Facebook Google+ Twitter

"Jestem legendą" - nie stanie się legendą

Strach przed nocą, żywa nadzieja w budzącym się dniu i przeraźliwa samotność skłaniająca człowieka do nieludzkich czynów. To tylko przedsmak tego, co dzieje się w filmie „Jestem legendą”.

http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Time_100_Will_Smith_e.jpg / Fot. Amanda Cogdon; zdjęcie na licencji GNUObraz został wyreżyserowany przez Francisa Lewrence. Był wzorowany na powieści Richarda Mathesona o tym samym tytule. Mimo świetnych zapowiedzi, milionów dolarów włożonych w efekty specjalne i scenografię, "Jestem legendą" z pewnością nie stanie się kolejnym kinematograficznym bestsellerem. Nie pomoże mu nawet sam Will Smith, który do swej roli przyłożył się wzorowo.

Przed laty, naukowcy z Nowego Yorku próbując znaleźć lekarstwo na raka, unicestwiają 90 proc. ziemskiej populacji. Pozostali natomiast (poza jedną osobą) zamienili się w zombie, które czyha na każdego, kto odważy się igrać z ciemnością.

Główny bohater Robert Neville w jednej chwili staje się ostatnim człowiekiem na Ziemi. Wraz ze swym jedynym
przyjacielem - psem o imieniu Sam, starają się przetrwać kolejne dni. Życie Roberta to nieustanna walka. Nocą śpi w ogromnym lęku ukrywając się w zbudowanym przez siebie schronieniu, w ciągu dnia prowadzi zaś wojnę ze zmutowanymi ludźmi. Zostali oni zakażeni wirusem VK, a jedynym ich celem jest zniszczenie wszystkiego, co żyje, a nie jest zombie. W związku Nevillowi cały czas grozi niebezpieczeństwo.

Jako że w film „Jestem legendą” był bardzo oczekiwaną produkcją, rozczarowanie wynikające z pewnych niedociągnięć jest tym większe. Elementem, który przeszkadza w filmie, jest z pewnością scenografia zrujnowanego Nowego Yorku. Biorąc pod uwagę amerykańskie możliwości i potencjał ich twórców (m.in. George DeTitta Jr., Patricii Lasiter, Davida Lazana), efekt jest raczej marny. Świat tam przedstawiony przypomina bowiem grę komputerową, a jadący autem Will Smith jest jakby dorysowaną postacią.

Z drugiej jednak strony, jeśli celem reżysera było ukazanie ludzkiej samotności, to udało się to bezapelacyjnie. W filmie znalazła się scena, która poruszy nawet osobę o sercu z kamienia. Oto Robert Neville podchodzi do sklepowego manekina i błaga go, by ten odpowiedział mu "cześć", oczywiście bez efektu.

Cała akcja filmu toczy się w ciszy. Muzyka Boba Marleya, którą od czasu do czasu włącza Neville, dodaje filmowi pewnej lekkości. Łagodzi ona napięcie i pozwala odprężyć się widzowi.

Reasumując... mimo wszystkich niedociągnięć graficznych, film robi wrażenie samym pomysłem, choć nie można tu nie wspomnieć o podobieństwie do „28 tygodni później” Juana Carlosa Fresnadillo. To jednak pozostawiam do oceny każdemu z osobna, a „Jestem legendą” to dobre rozwiązanie na spędzenie sobotniego wieczoru.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 27.02.2008 08:53

Witam ;-) Parę dni temu przyjaciel podarował mi książkę "Jestem legendą" dodając przy tym komentarz: "ależ szkoda, że film nie jest choćby w połowie tak dobry jak książka"... Przeczytałem i nie zawiodłem się - ciekawie napisana rzecz ... polecam! A film chętnie zobaczę, dla porównania ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stara polska szkoła krytyki(!) a nie krytyki filmowej, teatralnej lub książkowej - sesese.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Był lepszy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dawid, ale Rezerwat był lepszy ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie trzeba być piekarzem żeby wiedzieć który chleb nam smakuje, a który nie... Miałem w planach ten film, ale recenzje mnie zniechęciły, nie znalazłem jednej dobrej, co najwyżej neutralne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukaszu jesteś pierwszym, który powiedział, że film jest bardzo dobry.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na filmie nie byłam, ale czytałam kilka recenzji, z których wynika, że to raczej nieudany remake. Przy czym zwraca się uwagę na bezbarwną grę Smitha...Jak będę się nudzić w sobotni wieczór, to pójdę. Ten artykuł mnie ani nie zachęcił, ani nie zniechęcił, chyba jemu też brakuje emocji..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zupełnie nie zgadzam się z tą recenzją. Film jest b. dobry!

"mimo wszystkich niedociągnięć graficznych" - jesteś grafikiem? :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Główny bohater Robert Neville w jednej chwili staje się ostatnim człowiekiem na ziemi."
Ależ nie!
Aktorstwo Smitha niestety nie jest takie jakie opisujesz, brakuje emocji.
Dziwne, że zwróciłaś uwagę tylko na niedociągnięcia graficzne. Fabularne są o wiele bardziej rażące. Zakończenie jest straszne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.