Facebook Google+ Twitter

Jeśli nie bojkot, to co? O relacjach Zachodu z Chinami

Właściwa forma reagowania na łamanie praw człowieka w Chinach powinna być wewnętrznie spójna, realistyczna, skuteczna, łatwa w komunikacji, trwała oraz akceptowalna dla elit politycznych i gospodarczych oraz społeczeństwa.

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Flag_of_Tibet.svgW Chinach łamane są prawa człowieka. Jest to niepodważalny fakt, z którym po rozpoczętej w marcu tego roku, a trwającej do tej pory krwawej pacyfikacji Tybetu, nie ma sensu dyskutować. Poważne naruszenia fundamentalnych praw człowieka przez dyktaturę komunistycznej partii Chin nie dotyczą jednak tylko Tybetańczyków, lecz są dużo szersze. Chodzi tutaj o tak zróżnicowane kwestie, jak masowe stosowanie kary śmierci, często na podstawie procesów niespełniających międzynarodowych standardów. Handel organami do przeszczepów pobranymi od żywych jeszcze skazańców. A także prześladowania ze względu na religię (np. wyznawców Falun Gong) i narodowość, brak wolności słowa i zgromadzeń, a co się z tym wiąże represjonowanie niepokornych dziennikarzy, działaczy społecznych i tzw. "cyberdysydentów". Wykorzystywanie pracy więźniów w obozach, które można porównać chyba tylko do sowieckich gułagów, a także wiele innych.

Brak realnej alternatywy



Ze względu na skalę i jakość tych naruszeń jest rzeczą oczywistą, że nie można pozostawać na nie obojętnym. Kwestią dyskusyjną jest natomiast, jak powinniśmy na nie reagować. Uważam, że właściwa forma reagowania na łamanie praw człowieka w Chinach powinna być wewnętrznie spójna, realistyczna, skuteczna, łatwa w komunikacji, trwała oraz akceptowalna dla elit politycznych i gospodarczych oraz społeczeństwa.

W ostatnim czasie pojawiło się bardzo wiele inicjatyw związanych z Tybetem, olimpiadą w Pekinie czy przestrzeganiem praw człowieka w Chinach w ogóle. Doliczyłem się polskich i międzynarodowych co najmniej 20. Z przykrością jednak zauważyłem, że w mojej ocenie, żadna z nich nie spełnia całkowicie powyższych wymagań. Co więcej, często są one ze sobą sprzeczne. Nie jest to zarzut skierowany przeciwko komukolwiek, lecz raczej próba diagnozy niezwykle złożonej sytuacji w jakiej znalazły się narody, którym bliskie są idee uniwersalnych praw człowieka. Można zaryzykować stwierdzenie, że obecna sytuacja jest bezprecedensowa w całej historii i to, jak teraz zareagują społeczeństwa demokratyczne na rodzącą się potęgę autorytarnych Chin, będzie decydujące dla dalszych losów świata.

Nowy model działania


Od razu muszę zaznaczyć, że nie uzurpuję sobie prawa do dawania ostatecznej odpowiedzi na tak postawiony problem. Niemniej jednak zadałem sobie trud, aby zastanowić się, jak powinien w przybliżeniu wyglądać taki model postępowania wobec Chin, który byłby najlepszy z punktu widzenia dobrobytu i przestrzegania praw człowieka zarówno Chińczyków, jak i obywateli reszty świata.

Rozwijając stwierdzenie postawione wyżej rozumiem, że model reagowania na łamanie praw człowieka w Chinach jest wewnętrznie spójny, jeśli wszelkie podejmowane działania wynikają jednoznacznie z przyjętych założeń i nie ma między nimi sprzeczności, a efekt tych działań nie powoduje pogorszenia sytuacji, ze względu na którą działania zostały podjęte. Działanie realistyczne, skuteczne i trwałe to takie, które stawia sobie możliwe do zrealizowania cele, osiąga je i utrzymuje. Aby inicjatywa obywatelska mogła być skuteczna, musi cieszyć się szerokim poparciem społecznym. Do tego konieczne jest jednak, aby jej treść była klarowna i łatwa w komunikacji- tak, aby mogła ją pojąć i zaakceptować przeciętna osoba bez wyższego wykształcenia. Ze względu na niezwykłą złożoność sytuacji w Chinach i ich współzależności ze światem, ta kwestia jest, moim zdaniem, jednym z największych wyzwań dla nowego modelu reagowania na łamanie praw człowieka w tym kraju.

Relacje świata z Chinami są wielowymiarowe. Każdy z nas, świadomie lub nie, kupuje produkty wyprodukowane w ChRL, biznesmeni zawierają z Chińczykami kontrakty handlowe, inwestują w tym kraju w własne zakłady lub w chińskie firmy, a czasami też sprzedają swoje firmy chińskim inwestorom, a politycy negocjują z chińskim rządem umowy międzynarodowe. Jestem przekonany, że skuteczny model działania wobec Chin musi być co najmniej akceptowalny dla wszystkich tych trzech grup- społeczeństwa, elit gospodarczych i polityków. W idealnym wypadku powinien on zostać wypracowany w wyniku wspólnych uzgodnień.

Konieczne jest włączenie przedstawicieli biznesu do dyskusji



Zdaję sobie sprawę jak niepopularne może wydawać się ostatnie stwierdzenie. W szczególności firmy inwestujące w Chinach są atakowane za odstępowanie od zachodnich standardów, częściowo na pewno słusznie. Nie zamierzam bronić tych, którzy postąpili źle. Relacje Zachodu z Chinami dotyczą jednak w głównej mierze gospodarki. Chiny są całkowicie uzależnione od nas gospodarczo, a my również, chociaż w mniejszym stopniu, od Chin. Ponadto cały wzrost znaczenia Chin na arenie międzynarodowej w ostatnich latach opiera się na imponującym wzroście gospodarczym tego kraju. Jedynie w obszarze gospodarki mamy realne narzędzie nacisku na rząd ChRL.

Bez współpracy z przedsiębiorcami utrzymującymi relacje z Chińczykami nasze pole działania zawęża się do nałożenia embarga na Chiny przez polityków i/lub bojkotowania wyrobów made in China przez konsumentów, co sprowadza się w zasadzie do tego samego. Jest to jedna z możliwych alternatyw, pośrednio lub bezpośrednio promowana przez niektórych działaczy społecznych na zachodzie i chińskich dysydentów, której jednak jestem zdecydowanie przeciwny.

Nie jestem ekonomistą, ale jest dla mnie logiczne, że masowe bojkotowanie chińskich produktów doprowadziłoby do załamania gospodarczego w tym kraju i najprawdopodobniej dramatycznego pogorszenia warunków życia Chińczyków. Co więcej, jest także niezwykle prawdopodobne, że władze Chin jedynie zwiększyłyby wtedy represje ludności w obawie przed wybuchem społecznym. Takie działanie nastawiłoby też zwykłych chińczyków antyzachodnio, co tym bardziej utrudniłoby przemianę Chin w kierunku przestrzegającego praw człowieka demokratycznego państwa prawa. Niebagatelna jest też kwestia, że odizolowanie Chin od światowego obiegu gospodarczego doprowadziłoby zapewne do światowej recesji gospodarczej.

Z tych powodów myślę, że konieczne jest istnienie takiego modelu działania, który nie wykluczałby możliwości kontaktów gospodarczych między Chinami, a resztą demokratycznego świata. A do tego konieczna jest współpraca polityków i społeczeństwa z biznesem. Oczywiście nowy model działania musi być różny od status quo, które sprowadza się w zasadzie do ignorowania przez polityków i biznesmenów kwestii praw człowieka w Chinach.

Zasadnicze pytanie, to czy przedstawiciele biznesu byliby skłonni podjąć dialog. Nie ulega wątpliwości, że obecna sytuacja jest korzystna dla wielu z nich. W Chinach standardy praw pracowniczych i ekologiczne są dużo niższe niż na Zachodzie, nie ma związków zawodowych, można kupić za pół darmo produkty, które mogły być wyprodukowane w nieludzkich warunkach w obozach pracy itd. Na pewno dla wielu są to wystarczające argumenty, żeby nie denerwować władz ChRL. Nie wierzę jednak, że dla wszystkich. Jestem przekonany, że wielu przedsiębiorców handlujących z Chinami z chęcią włączyłaby się w działania, które byłyby jednoznaczne pod względem etycznym, jeśli mieliby czytelną alternatywę, która nie wykluczałaby osiągania zysków na poziomie porównywalnym z dotychczasowymi. Byłoby to szczególnie prawdopodobne, gdyby ta alternatywa była wspierana przez masowy ruch obywatelski, a możliwości jej istnienia byłyby zagwarantowane poprzez szerokie, ponadpartyjne działania polityczne, najlepiej zsynchronizowane na poziomie międzynarodowym (w szczególności UE i USA).

Rola społeczeństwa obywatelskiego i polityków w nowym modelu reagowania na łamanie praw człowieka w Chinach


Możliwości bezpośredniego wpływu społeczeństwa obywatelskiego na firmy są co najmniej dwie. Po pierwsze każdy z nas jest konsumentem i ostatecznie decyduje, które firmy będzie wspierał kupując ich produkty. Ponadto coraz większa część społeczeństwa posiada nadwyżki finansowe, które inwestuje bezpośrednio (poprzez giełdę) lub pośrednio (poprzez fundusze inwestycyjne, fundusze emerytalne, czy firmy ubezpieczeniowe) w przedsiębiorstwa działające na skalę międzynarodową, a tym samym wspiera ich rozwój. Nie widzę żadnego powodu, aby nie wspierać takiego rozwoju firm, który byłby zgodny z przekonaniami jej akcjonariuszy.

Oczywiście inne formy aktywności obywatelskiej - takie jak pisanie petycji, organizowanie happeningów, manifestacji itp. - też są ważne, jednak są dużo bardziej skuteczne w wywieraniu wpływu na polityków. Sami rządzący, bardzo wstrzemięźliwie jednak reagują na wszelkie naciski społeczne związane z sytuacją w Chinach, ponieważ rząd ChRL nie waha się używać argumentów czysto ekonomicznych (groźby zawieszenia lub zerwania intratnych kontraktów handlowych) do realizacji swoich celów politycznych. Uzmysłowienie sobie faktu, że PKB Chin jest prawie dziesięciokrotnie niższe od połączonego PKB UE i USA, daje nam wyobrażenie o skuteczności chińskiej polityki i słabości politycznej Zachodu.

Z drugiej strony trudno się też dziwić politykom. Gwałtowne oburzenie społeczne po olimpiadzie może równie szybko zgasnąć, a utraconych kontaktów handlowych nie będzie się dało szybko odbudować. Kraje, które nie będą korzystać z chińskiego boomu, zaczną przegrywać w globalnym wyścigu. Ilu wyborców będzie w stanie zrozumieć i zaakceptować fakt, że wzrost bezrobocia i podwyżki cen w ich kraju są efektem zbyt jednoznacznie wyrażonego stanowiska np. przeciwko represjom w Tybecie?

Strategia Chin zastraszania ekonomicznego krajów zachodnich może być skuteczna tylko wtedy, jeśli nie będziemy solidarni. Politycy z pewnością byliby odważniejsi i bardziej skuteczni w wywieraniu presji na rząd ChRL, jeśli mieliby stabilne i trwałe wsparcie społeczeństwa i biznesu oraz jeśli działaliby w ramach szerokiego, solidarnego ruchu politycznego.

Mimo, że dotychczasowe działania są niedoskonałe, dają nadzieję na przyszłość



Tak jak napisałem wcześniej żadna z inicjatyw, z którą się zapoznałem, nie odzwierciedla modelu działania, który starałem się naszkicować powyżej. Wszystkie inicjatywy dotyczyły tylko polityków lub tylko społeczeństwa. Żadna nie brała pod uwagę proaktywnego zaangażowania przedsiębiorców. Żadna też nie zakładała długofalowego współdziałania polityków i społeczeństwa, nie mówiąc o współdziałaniu razem z biznesem.

Jedyną symboliczną, a przez to jednak bardzo ważną reakcją przedstawicieli polskiego biznesu na wydarzenia w Tybecie było wydanie oświadczenia przez Business Centre Club wzywające m.in. do powołania międzynarodowej misji obserwacyjnej w Tybecie. Wydanie odważnego oświadczenia przez czołową polską organizację przedsiębiorców daje pewną nadzieję, że wizja zaangażowania przedstawicieli biznesu w działania na rzecz przestrzegania praw człowieka w Chinach nie jest zupełnie pozbawiona podstaw.

Większość inicjatyw społecznych sprowadzała się natomiast do zbierania podpisów pod petycjami do decydentów lub innych osób publicznych. Działania polityków z kolei ograniczały się zazwyczaj do wydawania różnego rodzaju oświadczeń (w najostrzejszej formie do bojkotu ceremonii otwarcia olimpiady). Oczywiście nie zamierzam krytykować tych działań - dzięki zaangażowaniu tysięcy osób na całym świecie władze ChRL przynajmniej zaczęły pozorować gesty dobrej woli. Jest to bardzo ważne, jednak to wciąż mało!

Przykład niedoskonałej inicjatywy, która wyznacza właściwy kierunek dalszych działań



Inicjatywą, która jest prawdopodobnie najbliższa zaproponowanemu przeze mnie modelowi działania było wezwanie do bojkotu firm Adidas i Coca-Cola, jeśli firmy te nie wycofają się ze sponsorowania igrzysk olimpijskich. Apel został zainicjowany przez Piotra Niemczyka i podpisany przez 40 opozycjonistów z czasów PRL. To co jest w nim zgodne z zaproponowanym przeze mnie schematem działania to połączenie nacisków gospodarczych z potencjalnie szerokim ruchem społecznym, a także jego łatwość komunikacji (przekazanie informacji „bojkotuj Adidasa i Coca-Colę, aż nie wycofają się ze sponsorowania olimpiady” jest stosunkowo proste). Z kilku powodów apel nie przekonał mnie jednak. Chciałbym je tutaj krótko przedstawić, aby pokazać na przykładzie, co według mnie można by poprawić w hipotetycznym idealnym schemacie reagowania na łamania praw człowieka w Chinach.

Po pierwsze, akcja wzywa do bojkotu sponsorów olimpiady. Według mojego rozumienia tej kwestii, nagłe wycofanie się głównych sponsorów olimpiady doprowadziłoby do tego, że się ona nie odbędzie, czyli byłoby to równoznaczne z jej bojkotem. Jeśli argumenty przeciwko bojkotowi olimpiady podniesione w moim artykule "Dlaczego nie należy bojkotować olimpiady w Pekinie?" są właściwe, już z tych powodów nie należy wspierać tej inicjatywy.

Ponadto, abstrahując od realizmu tej strategii, wątpliwe jest również, że to działanie poprawiłoby przestrzeganie praw człowieka w Chinach, ponieważ samo sponsorowanie olimpiady nie jest bezpośrednio powiązane z krzywdą konkretnych osób.

Działanie to nie jest także, niestety, wewnętrznie spójne. Spośród 63 sponsorów olimpiady wybrano dwóch, argumentując to tym, że pozostałe firmy rozważały wycofanie się ze sponsorowania igrzysk (ale tego nie zrobiły), a Adidas i Coca-Cola w ogóle nie rozważały takiego kroku. To nie jest oczywiście argumentacja racjonalna, tylko emocjonalna. Według mnie podejmowanie tak istotnych decyzji jak wezwanie do bojkotu (co jest w istocie wezwaniem do gospodarczego zniszczenia firmy) według tak niejasnych kryteriów może tylko utwierdzić zarządy innych korporacji, że społeczeństwo nie kieruje się racjonalnymi, przewidywalnymi regułami, a w związku z tym nie należy z nim dyskutować, tylko należy je zwodzić poprzez coraz to bardziej wymyślne strategie marketingowe i piarowskie.

Nie wykluczam całkowicie możliwości bojkotu konkretnych firm. Jest to ostateczna broń jaką mogą wytoczyć obywatele bez wsparcia rządu, przeciwko firmom, które działają nieetycznie. W mojej ocenie, aby bojkot był skuteczny, musi być bezpośrednio powiązany z naruszeniami praw człowieka lub innych zasad i muszą być bardzo ściśle określone warunki jego rozpoczęcia i zakończenia.

W tym przypadku nie zostało rozstrzygnięte, czy bojkot ma trwać po zakończeniu olimpiady, jeśli wspomniane firmy się nie wycofają z jej sponsorowania, czy nie. Jeśli tak, to jakie będą wtedy warunki zakończenia bojkotu? W jaki sposób przyczyni się on wtedy do poprawienia przestrzegania praw człowieka? Jeśli z kolei bojkot nie będzie kontynuowany, to podważa to trwałość całej inicjatywy. Z tego też powodu uważam, że wszelkie podejmowane działania nie powinny być związane tylko z olimpiadą, o której za pół roku nikt już nie będzie mówić, ale dotyczyć kwestii bardziej podstawowych.

Otwarcie dyskusji nad nowym modelem reagowania na łamanie praw człowieka w Chinach



Chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, że moja krytyka akcji bojkotu Coca-Coli i Adidasa nie jest wymierzona w jej inicjatorów i sygnatariuszy. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że był to szlachetny odruch serca. Jeśli moja krytyka jest słuszna, chciałbym przez nią tylko zwrócić uwagę, jak bardzo złożona kwestia jest przed nami - tak trudna, że doświadczeni demokratyczni opozycjoniści i czynni politycy popełnili błąd.

Chciałbym przy tym zachęcić ich wszystkich, a także wszystkich, którym nie jest obojętny los 1,3 miliarda obywateli ChRL do otwarcia dyskusji nad wypracowaniem nowego modelu reagowania na łamanie praw człowieka w Chinach. Mam nadzieję, że zarysowany przeze mnie powyżej ogólny schemat takiego modelu będzie przydatny w dalszej debacie. Chciałbym, aby działacze społeczni, politycy, dziennikarze, specjaliści i intelektualiści, a także przedstawiciele biznesu pomogli go udoskonalić i wypełnić treścią.

Odpowiednio skonstruowany, taki model powinien być możliwy do zastosowania nie tylko w stosunku do Chin, ale także do innych krajów, gdzie łamane są podstawowe prawa człowieka. Jego zastosowanie będzie skuteczne tylko wtedy, jeśli zostanie zaakceptowane przez dużą część społeczeństw najbardziej rozwiniętych krajów świata. Nie ma jednak powodu, dla którego to Polska, w której narodziła się Solidarność i gdzie powstała Konstytucja 3 Maja, nie mogłaby być prekursorem takiego ruchu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zbieżność tematów między tymi dwoma tekstami bynajmniej nie jest przypadkowa. Zostały one napisane w wyniku jednego toku przemyśleń i celowo zostały opublikowane jeden zaraz po drugim. Określiłbym raczej, że w tym artykule kontynuuję myśl rozpoczętą w pierwszym i staram się ująć poruszaną kwestię z o wiele szerszej perspektywy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.