Czy znana jest już data premiery filmu „Obywatel“?

-Tak, w Polsce będzie to termin 7 listopada.

Teraz, kiedy zakończone zostały prace nad filmem, a jest on obecnie w post produkcji, czy z perspektywy czasu chciałby Pan coś w nim zmienić, albo zrealizować inaczej, gdyby miał taką możliwość?

-Jedyne zmiany, jakie można obecnie wprowadzić, to zmiany dźwięku. W dzisiejszych czasach, kiedy już nie montuje się na taśmie, jeszcze ciągle można wrócić do montażowni i coś tam zrobić, ale ja nie mam takich planów.

Bardzo proszę na koniec opowiedzieć coś na temat kulis powstania filmu.

-To mój film autorski. Szukam zawsze takich tematów, gdzie mógłbym widzowi opowiedzieć coś o sobie, albo swoim pokoleniu. Jest to temat osobisty. Kiedyś, parę lat temu pomyślałem sobie, że moje pokolenie miało ciekawe życie. Może to nie łatwe, ale ciekawe, zacząć życie pod pomnikiem Stalina, a skończyć w wolnym kraju. Tak rodził się pomysł powstania filmu „Obywatel“.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.