Facebook Google+ Twitter

Jeśli boli, to znaczy, że żyjesz

Czyli jak pogodzić się z niedogodnościami życia codziennego i nie dać się złapać „fałszywemu szczęściu” - rozmyślania egzystencjalne o szczęściu.

Photo credit: tikurion / Foter / CC BY-NC / Fot. tikurion / photo on flickrWe współczesnej kulturze europejskiej i amerykańskiej za szczęście przyjęło uważać się beztroskie życie pełne zabaw, pozbawione refleksji i myślenia o przyszłości. Za niestosowne stało się zamartwianie się, czy choćby branie pod uwagę złych kolei losu – zapominając najwyraźniej o zasadzie, że lepiej jest rozważyć najgorsze możliwości, niż czegoś zaniedbać. Miejsce zanikającej trzeźwej i uzasadnionej krytyki zajęło narzekanie dla samego narzekania – dosłownie na wszystko – o dziwo nie uznawane za przejaw pesymizmu. Takie marudzenie pozbawione jest refleksji i głębszej analizy, a mimo to, a może dlatego właśnie jest akceptowaną formą wyrazu emocji. Dlaczego dzieje się tak, że nie lubimy uzasadnionej krytyki i pouczeń, natomiast z chęcią wysłuchujemy i przyłączamy się do oceniania innych osób i wydarzeń?

Jak powiedział muzyk Paweł Sołtys: -„[...] zdrowo co jakiś czas się pomartwić. Gdybyśmy się wszyscy czasem troszkę pomartwili, to świat by lepiej wyglądał, bo zbyt wiele osób przez życie przechodzi bezrefleksyjnie”. Z pewnością miał wiele racji. Sam jest uznawany za pesymistę i mizantropa, w jego twórczości pełno jest gorzkiej refleksji na temat ludzi. Jest artystą niszowym, słucha go niewiele osób. Tymczasem do muzyki disco polo bawią się miliony Polaków. Nie znajdziemy tam żadnego przekazu, od strony brzmieniowej jak i tekstowej jest to muzyka uboga. Wprawia jednak w dobry humor, pozwala zapomnieć o problemach, poczuć się „głupkowato” – szczególnie sprawdza się na imprezach, gdzie oczywiście nie może zabraknąć alkoholu i potańcówki. Oczywiście można próbować to usprawiedliwiać tym, że każdemu potrzeba czasem odpoczynku od codziennego życia i chwili rozrywki. Tak, ale niepokojące jest, że dla ogromnej liczby osób taka zabawa trwa w większości wolnych chwil. Zabijają oni w ten sposób swoją trzeźwość myślenia, pozbawiają się refleksji i odrzucają obcowanie ze sztuką wyższą. Ale w końcu wytwory kultury masowej są przeznaczone dla mas. Abstrahując na razie od jakości takiej „kultury”, skupię się na rozważaniu czy taka życiowa postawa epikurejczyka czy wręcz hedonisty daje rzeczywiste szczęście, czy też stanowi pustą ucieczkę od problemów i świadomego życia.

To co nas będzie bawiło i sprawiało przyjemność, zależy od naszego charakteru, inteligencji oraz wrażliwości. Ponieważ skupiam się na kulturze europejsko-amerykańskiej, nie wezmę pod uwagę innych kultur, które w szerszych rozważaniach też miałyby oczywiście duże znaczenie. A więc w prostej, nieskomplikowanej zależności osoby inteligentne i wrażliwe dążyłyby do kultury wyższej, unikając rozrywki dla mas. Miłośników kultury niszowej jest oczywiście znacznie mniej, więc zrozumiałym jest, że ze względu na treści i ekskluzywność należą do grona elitarnego. Łatwo więc jest im przyjąć postawę pogardliwą dla popkultury, co oczywiście ma swoje uzasadnienie w obowiązującym ciągle archetypie hierarchizacji ludzi według zajmowanych stanowisk, posiadanej inteligencji czy właśnie poziomem wielbionej sztuki. Niepokojące jest, że ten archetyp zaczyna zanikać wraz z utrwalaniem przekonań, że do szczęścia nie trzeba wykształcenia, wartości religijnych, potrzeby samodoskonalenia, ani niczego wymyślnego. Dzisiejsze media, reklamy przekazują wieść, że aby być szczęśliwym należy zaspokoić swoje podstawowe biologiczne potrzeby oraz pozbyć się problemów. Pomóc w tym mają coraz to nowsze produkty ułatwiające życie i oszczędzające czas. Pytanie tylko co z tym czasem zrobić? Skoro nie lubimy rozmyślać i stwarzać ryzyka znalezienia nowego problemu, przeznaczamy ten czas na rozrywkę. I koło się zamyka. Stajemy się bezrefleksyjnym bytami bezosobowymi, które cechuje degradacja wartości, zubożenie uczuciowości i atrofia moralna oraz emocjonalna. Dobrze pasuje tu cytat z „Uczty” Platona: „Normalny człowiek nie namyśla się zazwyczaj, czy warto żyć, bo nie żyje dla celu jakiegoś, tylko z konieczności jakiejś”. Czy naprawdę chcemy tak żyć – a właśnie tak wygląda to „szczęście” proponowane przez współczesne media i zliberalizowane obyczajowo środowiska.

Jak więc osiągnąć to „prawdziwe” szczęście? Należy rozdzielić pojęcia przyjemności, szczęścia i satysfakcji. Przyjemność trwa najkrócej, jest najbardziej złudna. Szczęście można osiągnąć robiąc to, co się lubi. Natomiast satysfakcja wypływa z rozwijania się, doskonalenia, efektów dobrze wykonanej pracy czy pomocy innym ludziom. Satysfakcję może dać też wiara, rozwój duchowy. Bardzo ważne jest też wyznaczenie sobie celu, czegoś, dla czego warto się starać. Jest więc to stan najtrudniejszy do osiągnięcia. Czy daje najwięcej zadowolenia? Okazuje się, że niestety nie, bowiem dążenie do satysfakcji wiąże się z koniecznością dostrzeżenia świata w jego naturalnej postaci bez upiększeń. Wynikają z tego problemy egzystencjalne, zaczynamy myśleć refleksyjnie, analizować różne sprawy, filozofować. Jednym słowem – zamartwiamy się. Czy warto? Świadomość bytu, odczuwanie „bólu istnienia” daje niezwykłe odczucia obcowania z siłami i wartościami wyższymi. Dają coś, czego nie jesteśmy w stanie uzyskać poprzez rozrywkę i konsumpcjonizm. Według Zbigniewa Herberta taka postawa daje „miód i światło”. Według jednego z najwybitniejszych przedstawicieli filozofii egzystencjalnej, Alberta Camusa, świadomość bytu to dostrzeżenie absurdu świata, swojej samotności, i niemożności ucieczki przed cierpieniem. Jak powiedział Camus: - „Człowiek nie potrafi ani cierpieć, ani być długo szczęśliwym. Nie jest więc zdolny do niczego, co się liczy”. Zabawa i alkohol nie uszczęśliwią nas w na dłuższą metę i w stopniu zadowalającym. Prędzej czy później będziemy musieli stawić czoła zgryzotom i zmartwieniom. Camus proponuje postawę buntowniczą wobec tego świata – im jest on gorszy, tym większe starania uczynię, by mu się przeciwstawić. Może warto wyrobić postawę, dzięki której będziemy mogli znosić niedogodności życia codziennego i patrzeć na to „z góry” doświadczonym okiem. Nie jest to łatwe i na pewno nie jest dla każdego, ale jeśli chcemy być kimś wyróżniającym się z nieświadomego tłumu i szukać czegoś więcej, należy stawić czoła problemom – co w dzisiejszych czasach wiąże się z samotnością i niezrozumieniem. To nie jest szczęście w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. To coś więcej.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.