Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15777 miejsce

Jestem matką, jestem człowiekiem. Jestem zmęczona!

Jestem zmęczona. Bardzo zmęczona. Co robię? W sumie nic. Siedzę w pracy od rana do wieczora, wracam, zmywam, gotuję na jutro. "Mamaaaaa!" - tak, to lubię jak wracam z pracy, ale po pięciu minutach mam dość.

 / Fot. D. Sharon Pruitt, CC 2.0 / Wikipedia"Mamo, narysuj mi samolot! A jaki ma kolor? A co robi? Zbudujemy z klocków tramwaj? Nie, nie jedz teraz! Baw się ze mną. Idziemy się kąpać?" Litości…
Żołądek zaczyna wsysać mój kręgosłup. Idę po obiad (tak, wieczorem, co z tego?) i słyszę zbuntowany płacz „Nieeeeeee, bawimy sięęęęęę!”. Dosyć!
Tłumaczenia nie pomagają, mąż patrzy zrezygnowanym wzrokiem „Przerabiam to od pieciu godzin…”.

Obraz nędzy i rozpaczy - mąż sam prawie zaczyna płakać, dziecko wyje, leżąc na podłodze i kopiąc w panele, a ja? Chyba straciłam apetyt…

Typowy obraz matki zbuntowanego dwulatka. Nie mówię, że to reguła. Bywają / Fot. w24 wieczory pełne wyrozumiałości ze strony małego terrorysty, bywa tak, że podchodzi, przytula się, po czym słyszę: „Mama, jesteś zmęczona? Usiądź sobie”. Bezcenne. Ale nie może być zawsze kolorowo.

Każda z nas bywa zmęczona, zamęczona i zrezygnowana. To normalne. Nie ma się czego wstydzić. Uśmiechnięte 24 godziny na dobę mamuśki zdarzają się tylko w reklamie Bebiko. Nie dość, że opłacone, to średnio prawdziwe. A jeśli zdarzają się w życiu mamuśki wiecznie zadowolone z każdej kupy w majtki - powinno się je skierować na przymusowe badania psychologiczne.

Kiedyś usłyszałam „Mój synek obudził się o szóstej rano i po nas skakał. To było taaaaaakie słodkie!”. Pierwsza myśl „co w tym słodkiego?” Druga: „Masz lokaja że za ciebie wstaje, gotuje, sprząta?”. Ok, może to ze mną jest coś nie tak, ale poród, walka z pampersami, kolkami, potem nocnikiem, pierwszymi słowami niecenzuralnymi, więc skakanie po mnie o szóstej rano, żeby o ósmej walczyć z dwuletnim niejadkiem „jedz misiu, bo mama nie włączy Teletubisiów”, to nie wydaje mi się słodkie, tylko jakby kwaśno-słone.

Nie, nie wstydzę się tego, że bywam zmęczona. Nie wstydzę się tego, że są chwile, kiedy mam ochotę uciec na drugi koniec świata i się wykrzyczeć. Nie jestem matką- Polką. Jestem normalną kobietą. Bywam zmęczona. Nie jestem w reklamie Bebiko i nie mam zamiaru udawać.

Kocham swojego syna. Jest moim motorem napędowym, kiedy rano nie chce mi się wstać, żeby iść do pracy. Jest moim światełkiem, kiedy zachodzi słońce. Każdy jego uśmiech pobudza mnie do życia i maluje mi tęczę. Każdy jego sukces jest moim sukcesem. Jestem z niego dumna.

Ale jestem realistką. Gram na planie, kiedy trzeba być panią psycholog w „Detektywach” albo nianią Jasia w „W11”. W życiu jestem sobą. A w życiu czasem mam gorsze dni. Ty nie?

Agada 08.08.2012

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

PS. Za miesiąc rodzę córkę, wiec... jeśli to był "lament", to.. heh.. oj ludzie ludzie ... ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdzieś wspomniałam, ze żałuję? Bo nie widzę :)
I nie szukam "rozwiązania" ani "tłumaczenia". Jest to część cyklu bycia matką.
I ten ekhm "lament" miał być tylko uświadomieniem tego, że my kobiety bywamy czasem zmęczone codziennością, tyle. Pozdrawiam :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Troszkę dystansu! Tu chodzi o właśnie- dystans, a nie pogoń za "byciem idealną matką polką". Mamy prawo być czasem zmęczone, ot tyle :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Agato jest pani jeszcze bardzo mloda ,zycie przed pania .Rozumiem zmeczenie,sama wychowalam 2 synow ,nie bylo latwo .Nie mielismy latwego zycia.Jedno wiem ,ze ja nie zaluje ani jednej chwili spedzonej z moimi synami.Kocham ich bardzo ,i oni kochaja mnie ,sa dorosli i nadal mam z nimi wspanialy kontakt.
Prosze pamietac ,ze to jest maly czlowiek to co on widzi teraz bedzie pamietal.Mysle ,ze nie jest latwo pogodzic kariery z zyciem rodzinnym ale sa sposoby zlobki, nianki, babcie. Zycie i czas ucieka .Nie da sie zatrzymac danej chwili.Wydaje mi sie ,ze pani syn poprostu pani potrzebuje i teskni ,kiedy pani pracuje,dlatego wymusza czas do zabaw .Zycze sukcesow w wychowaniu malucha i szczescia w zyciu osobistym. Milosc jest kluczem do prawdziwego szczescia .

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Andrzej Chorążewicz Dzisiaj 11:49 - Panie Andrzeju - nie będe dublować, opisywac, dawac przykładów, uspakajać, pocieszać - bo kobieta ma rację!!! Jest zmęczona jak wszyscy diabli!!! Bo to tak własnie jest!!! Pada się na pysk i cholery można chwilami dostac!!! I są dni, kiedy ma sie wszystkiego dość a nie mozna wyłączyć!!!
A Pan - szanowny Panie Andrzeju jest - za przeproszeniem - jak ogórek gruntowy z dawnych lat - zawsze z jednego końca gorzki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzieci nie ma po co przekonywać do jedzenia. Jak będą głodne to same się zgłoszą, a człowiek zaoszczędzi i czas i nerwy. Nie powinny też oglądać telewizji, bo się przyzwyczają na resztę życia. Tłumaczyć dzieciakowi też nie ma co - trzeba postawić granice, konsekwentnie ich przestrzegać a zajęcie to przekazać mężowi - bo to rola dla faceta.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.11.2012 09:51

Świetnie to rozumiem, bo podobnie miałam.
Na dokładkę moje dzieciątko było/jest alergikiem, lecz w tamtych czasach jeszcze nic o alergiach nie wiedziano. Jedynie pediatra podejrzewał alergię pokarmową, gdyż dzieciątko wyło summa summarum 20 godzin na dobę.
Oboje z mężem byliśmy potwornie zmęczeni i na drugie dziecko już się nie zdecydowaliśmy. Do dzisiaj dostajemy gęsiej skórki, kiedy słyszymy krzyk malucha.

Ale nie pozwól na demonstrację złości. Musisz to ukrócić, gdyż mały terrorysta będzie coraz częściej sięgał po tę broń. Nie walcz krzykiem ani - nie daj boże! - szarpaniną, tylko spokojnym, zdecydowanym i bardzo konsekwentnym postępowaniem.
Jeszcze ze 2 lata, a potem będzie już wspaniale.
Trzymam kciuki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.