Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36926 miejsce

Jeśli to zesłanie, to całkiem przyjemne

W warmińsko-mazurskim jest miasto, w którym od kilku lat żyje wielu Francuzów. Przyjeżdżają do pracy we francuskiej fabryce. Zostają na kilka, czasem kilkanaście lat. Francuski na ulicach miasta nikogo już nie dziwi. To lokalny koloryt.

Wojewódzkie miasto na północnym wschodzie Polski. W stolicy regionu życie toczy się sennie, jak za woalem śniegu, który przykrywa ulice najwcześniej i najpóźniej w całym kraju topnieje pod naporem wiosny. Do pracy idzie się na uniwersytet (czyli wyjeżdża za granicę) i do francuskiej fabryki z branży motoryzacyjnej (kryzys).

Powiew Zachodu i modernizacji idzie od fabryki, dającej zatrudnienie czterem tysiącom ludzi. Przyjeżdżają Francuzi. Wymieniają poprzednich menedżerów i kadrę kierowniczą, francuską ma się rozumieć. Przyjazd pracowników o specyficznych umiejętnościach, wdrażanie nowych technologii, transfer know-how to dla miejscowych mydlenie oczu. Polscy inżynierowie już dawno przecież przerośli francuskich.

Młodzi i starzy, kawalerowie i żonaci, przyjeżdżają z Francji sami i z całymi rodzinami. Można ich spotkać spacerujących po niedużej starówce. Gotycki zamek, katedrę i zabytkową bramę obchodzi się w kilka minut. W weekendy czasem trzeba się nieźle nagłowić, co zrobić z czasem wolnym. Wypełnia się go leniwymi zakupami w nowej galerii handlowej, która od jakiegoś czasu cementuje życie towarzysko-rodzinne. Albo wybiera się na odkrywanie romantycznych pejzaży skutych lodem jezior i ośnieżonych lasów, jak Laurent, w Polsce od dwóch tygodni.

Złośliwe języki

Początki bywają różne. Najgorzej wspominają pierwsze miesiące pobytu ci, którzy przyjechali zimą. Do surowego klimatu, krótkich dni i braku słońca trzeba się przyzwyczaić. Do tego dochodzi bariera językowa. Po angielsku mówi mało kto. Po francusku jeszcze mniej. W kontaktach z miejscowymi dominuje więc komunikacja niewerbalna i język ciała. - Najtrudniej jest dogadać się na poczcie, dworcu czy w urzędzie. Na ulicy, w sklepach jakoś idzie - mówi Laurent. Skończył 25 lat, gdy w centrali we Francji zaoferowano mu wyjazd na pół roku. Wolał do Tajlandii, ale na razie zadowala się polską egzotyką. Brak znajomości polskiego trochę alienuje. Odgradza ścianą świszczących dźwięków, składających się w niewiadomym momencie na ciągi niezrozumiałych słów i zdań.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

I oczywiście gratuluję nagrody a wcześniej gratulowałem ciekawego tekstu.Komu znów wywróżę?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł przeczytałam od A do Z. Bardzo ciekawy. Czuję inspirację do napisania artykułu o Polakach w Paryżu, którzy też muszą sobie radzić, nikt im tego nie ułatwia i nie mają takich warunków pracy jak opisani powyżej Francuzi. Cdn.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Historia lubi sie powtarzac - kiedys celtow (a konkretnie szkotow) do Dowspudy sprowadzil Pac (ten od palacu) ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie napisane. Fajnie się czytało. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znakomicie napisany tekst. Przeczytałam od deski do deski z zainteresowaniem. Oczywiście 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za ciekawy tekst dostajesz pięć :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję ciekawego tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.