Facebook Google+ Twitter

Jesienna Szwajcaria. Czy warto?

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-09-01 11:44

Kilka lat temu wybrałam się jesienią do Austrii. Jeździłam z plecakiem pociągami po kraju wzdłuż i wszerz. Raz, leżąc na dworcowej ławce, usłyszałam, że na peron wjeżdża pociąg do Zurychu. Zawahałam się chwilę i zrezygnowałam…

Dlaczego? Sama się nad tym zastanawiam. Może dlatego, że nigdy (poza tym jednym razem) nie przyszło mi do głowy, żeby odwiedzić Szwajcarię. A najczęściej mam stworzone listy co, gdzie i kiedy chciałabym zobaczyć. Wróciłam do domu i zapomniałam o tym, że przeszło mi przez myśl odwiedzenie kraju sera i zegarków, a jako że jesień się zbliża przypomniałam sobie o tym i zaczęłam się wgłębiać w temat. Jak to jest ze Szwajcarią? Kiedy do niej jeździmy? I co można tam robić poza sezonem narciarskim?

Odpowiedzi na pytanie "kiedy?" postanowiłam poszukać u kogoś z sektora turystycznego. Łukasz Neska z eSKY.pl twierdzi: Obserwując naszych klientów, możemy śmiało powiedzieć, że zainteresowanie wyjazdami do Szwajcarii od kilku lat rośnie, ale wyłącznie w sezonie zimowym. Sporty zimowe są modne i po wypróbowaniu stoków włoskich czy austriackich przenosimy się powoli do Szwajcarii. Gdy zapytałam o to, z czego to może wynikać, usłyszałam odpowiedź, że prawdopodobnie jest to mała wiedza Polaków na temat tego kraju. Nie wiemy np. że jest to idealny kraj dla wszystkich miłośników aktywnego spędzania wolnego czasu.

Co możemy robić w tym kraju jesienią? I gdzie najlepiej jechać? Osobiście polecam Wallis, który jest najbardziej tradycyjnym szwajcarskim regionem. Położony w dolinie Rodanu ciągnie się między lodowcami i „czterotysięcznikami”, aż do Jeziora Genewskiego. Tereny te dopiero niedawno odkryli turyści, więc nadal pozbawione są obcych naleciałości: zachowała się tu dawna architektura, ludowe zwyczaje, folklor, a także dialekty. Jest to idealne miejsce dla tych, którzy chcą skosztować prawdziwie szwajcarskiej kuchni - sera "raclette", mięs podawanych na gorącym kamieniu, tarty z porami i ryżu z szafranem. Jednak na jedzenie trzeba najpierw zasłużyć! Łasuchy mogą wybrać się na wycieczkę rowerową szlakiem wiodącym wzdłuż Rodanu aż do Jeziora Genewskiego. Można tam nie tylko poszaleć na dwóch kółkach, ale także spróbować tradycyjnych smakołyków i skorzystać z możliwości degustacji wina. Jeżeli celem nie jest jedzenie, a jazda i to ostra jazda, warto ruszyć na szlak "Tour du Mont-Fort" łącząca Nendaz, Verbier i La Tzoumez. Tu żartów nie ma! Do pokonania są niezwykle strome odcinki. Ale na szczycie, poza satysfakcją, na rowerzystów czekają przepiękne widoki.

Nie można zapomnieć o tym, że w Wallis znajduje się największy szwajcarski ośrodek wellness - Leukerbad. Każdego dnia 3,9 mln litrów wody o temperaturze 51 stopni Celsjusza płynie przez kilkanaście basenów. Spragnieni relaksu turyści mogą więc oddawać się kąpieli albo zabiegom poprawiającym kondycje duszy i ciała. Adriana Czupryn z Ambasady Szwajcarii w Polsce opowiada: Leukerbad w Wallis to urocza wioska z drewnianą zabudową położona na 1400 m n.p.m. w otoczeniu skał. Są tam dwa kompleksy z basenami termalnymi. Osobiście wolę ten Burgerbad - przede wszystkim ze względu na piekiełko, czyli grotę z gorącą wodą. Choć obiektywnie sądzę, że te termy oferują turystom więcej atrakcji - jaccuzi, Kneipp, zjeżdżalnie itd. Dla mnie niesamowitym doświadczeniem było także śniadanie w basenie. Na drewnianych deskach pływały stoły „zastawione” wiktuałami. Jakby tego było mało, obsługa umieściła w wodzie duży stół z płonącymi świecami, z którego można było nakładać kolejne dania.

Czytaj więcej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.