Facebook Google+ Twitter

Jestem kupnoholiczką...

- Jeżeli nie uda mi się kupić, czegoś na co aktualnie mam ochotę, trzęsę się jak alkoholik, który nie ma co wlać do kieliszka. Jestem wtedy smutna, przygnębiona, żeby nie powiedzieć - zdołowana...

http://www.sxc.hu/photo/960647 / Fot. sooperkuhAutorka wypowiedzi – 19-letnia "Milena", bierze udział w dyskusji na jednym z forów tematycznych portalu www.grono.net. Wie że jest uzależniona."Mike" nie do końca: - Mój pokój jest zawalony ubraniami, a jednak ciągle mi czegoś brakuje. Chciałbym mieć dosłownie wszystko. Dziś kupiłem 2 bluzy, jutro jadę po 3 pary trampek i na butach pewnie się nie skończy. Ciągle kombinuje, jak zdobyć pieniądze. Potem wydaję – na ciuchy, na jedzenie. Czy to jest choroba? Tego nie wiem.

37-letnia Marta mieszka 70 km od Warszawy. Odległość jaka dzieli miasteczko od sklepów w stolicy, nie przeszkadza jej w zakupach. - Dla chcącego nic trudnego - pisze internautka. - Przychodzą do mnie co najmniej 3 paczki w tygodniu. Wszystkie z allegro. - wyjaśnia.

"Jasmine" jest najmłodszą kupnoholiczką zabierającą głos na forum strony www.obcasy.pl. Ma 15 lat i wprost uwielbia wydawać pieniądze. Nieważne na co. Jak już idzie do centrum handlowego, nigdy nie wraca z jedną torbą. Twierdzi że miłość do zakupów, odziedziczyła po mamie.

Mimo różnicy wieku, doskonale rozumie ją 26-letnia Gosia. - Kiedy przechodzę obok sklepu, jakiś wewnętrzny głos, mówi mi żebym weszła. Chociaż na chwilkę, tylko popatrzeć. Gorzej jak coś wpadnie mi w oko. Wówczas tłumaczę sobie że to nie jest mi potrzebne, przeciwnie - nieużyteczne, zbędne. Aż w końcu wychodzę ze sklepu, ale tylko po to aby, za moment wrócić i kupić upatrzone "cudeńko". - W końcu, grzechem byłoby, aby taka okazja przeszła mi koło nosa - tłumaczy się Gosia. Ale przecież wie, że szukanie usprawiedliwień to słabość wszystkich, cierpiących na zakupoholizm.

Nałóg, co prawda nie tak destruktywny jak narkomania. A w przeciwieństwie do alkoholizmu czy nikotynizmu – niepopularny. Przez co bagatelizowany. Czy słusznie? Przecież kupnoholik to niekoniecznie bogaty prawnik, aktor albo przedsiębiorca. Bywa że obsesyjna myśl, nabycia nowej rzeczy, nęka kogoś, kto i bez tego "nie ma co włożyć do garnka". Wówczas z czego utrzyma rodzinę? Z wypłaty, która pojawia się tylko po to, by za chwilę zniknąć?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Ale płytkie. Chyba półtora roku temu pisałam tutaj przekrojowy artykuł o zakupoholizmie, a ten jedynie dotyka tematyki i to w sposób stereotypowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

letik masz rację , popieram Cię

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Przecież kupnoholik to niekoniecznie bogaty prawnik, aktor albo przedsiębiorca. Bywa że obsesyjna myśl, nabycia nowej rzeczy, nęka kogoś, kto i bez tego "nie ma co włożyć do garnka".

Wybacz, nie sądzę, aby osoba, która nie ma co do garnka włożyc mogła popaść w kupnoholizm. Ludzie mają słabą silną wolę i wymyślają te wszystkie "holizmy"..

Komentarz został ukrytyrozwiń

miała

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyrazy szczerego współczucia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem zbyt skąpa, kupnoholizm mi więc nie grozi ;)

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+)
Jeżeli kupnoholizm to taki straszny nałóg, zostanę lepiej przy paleniu tytoniu fajkowego.

Widziałem osoby opętane robieniem zakupów ale nie konotowałem w umyśle, iż to rzeczywisty problem z gatunku "cywilizacyjnego". Dziękuję za zwrócenie uwagi. Kutwy to mają dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.