Facebook Google+ Twitter

Jesienna podróż - Harley Davidson Nighster V-Force DemoBike

Nie, nie twierdzę że jestem normalny. 9 grudnia, na dworze 2 stopnie w plusie, ma się na deszcz, a ja wskakuje w ciuchy motocyklowe. Mojej żony już to nie dziwi. Patrzy tylko z lekkim politowaniem i pomaga dopiąć zamki w skórach.

Harley Davidson Nighster V-Force DemoBike / Fot. Piotr MayUbrany jak cebulka schodzę do garażu. Cieszę się w duchu, że sąsiedzi ze swoim niespełna rocznym dzieckiem wyjechali. Mogę być pewny, że dźwięk odpalanego motocykla go nie obudzi. XL1200N Nighster – propozycja ze stajni Harleya Davidsona na rok 2008 w oryginalnym wydaniu, to cichy i grzeczny motocykl. Jednak ten, który czeka na mnie w garażu, to V-Force DemoBike – motocykl, przy którym mechanicy V-Force spędzili trochę czasu. Wszystko po to, żeby był jeszcze bardziej „harlejowaty” niż jest.
Odpalam. Mrowienie na plecach utwierdza mnie w przekonaniu, że „to jest to”. Dźwięk, który odczuwa się „wewnątrz”, przechodzi przez całe ciało. Narządy wewnętrzne skaczą w rytm silnika a serce zaczyna bić mocniej. Ruszam. Przechodzące dzieci to zatykają uszy, to palcem wskazują moją maszynę komentując ją... chyba na głos.

W dobrym towarzystwie / Fot. Piotr MayO ile oryginalny Nighster podoba mi się, V-Force DemoBike już nie. Jest to propozycja dla kierowców, którzy lubią „wisieć” na motocyklu. Mnie to średnio odpowiada. Aczkolwiek ze zdziwieniem odkryłem, że ta pozycja jest dużo wygodniejsza niż w Fat Bobie, którego testowałem ostatnio. Fat Bob ze swoją prostą i długą kierownicą, mimo że ładnie wygląda, to do najwygodniejszych nie należy. Jest jednak coś w tym Nighsterze. Coś, co przykuwa uwagę. Potężny silnik. Malutki, bak, do którego ledwo wchodzi 12 litrów paliwa. Szprychowane koła. Sprawiające wrażenie bardzo wygodnego, pojedyncze siedzenie. Całość zdaje się dość dobrze, ze sobą współgrać i tworzy dość elegancką linie, w starym, dobrym stylu Harleya Davidsona. W F-Vorce DemoBike’u podnóżki wysunięte są do przodu, co jeszcze dodaje smaczku. Nie można też przejść obojętnie obok tylnego światła, którego... nie ma. Rolę światła pozycyjnego i stopu pełnią kierunkowskazy. Bardzo oryginalne i ciekawe rozwiązanie, jednak w praktyce okazuje się, że przez czerwone światło stopu bardzo słabo przebija się mrugające światło kierunkowskazu. Może być to w skrajnych wypadkach dość niebezpieczne.

Zderzenie nowoczesności i tradycji / Fot. Piotr MayA propos siedzenia. Czy ja coś napisałem o wygodzie? Cała prawda o wygodzie na tym motocyklu to to, że sprawia wrażenie wygodnego. Siedzenie może duże i miękkie, ale w zderzeniu z bardzo sztywnym zawieszeniem i wibracjami przegrywa na całej linii. Krótki skok zawieszenia powoduje, że odczuwa się każdą dziurę. Polskie drogi są, jakie są, i nasze pośladki na tym motocyklu narażone będą na wiele nieprzyjemnych doznań. Za to wrażenia, jakich zaznamy po odkręceniu manetki rekompensują te niedociągnięcia całkowicie. 1200 cc pojemności robi swoje. Potężny moment obrotowy wyrywa ręce, a przyspieszenie – niezależnie od prędkości, jaką akurat podróżujemy i biegu, na którym jest motocykl – jest bardzo dobre. Prędkość podróżna, przy której nie czuje się dyskomfortu to 120 – 140 km/h. Jednak bez problemów motocykl rozpędza się do 180 km/h i myślę, że mógłby więcej, gdyby tylko jeździec zdołał wygrać walkę z naporem powietrza, który przy tych prędkościach wyrywa człowieka z siedzenia.

"ukryta" tablica rejestracyjna / Fot. Piotr MayDodać też trzeba, że producent zadbał o bezpieczeństwo piratów drogowych, którzy chcą pojeździć takimi prędkościami na zwykłych, publicznych drogach. Tablica rejestracyjna montowana jest na ruchomym stelażu, który, w razie potrzeby, za pomocą jednego ruchu ręki czy też nogi zginamy, ukrywając przed wścibskim wzrokiem numerki. Ten „bajer”, który wywołuje uśmiech na twarzach, oczywiście nie będzie używany przez kierowców, bo jak wiemy, właściciele motocykli Harley Davidson to porządni i praworządni obywatele.

250 km w zimnie i deszczu za mną. Siadam w domu zawinięty w koc i ze szklanką ciepłego grzańca w ręku. Żona coś do mnie mówi, ja nic nie słyszę. Słuch wraca powoli, po trzech godzinach będzie już nieźle. Obolałe pośladki nie pozwalają mi zająć wygodnej pozycji w fotelu. Jutro muszę odwiedzić dentystę. Odnoszę wrażenie, że przez drgania motocykla wyleciały mi wszystkie plomby z zębów. Tak! Po testach wielu motocykli z pod znaku HD, w końcu mogę to z dumą przyznać. Ten motocykl to prawdziwy Harley.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Adaś, jako że wystawiłes mi 99 plusa należi Ci się małe piwo :) Pocieszony? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.12.2007 06:56

Kurcze, moglem poczekac z plusem... Mialbym piwo :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzeju, wlasnie dostalem setnego plusa :) i to od Ciebie. Wisze Ci piwo :) Wszystkim komentujacym dziekuje :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba też staję się hanem motocykli:-) Plus za dobry tekst... i pasję.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.12.2007 09:49

(+) Mimo, iz nigdy nie bylem fanem motocykli, staje sie powoli fanem Twoich tekstow o nich :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotrze, jeśli kiedykolwiek będę coś produkował, mam nadzieję, że zechcesz to przetestować a potem opisać :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

fajny tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajne. Harley rządzi! Plusik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

koło oczywiście koło

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) dobre z tym dentystą :D
a to tylne kóło to chyba samochodowe?
:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.