Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10414 miejsce

Jestem gejem – oto czego tak naprawdę chcę

Nie chcę małżeństw homoseksualnych. Nie chcę prawa do adopcji dziecka. Nie potrzebuję wystawnej ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego. Nie potrzebuję żadnych specjalnych przywilejów czy praw. Poczta, podatki, szpital, policja, prokuratura i sąd – na regulacji tych instytucji mi zależy!

Tęczowa flagaCzego ja tak naprawdę chcę?


Jestem dwudziestodziewięcioletnim mężczyzną, mieszkającym w Polsce. Prowadzę własną działalność gospodarczą. Płacę podatki, kupuję polskie produkty, czytam polskie książki. Ogólnie rzecz biorąc wspieram naszą rodzimą gospodarkę jak się da.

Mam również partnera, z którym żyję i mieszkam od dłuższego czasu. Tworzymy wspólne gospodarstwo domowe, obaj zarabiamy, chodzimy na zakupy, do kina, teatru, także do klubów. Poza tym, że obaj jesteśmy tej samej płci, pozornie niczym nie różnimy się od przeciętnej pary heteroseksualnej, która z takich czy innych powodów nie ma dzieci. Napisałem pozornie, gdyż brak różnic kończy się natychmiast, kiedy zrobimy szybki bilans zysków i strat.

Co nas zatem różni od dajmy na to moich bezdzietnych sąsiadów, którzy wzięli ślub mniej więcej w tym samym okresie, kiedy my postanowiliśmy razem zamieszkać?

Poczta


Zacznijmy od wydawałoby się banalnej rzeczy jaką jest odbiór korespondencji. Kiedy żona mojego sąsiada otworzy drzwi listonoszowi, który ma list polecony albo przekaz dla jej męża, wystarczy że pokaże mu dowód osobisty, w którym jest zapisana jako małżonka i bez problemu odbierze korespondencję. Ja musiałem udać się ze swoim partnerem na pocztę, wytrzymać dziwne spojrzenia pań w okienkach, wypełnić masę druczków i teraz za każdym razem, kiedy któryś z nas odbiera pocztę za drugiego, jest zmuszony pokazywać specjalne, podstemplowane przez pocztę upoważnienie. Trochę to niewygodne, bo takie upoważnienia musimy mieć dwa i starać się ich nie zgubić. Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę regulowało by znowelizowane prawo pocztowe.

Szpital


Pół roku temu w naszym bloku zaczął się ulatniać gaz. Nieszczęśliwie lekkiemu zatruciu uległa moja zamężna sąsiadka i mój partner. Oboje zabrało pogotowie na obserwację. Razem z sąsiadem oczywiście natychmiast pojechaliśmy do szpitala, aby być na miejscu przy naszych bliskich. Jego wpuszczono na OIOM bez zbędnych pytań. Ja zostałem w poczekalni. Ponieważ mój partner był nieprzytomny i nie mógł wyrazić swojej woli, zostałem potraktowany jako osoba obca, a taka nie ma prawa do informacji o stanie zdrowia pacjenta. Wyobraźcie sobie, co czuje człowiek, który musi spędzić 6 godzin w poczekalni szpitala, nie wiedząc nawet czy jego najbliższa osoba żyje. Gdyby była konieczność przeprowadzenia operacji, również nie byłbym o tym poinformowany, nie miałbym wpływu na przebieg leczenia, ani na dalszą rehabilitację.

Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę regulowałaby znowelizowana Karta Praw Pacjenta.

Podatki


Jak wspomniałem już wcześniej obaj z moim partnerem pracujemy. Obaj prowadzimy działalność gospodarczą. W podobnej sytuacji są moi sąsiedzi. Kiedy przyszedł koniec roku, zabraliśmy się do rozliczeń. Moi sąsiedzi ucieszyli się na wieść, że przysługuje im spory zwrot, jako że rozliczając się wspólnie mieli szanse razem podliczyć koszty i zyski. My nie mieliśmy tego szczęścia. Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, przysługiwałoby nam prawo do wspólnego rozliczania się, a tym samym nasze wspólnie prowadzone gospodarstwo domowe miałoby szansę być w nieco lepszej kondycji finansowej.

Policja, sąd i prokuratura


Gdyby jakimś nieszczęśliwym wypadkiem, mój sąsiad popadł w konflikt z prawem, jego żona mogłaby z całym spokojem odmówić składania zeznań na jego niekorzyść. Gdyby taka historia przydarzyłaby się mojemu partnerowi, ja za odmowę składania zeznań odpowiadałbym karnie.

Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę załatwiłoby znowelizowane prawo karne.

Sprawy ostateczne


Moi sąsiedzi wykupili swoje mieszkanie na własność. Nie boją się, bo oboje wiedzą, że po śmierci jednego z nich, drugie dziedziczy mieszkanie, jako osoba najbliższa. Ponieważ sąsiad ma brata, zapisał żonie jeszcze kawałek ziemi pod Warszawą, w obawie aby brat nie zajął całości. Po jego ewentualnej śmierci, żona zapłaci 10 proc. podatek od spadku i będzie właścicielką ziemi.

Ja zapisałem swój majątek swojemu partnerowi. On zresztą zrobił to samo w stosunku do mnie. Tyle, że obaj wiemy, że to niewiele pomoże, kiedy rodzina któregokolwiek z nas zechce obalić testament. A nawet jeżeli tego nie zrobi, to i tak ten z nas, który przeżyje drugiego, będzie musiał zapłacić 40 proc podatek od spadku.

Gdybyśmy byli w rejestrowanym związku partnerskim, tą sprawę załatwiłoby znowelizowane prawo cywilne.

Dzieci


To jedyny punkt, w którym różnimy się od naszych sąsiadów. Oni mogą w każdej chwili zgłosić się do ośrodka adopcyjnego i postarać się o dziecko. My tego nie zrobimy. Dlaczego?

Bo podobnie jak 98 proc. par homoseksualnych w Polsce nie czujemy potrzeby posiadania dziecka. Realizujemy się doskonale jako para i chcemy spędzić ze sobą całe życie. We dwójkę.

Jednak jesteśmy w stanie zrozumieć tragedię naszych znajomych lesbijek, z których jedna jest matką biologiczną wspaniałego 5 letniego Jasia. Ich tragedia polega głównie na tym, że biologiczna mama jest wedle prawa traktowana jako matka samotnie wychowująca dziecko, a jej partnerka nie ma żadnych praw do opieki nad Jasiem. Tym samym, gdyby cokolwiek stało się biologicznej matce, Jaś będzie skazany na dom dziecka, mimo że od urodzenia żyje z dwiema kochającymi go kobietami. To oczywiście ewenement, nawet w naszym dwumilionowym środowisku homoseksualnym w Polsce. Ale takie pary są i ich problemy też należałoby jakoś rozwiązać. Jak? Tego doprawdy nie wiem.

Czego nie chcę?


Nie potrzebuję małżeństw homoseksualnych. Nie potrzebuję prawa do adopcji dziecka. Nie potrzebuję wystawnej ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego. Nie potrzebuję żadnych specjalnych przywilejów czy praw.

Jeżeli będę chciał wziąć ślub, poproszę swojego znajomego pastora i on mi takiego ślubu udzieli. Jeżeli będę chciał mieć wystawną ceremonię, to ją sam zorganizuję.

Chcę tylko poczuć, że jestem pełnoprawnym obywatelem kraju, który utrzymuję ze swoich podatków, takim samym jak moi sąsiedzi, korzystającym z tych samych praw. Chcę przestać być obywatelem drugiej kategorii, z którego nacjonalistyczni politycy robią wroga publicznego.

I chcę, aby prawo do godności życia zapisane w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, dotyczyło mnie w takiej samej mierze i takim samym zakresie, jak każdego innego obywatela mojego kraju.

Czy to naprawdę zbyt wiele?

Oświadczenie autora:


Powyższy tekst nie propaguje homoseksualizmu. Nie jest również materiałem edukacyjnym w rozumieniu prawa oświatowego. Tym samym jego publikacja nie może stanowić podstawy do oskarżenia wedle projektu zmiany prawa karnego autorstwa Ligi Polskich Rodzin. Jednocześnie autor zaświadcza, że nie był nigdy świadomym współpracownikiem służb bezpieczeństwa w rozumieniu Ustawy Lustracyjnej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (152):

Sortuj komentarze:

Ten Pan ma poniekąd rację. Poniekąd.
Zapomniał, że takich praw nie mają także pary hetero żyjące bez ślubu. Ale do rzeczy:
Chyba każdy z nas podpisze się pod tym zdaniem, cytuję: "I chcę, aby prawo do godności życia zapisane w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, dotyczyło mnie w takiej samej mierze i takim samym zakresie, jak każdego innego obywatela mojego kraju."
I świetnie.
Jednak jest tu jedno ALE:
CYT.: "Nie potrzebuję małżeństw homoseksualnych. (…) Jeżeli będę chciał wziąć ślub, poproszę swojego znajomego pastora i on mi takiego ślubu udzieli".
Czy widzicie to?
Jako ripostę, polecam to: <a href="http://www.eioba.pl/a/3w2d/panna-mlody-i-pan-mloda">Panna Młody i Pan Młoda</a>
http://www.eioba.pl/a/3w2d

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna riposta link

Komentarz został ukrytyrozwiń
gej_antygej
  • gej_antygej
  • 28.11.2010 16:53

"Realizujemy się doskonale jako para i chcemy spędzić ze sobą całe życie" ... Tia całe życie razem w gejowskim środowisku ... już to widzę. Nie znam ani jednego geja któremu zależało na czymś stałym. Z czasem zaczynają szukać owych hmmm wrażeń. Też kiedyś myślałem ... całe życie. Przejechałem się dwa razy i wystarczy. Teraz żyję sam dla siebie, unikam tego środowiska jak ognia. Wejdźcie Państwo na Interię, poczytajcie to co tam wypisują ... rzygać się chce. To jedno wielkie szambo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tomek
  • Tomek
  • 07.11.2010 08:57

Fantastyczny artykul.tez jestem gejem i zgadzam sie z tymi slowami

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anonim
  • Anonim
  • 05.11.2010 10:26

Panie Tomaszu Zygmuncie Proszę sobie poczytać trochę o Ilumintach i o Nowym Porządku Świata(NWO) i co łączy Religia z tymi Sektami i prosze tego nie brac jak Teoria Spiskowa( bo samo znaczenie tego slowa) wiadomo na co wskazuje na bujde, a racze patrzec na ta teorie spiskowa jak na Fakty ktore sie aktulnie dzieja minimum DLA KOGO MY ŻYJEMY I SKĄD MY JESTEŚMY bo gwarantuje panu ze Bóg nas nie stworzył....( ja wierze w to ze stworzyli nas inni by sie nami zywic) kiedys biblia nakazywala do absurdu i gniewu!! nagle sie zmienila na milosc i litosc bo od dawna prowadzimy wojne z UFO. co potwierdza to kanadyjski byly minister obrony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy i niestety życiowy punkt widzenia. Przy tym bardzo podoba mi się postawa autora, który nie jest jednym z tych, co biegają po ulicach i chcą legalizacji małżeństw homoseksualnych tylko chce mieć normalne życie, jak każdy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst!
Bezwzględnie plus za jasne, klarowne i szczere postawienie sprawy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mam nic przeciwko ubieganiu sie homoseksualistow o swoje prawa. ALE: dlaczego chca sie podpinac pod RODZINE? czy nie moga ubiegac sie np. o KARTE HOMOSEKSUALISTY, na ktorej bedzie wpisane nazwisko partnera i na podstawie tej KARTY (wydanej w twardej formie np. jak dowod) beda upowaznieni do odwiedzin w szpitalu, beda mogli odebrac poczte partnera okazujac taka karte, beda mogli rozliczyc podatki wspolnie. Czy MUSI to byc od razu dla nich TAK - jak w RODZINIE? I ktora nie sa i nigdy nie beda? Skad ICH takie ZAPEDY? Dlaczego TAK JAK RODZINA Panie Szymonie?

Jesli np. bede mieszkac z chlopakiem na tzw kocia lape, to NORMALNE, ze TEZ nie wyda mi listonosz jego poczty. I czy wtedy TEZ powinnam oburzyc sie na wladze ze RODZINA to moze, a ja, jak sobie wymyslilam zycie inaczej to mi listonosz nie chce poczty ukochanego wydac???? W szpitalu nie chca mnie do ukochanego wpuscic?
Czy poparlby Pan wtedy moje zapedy na zalegalizowanie zwiazku na kocia lape przez cale zycie pod 2 nazwiskami, ale abym mogla sie rozliczac z podatku wspolnie z chlopakiem ktorego kocham? Bo go kocham, ale nie chce za niego wyjsc i nie chce miec z nim dzieci?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Konkretne postulaty, prośba o to, co się każdemu z nas należy- normalność i godne życie. Podoba mi się sposób, w jaki o tym napisałeś, bo daje do myślenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.