Facebook Google+ Twitter

„Jestę hipsterę”, czyli hipster jako nowy gatunek człowieka

Hipster, najpopularniejsze słowo ostatniej dekady, zdecydowanie nadużywane, ale ciągle nie przejedzone. Niby każdy wie, co się pod nim skrywa, ale nikt nie potrafi tego powiedzieć. Kim lub czym jest tajemniczy, ciągle niedefiniowalny i awangardowy hipster?

 / Fot. Jorge Barrios- Wiem, jak wygląda hipster, ale nie potrafię tego określić. To jakoś czuje się w kościach – tak w większości odpowiadają znajomi, gdy zadam im pytanie, kim jest hipster. Nikt do końca nie wie, o chodzi. To jakaś nowa subkultura, moda czy może styl życia? Biorąc pod uwagę definicję, to pierwsze raczej odpada. Subkultura oznacza bowiem „grupę społeczną i jej kulturę wyodrębnioną według jakiegoś kryterium, na przykład zawodowego, etnicznego, religijnego, demograficznego”. To mogłoby się jakoś zgadzać z tym, że ludzie zazwyczaj wiedzą do jakiej subkultury należą i robią to świadomie, punki wiedzą, że są punkami, jest to element składowy ich tożsamości. Analogicznie powinniśmy znaleźć grupę osób, która będzie się deklarowała jako hipsterzy, a takich brak. Istnieje nawet powszechne przekonanie „hipster nigdy nie uważa siebie za hipstera”.

Wstępną moją konkluzją było, że hipster jest „niedefiniowalny”, mimo spróbuję przestawić, jak mniej więcej rozpoznać go na ulicy.

Po pierwsze styl: lumpeks, ale vintage!


Hipsterką z pewnością nie jest elegancka pani w obcisłej spódnicy i szpilkach, z małą torebunią pod pachą. Hipsterskie dziewczyny zazwyczaj mają na sobie luźne ciuchy: porozciągane długie swetry, trampki (ale tylko converse'y!), spodnie rurki albo takie przypominające piżamę. Torba na ramieniu jest na dłuższym pasku, wypchana tabletem (lub macbookiem), kilkoma książkami, kilkoma płytami, często z naszywkami różnych zespołów, na nosie okulary, w uszach słuchawki. Jednakże nie takie zwykłe okulary – muszą być Ray Bany albo innej znanej marki, koniecznie w grubych oprawkach, większych od twarzy. Generalnie zasada jest taka: ciuchy mogą być z lumpeksu, ale koniecznie awangardowe, orginalne i nietypowe. Masz przecież w nosie, co myślą inni, bo Ty nie mieszasz się z plebsem!

Natomiast dodatki już pokazują, że jesteś na topie i że Cię stać. Jak już wspomniałam, buty i okulary znanych marek, do tego dobry zegarek, bransoletka, u pań najlepiej Lilou (ale ten trend staje się powoli zbyt ”oklepany”), opaska z jakiegoś znanego komercyjnego festiwalu (największy ‘szacun’ ciągle chyba wzbudza Open’er), jakiś tatuaż też by się przydał, ale oczywiście nie chiński wzorek, tylko taki, który znaczy "coś fajnego", np. rzuca klątwę na Twoich wrogów.

Fryzura musi, tak jak wszystko, spełniać standardy „niedbałej”. Dziewczyny noszą się różnie, od krótkich po długie włosy, z grzywką ściętą na prosto, tak jak nikt nie nosi na co dzień, bo wygląda się w tym okropnie. Ale hipstereom to akurat nie przeszkadza, bo awangarda, awangarda i jeszcze raz awangarda! Panowie noszą włosy dłuższe, ponieważ krótkich „na jeża” nie da się stylowo zaczesać na bok albo poczochrać, tworząc artystyczny nieład, układany po prawdzie w domu przez dwie godziny.

Panowie hipsterzy w ubiorze niewiele się różnią od pań. Też noszą obcisłe spodnie, converse’y lub vansy na nogach, T- shirt lub sweter, którego by się nie powstydziła niejedna dziewczyna. Można śmiało powiedzieć, że hipsterska moda nie ma płci, wszyscy są jedną wielką rodziną rodzaju nijakiego. Wszyscy noszą torby (chłopaki też), a w środku wspomniany tablet Apple’a, opancerzony przepięknym, skórzanym uniformem. Generalnie gadżety hipstera są zawsze z najwyższej półki, zero komórek z poprzedniej dekady. To musi być iPhone z milionem aplikacji pozwalających na bieżąco uzupełniać profil na Facebooku, Twitterze i Myspace. Trzeba przecież cyknąć sobie fotę ze znajomymi na PKP Powiśle i zaraz wrzucić na Fejsa. Na te poważniejsze sesje, z papierosem w ustach na tle białej ściany albo innej backgroundowej aranżacji, zabiera się już lepszy sprzęt fotograficzny.

Ogólnie rzecz biorąc, bez internetu życie hipstera jest ciężkie. Trzeba przecież się orientować w nowinkach kulturalnych, ale tylko tych z wyższej lub niższej półki. Broń boże nie można słuchać tego co wszyscy, a nawet jeśli, to trzeba dodatkowo znać wykonawców, których nikt nie zna. I przy okazji zhejtować to, czego słuchają wszyscy, żeby pokazać swoje (inne niż wszyscy!) zdanie. Hipster jest oznaczony na stu pięćdziesięciu zdjęciach na Facebooku, ponieważ „bywa”, ma zaplecze znajomych, którzy zresztą też są hipsterami i „bywają”. Oznaczanie się na zdjęciach jest więc wzajemną przysługą.

Hipsterskie usposobienie


Niestety, jestem zmuszona powielać słowo na „h” ciągle i ciągle, bo jak dotychczas, nie znalazłam żadnego odpowiednika. A więc reprezentanci „h” nie przejmują się niczyim zdaniem. Zawierają głos w dyskusji tylko wtedy, kiedy uznają, że warto, bo dyskusja jest na ich poziomie. Dokładnie ważą słowa i starają się brzmieć mądrze, aby zaprezentować elokwencję i umiejętność myślenia. Hipster się bowiem nie musi uczyć, jemu wiedza sama wchodzi do głowy. Przed egzaminem nie siedzi zdenerwowany z notatkami pod salą, bo on przecież jest taki zdolny, że nie musi się o nic obawiać. Z drwiącym półusmieszkiem klika coś na swoim iPhonie. Nie przekłada się to jednak na oceny, zdarzają się hipsterzy zdolni, ale w większości po prostu myślą, że są zdolni.

Nie ma hipstera idealnego, to znaczy, nie każdy spełnia wyżej wymienione czynniki, czesto też są one modyfikowane, ulepszane. Może to jest po prostu nowy sposób bycia ludzi w wielkich miastach? Nowo ukształtowane gusta pokolenia nieskrępowanych Europejczyków (bo jest to trend przybyły do nas z Zachodu), do których nie wszyscy się przekonali? Nie wiadomo. Niezaprzeczalym jest jednak fakt, że trend takiej młodzieży, starszej i młodszej, istnieje, bez względu na to, jak będziemy ich nazywać.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Taliesin
  • Taliesin
  • 16.08.2012 18:41

Za 15 lat młodzież będzie się śmiać z tego obciachowego stylu.Ot normalna kolej rzeczy.Tak naprawdę wygrani są ci którzy modą i "stylem" nigdy sobie czterech liter nie zawracali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O matko !
Właśnie się się dowiedziałem, że bywam "...hipsterem".
Na dodatek chętnie przybijam "piątkę" i to z plusem...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

zimową porą taki styl wprowadzili deskowicze. czyli snowboordziści. Oi mieli swój styl , strój i podejście do życia i jazdy na desce. Pełny luz. W życiu, w sporcie i odzianiu. Kiedyś napisałam o nich tekst, gdy wyśmiewano ich i nazwywano parapetowcami. jak widać luzacki styl nabrał rozpędu i powszechności. Właściwie w każdym pokoleniu jest tego typu trend ekskluzywności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaje.. znaczy genialny tekst! :-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

I wszystko jasne:) A tak na serio to warto przeczytać do końca bo naprawdę fajny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.