

Gazeta w artykule:
Woda opada, widać straty doniosła o podpisaniu ważnej umowy pomiędzy Ministerstwem Rozwoju Regionalnego i Lasami Państwowymi na budowę 3300 nowych zbiorników retencyjnych, o łącznej powierzchni 30 tys. ha.
Koszt całego planu ma wynieść 200 mln złotych (pokrywa Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, zalanych ma być 30 000 ha powierzchni Lasów Państwowych, a powstać ma 3300 obiektów małej retencji.
Tyle zapowiedź wydarzeń na przyszłość.
W ubiegłym roku Lasy Państwowe w
Austrii rozpoczęły realizację projektu budowy zbiorników wraz z
małymi hydroelektrowniami na swoich terenach. A w naszym kraju w tym czasie przetoczyła się
fala pseudoekologicznych protestów przeciwko małym elektrowniom wodnym oraz spiętrzeniom. Fachowcy różnej maści wskazywali na ich szkodliwość i słali petycje (tworzone za nasze pieniądze) do urzędów państwowych w tej sprawie.
Inicjatywę wykazał IOP PAN wraz z Romanem Żurkiem. Co było dla mnie dziwne, również wędkarze mocno się angażowali w utwierdzaniu społeczeństwa o szkodliwości nienaturalnej retencji. Wszyscy przy tym wskazywali na dobro Europy, Unii oraz oczywiście również naszego kraju i najważniejszych praw krajowych i unijnych.
Przed wojną i zaraz po wojnie na polskich rzekach działało ponad
6000 młynów powodujących mniejsze i większe spiętrzenia. Teraz jest ich ok.
200.