Facebook Google+ Twitter

Jest ręka, nie ma renty

W 2008 roku pan Damian Szwedo przeszedł operację przeszczepu ręki. Operacja przeprowadzona przez lekarzy z Trzebnicy zakończyła się wielkim sukcesem. Tymczasem ZUS uznał, że skoro mężczyzna ma rękę to jest już zdolny do pracy

FOT. sxc.hu http://www.sxc.hu/photo/1330847 / Fot. dspruitt10 lat temu Damian Szwedo (32l.) stracił rękę przy pracach stolarskich, ale miał szczęście, że specjaliści z Trzebnicy w 2008 roku przeszczepili mu prawą rękę od obcego dawcy (a dokładniej dawcą była zmarła kobieta). Ta niezwykła operacja zakończyła się wielkim sukcesem i była obszernie komentowana, jako najbardziej udany zabieg tego typu na świecie. Przeszczepiona ręką jest w miarę sprawa, jest w niej czucie, można się nią posługiwać, itd. Oczywiście przeszczepiona kończyna cały czas musi być rehabilitowana, a na dodatek pan Damian do końca życia będzie musiał przyjmować leki immunopresyjne zapobiegające odrzuceniu przeszczepu.

Jest ręka nie ma renty

Do czasu operacji pan Damian bez jednej ręki pracował, jako operator wózka widłowego i jak mówił w zeszłym roku, z kikutem żyło mu się lepiej niż z przeszczepioną ręką. Teraz nie ma pracy i nikt nie chce go zatrudnić. Do tego doszły kłopoty z ZUS.

Z powodu ograniczonej zdolności do pracy, po wypadku pan Damian pobierał rentę w wysokości 500 zł, ale ZUS uznał, że skoro mężczyzna odzyskał rękę i jest ona sprawna, to może pracować i świadczenie rentowe zabrał. Lekarze takie tłumaczenie uznają za co najmniej dziwne, bo choć rzeczywiście ręka jest i można się nią posługiwać, to mężczyzna nie może pracować tak jak każdy, kto ma dwie kończyny. Powodem są zażywane leki immunopresyjne, które osłabiają układ odpornościowy przez co ten, staje się podatny na infekcje.

Adam Domanasiewicz, chirurg ze Szpitala Św. Jadwigi w Trzebnicy na antenie TVP Wrocław tłumaczył, że pan Damian nie może pracować jako, np. kasjer. Chociaż praca jest prosta, to mężczyzna nie może jej wykonywać ze względu na to, że przez stanowisko kasowe przewija się masa ludzi roznoszących różne zarazki, a to jest dla pana Damiana przy obniżonej odporności bardzo groźne lub nawet zabójcze.

Sprawa nie jest zamknięta

Uznanie przez ZUS pana Damiana za całkowicie zdolnego do pracy opisywana jest w mediach jako absurd, co według mnie jest nietrafioną oceną. Z jednej strony osoba bez ręki może być dobry księgowym, a osoba bez dwóch rąk być dobrym pianistą i wygrywać konkursy jak, np. Liu Wei, który w 2010 roku wygrał chińską edycję show Mam Talent. Z drugiej strony pokazywanie, że ktoś nie może pracować w jakimś miejscu czy zawodzie ze względu na przeszkody natury fizycznej jest zwykłym populizmem.

Pan Damian ma to szczęście, że wszystkie jego mięśnie są sprawne i na pewno jest on w o wiele lepszej sytuacji niż osoby bez rąk czy z całkowicie sparaliżowanymi kończynami, ale nie oznacza to, w tym momencie pomoc państwa powinna się skończyć. To, że renta powinna być cofnięta, nie budzi u mnie kontrowersji. Pytanie tylko czy nie zrobiono tego za wcześnie? Jakby nie było, problemem pana Damiana nie jest niezdolność do pracy, tylko jej brak lub niechęć pracodawców do zatrudniania osób z niepełnosprawnością (jak np. pan Damian) lub osób niepełnosprawnych. Problem ze znalezieniem zatrudnienia dotyczy z resztą 13,1 proc. Polaków pozostających bez pracy (dane szacunkowe za marzec 2011), a nie tylko niepełnosprawnych.

Oczywiście sytuacja ludzi z ograniczoną zdolnością do pracy jest dodatkową przeszkodą. Z tego powodu sporo osób niepełnosprawnych lub z orzeczoną niepełnosprawnością w ogóle nie pracuje. Z danych pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych za 2010 rok wynika, że ok. 76 proc. niepełnosprawnych jest bierna zawodowo, czyli nie ma pracy lub jej nie szuka (albo tej pracy nie ma albo nie opłaca się pracować). Niestety biuro rzecznika nie bierze pod uwagę, że część niepełnosprawnych w ogóle nie może pracować, ze względu na stan zdrowia.

Wracając jednak do tematu, decyzja ZUS o zabraniu renty panu Damianowi nie jest ostateczna i można się od niej odwoływać do wyższej instancji. Zachowanie ZUS w takich przypadkach jak w stosunku do pana Damiana, to typowe działanie tej instytucji, bo lekarze orzecznicy są opłacani przez ZUS i zależy im na tym, aby jak najwięcej wniosków rentowych było rozpatrzonych negatywnie. ZUS liczy, że w takich sprawach osoby uprawnione nie będą się odwoływać od niekorzystnych dla siebie decyzji.

Praktykę masowych niekorzystnych decyzji ZUS w ubieganiu się o świadczenia emerytalno-rentowe pokazują dane statystyczne. „Gazeta Prawna” z 14 kwietnia 2011 pisała, że w 2010 roku co trzecia decyzja ZUS o nie przyznaniu świadczenia była błędna. Sądy I instancji rozstrzygające spory między ubezpieczonymi a ZUS wydały w 2010 roku 105 tysięcy wyroków, z czego aż 33,9 tysiąca razy rację przyznały ubezpieczonym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Brachu
  • Brachu
  • 17.04.2011 18:08

Jak to jest, że obcą rękę można przyszyć i o na działa, a nie da się naprawić rdzenia kręgowego.
Przecież ten gościu tą ręką posługuje się jak swoją czyli lekarze musieli połączyć jakoś nerwy.
Jeśli tu się dało to zrobić to dlaczego nie da się przy uszkodzonych nerwach kręgosłupa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 17.04.2011 07:10

Dobry artykuł, podoba mi się, że autor zadał sobie trud i argumentuje własne przekonania, opisuje rozterki. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.