
Nie oznacza to jednak ich powrotu za Ocean. Amerykańskie siły militarne pozostaną na Bliskim Wschodzie do 2011 roku. Aby umowa została uprawomocniona, jej przyjęcie musi jeszcze przegłosować iracki parlament. Sekretarz Obrony Narodowej Stanów Zjednoczonych określił wstępne podpisanie paktu mianem ważnego kroku prowadzącego do ustabilizowania sytuacji w Iraku.
To porozumienie było niezbędne w celu określenia roli amerykańskich sił militarnych nad Zatoką Perską po upłynięciu mandatu wydanego przez ONZ, który wygasa 31 grudnia bieżącego roku.
W październiku, irackie władze zgłosiły poprawki do porozumienia SOFA (Status of Forces Agreement - układ zawierany między państwami, w momencie gdy wojska jednego z nich stacjonują na obszarze drugiego), jednak rząd Stanów Zjednoczonych odmówił ich uwzględnienia.
Na zatwierdzenie układu przez iracki parlament czeka Wielka Brytania, która w arabskim kraju posiada kontyngent liczący 4 100 żołnierzy. Ustalenia między Stanami a Irakiem będą podstawą traktatu między rządem arabskim i brytyjskim.
O porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi, iracka rada ministrów dyskutowała w ostatnią niedzielę, podczas niemal trzygodzinnego spotkania. Przeciwko traktatowi opowiedział się tylko jeden spośród 28 ministrów obecnych na zebraniu.
Zgodnie z zapewnieniami przedstawiciela irackiego rządu, pakt zawarty z rządem USA zakłada m.in. oddanie baz wojskowych w ręce Irakijczyków już w przyszłym roku, a także zakaz przeszukiwania gospodarstw domowych przez amerykańskich żołnierzy bez zgody wydanej przez sąd.
Traktat ten pozwoli miejscowemu rządowi zapanować nad amerykańskimi siłami militarnymi, przygotowując jednocześnie iracką policję i wojsko do efektywnej obrony obywateli przed zamachami terrorystycznymi.
Źródło: BBC News