Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12738 miejsce

Jestem nielegalny - Wietnamczyk

Na terenie Polski mieszka około 30 tysięcy Wietnamczyków. Zachęcamy do śledzenia cyklu "Wietnamczycy w Polsce", który przybliży codzienność tej - egzotycznej dla Polaka - grupy.

Dang Thu Huong i Ton Van Anh. Działają w Stowarzyszaniu Wolnego Słowa, płynnie mówią po polsku. / Fot. Ewa Wołkanowska / Fot. Dawid Sobolewski- Dlaczego zacząłem zajmować się tematyką wietnamską? Bo mam oczy - mówi Robert Krzysztoń ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Wietnamczykom mieszkającym w Polsce pomaga od dziesięciu lat.

Spotykamy się w siedzibie stowarzyszenia na Marszałkowskiej. Przychodzą tu Wietnamczycy, kiedy nie mogą znaleźć pomocy gdzie indziej. Ich główny problem - nieuregulowany status prawny. Szacuje się, że na terenie Polski obecnie mieszka około 30 tysięcy Wietnamczyków, w tym jedynie 13 tysięcy przebywa tu legalnie. Do stowarzyszenia trafiają gównie ci, którzy dotarli do Polski przez zieloną granicę.

Robert Krzysztoń co jakiś czas wychodzi na papierosa. - Na okrągło mam kontakt z wietnamskim wywiadem. Mają z nim kontakt również ludzie, którzy tu przychodzą - mówi. - Pracownicy wietnamskiego wywiadu i ambasady przesłuchują ich i wmawiają, że my jesteśmy organizacją szpiegowską, która jest utrzymywana przez CIA! Tylko, że CIA nie chce nam płacić - żartuje. - Tyle razy prosiłem amerykańskich polityków, żeby choć parę dolarów dali, skoro już na nich pracujemy, co licha ciężkiego!

Wysłuchajcie mnie


Tuan ma 32 lata. Na początku lat 90. ucieka z Wietnamu do Indonezji drogą morską. O takich ludziach mówiło się "boat people". Przez sześć lat mieszka w obozie dla uchodźców. Po czym deportują go do Wietnamu. Ma odtąd "wilczy bilet", co uniemożliwia mu podjęcia pracy. Decyduje się na przyjazd do Polski. Nielegalnie, jako że nie ma możliwości dostania polskiej wizy. Mieszka w Warszawie, gdzie zajmuje się handlem. Zostaje złapany przez policję i trafia do aresztu, gdzie przesłuchują go Funkcjonariusze Wietnamskiej Służby Bezpieczeństwa. Składa wniosek o nadanie mu statusu uchodźcy do Urzędu ds. Cudzoziemców.

Odmowa przychodzi następnego dnia po przesłuchaniu. Tuan pisze odwołanie, w którym stwierdza: "Nie zdążyłem przedstawić urzędowi innych dowodów. Nie przekazałem informacji o aresztowaniu mnie w kraju na kilkadziesiąt godzin za posiadanie numeru "Duong Song" - emigracyjnego pisma wietnamskiego. Wszczęto wówczas wobec mnie śledztwo wobec podejrzenia o szerzenia propagandy antypaństwowej". Nie kryje swojego zdziwienia: "Nie spodziewałem się, że decyzja zapadnie tak szybko. Sprawdzenie wiarygodności moich zeznań, zapoznanie się z moją sytuacją i sytuacją w moim kraju w ciągu kilku godzin jest niemożliwe". Odwołuje się do Rady ds. uchodźców. Decyzja: odmowa. Stowarzyszenie Wolnego Słowa odwołuje się do sądu administracyjnego. Sprawę wygrywa. Tuan czeka na kolejne rozpatrzenie jego prośby.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (48):

Sortuj komentarze:

Panie Barku, proszę o konkluzję.

Komentarz został ukrytyrozwiń
barek
  • barek
  • 22.09.2010 04:30

zapytaj tych obcych z innych narodach zwłaszcza tych urodzeni w Polsce, pośpiewaj hymn narodowy co mas w sercu( dziecka), zapytaj czy uczą swoich i kulturę słowiańską , i iść do wojska , jak spełni wszystko wtedy możesz mówić moja ojczyzna będę walczyć za nią.......... ja mieszkałem w trzech kontynentach pare lat, prawda spełniłem zagranice moje życie , znam wszystkie problemy i wymagania, z obcymi lub uchodźcy. kto urzeka z kraju w sprawie rządu znaczy on nabroił. za duszo obcych w kraju zawsze z czasem daje problem dla nich( udzielają sie) i z krajem z rodakami, o pozycje o kraj o prace , i tak dalej, obcych w Tyszowcach chcą za kopacz lub zakryć kulturę Narodową tego kraju, zauważ araby muzułmanie zawsze są wrogami gdzie są nawet 3 pokolenie( a gdzie małżeństwa kobiety obce z rodakami , niema , nauka zdrada narodowa, rasizm tych Uchodzczych). na to mam długi temat ale nie daj bo my politycy planujemy aby włożyć w praktykę, w nauki...............Wietnamczyk ma respekt ale z kraje muzułmaństwa i Czeczenia rozbojniki, zamach za 10, 20 lat , hodować wrogów.( lud niema prawa do słowa co nie wie co będzie za 10 lat), a ruch masowy na styl komuny to każdy bawi sie tym , demokracja,( rzeczpospolita, słowo odrzucone przez uchodźczych założone w kraju, tak zarzyna sie nowy język obcy w kraju, tak zaczyna przeszkadzać), dużo gatki i reklamy, zabawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo?

Jaka dyskusja? Przeoczyłem coś?

Panie Parzysz,

Informacje te już podałem w jednym z moich wpisów. Co zaś tyczy podobizny, wie Pan, już raz na Pana prośbę specjalnie ją zmieniłem, i na razie niech tak zostanie. Skanu z dowodu akurat Panu nie uploaduję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Przemku, najwidoczniej Pan Ngoc X Hoang zrezygnował z dyskusji, ale miejmy nadzieję. że powróci jeszcze na W24.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może by Pan przybliżył czytelnikom Wiadomości24pl czyli także mnie swój wizerunek bo 67 na 67 pikseli to zdecydowanie za mało, no i duża część to okulary przeciwsłoneczne :)

Na jakiej uczelni Pan studiował i w jakich latach - jeśli można wiedzieć ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i jest dokładnie tak jak mówiłem. Paranoiczni notorycznie nie potrafiący przynać się do swoich błędów wszędzie węszujący spisek. Cieszę się że przynajmniej przybliżyłem czytelnikom W24 wasze autentyczne oblicza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno nie być pod urokiem rozumowania pana Ngoc X Hoang. Najpierw oskarża demokratów o uzurpowanie sobie reprezentatywności społeczności wietnamskiej, a w następnym zdaniu wyjaśnia w charakterze autorytetu, jak myśli wietnamska społeczność i z jakich powodów postępuje tak, czy inaczej. Musi pan być osobą ogromnie popularną i obdarzoną kolosalnym zaufaniem przez masę ludzi zwierzających się panu. A tymczasem powiada pan, że podpisuje się imieniem i nazwiskiem, co by mi nawet nie przyszło do głowy... Wydaje mi się, że znam znaczące osoby w tej naszej 30-tysięcznej ledwie społeczności, a pańskie nazwisko nic mi nie mówi. W identyczny sposób przy różnych okazjach internetowych atakowali nas różni ludzie, pozostający dla mnie wciąż postaciami tajemniczymi, ze wspomnę szalenie kiedyś aktywnego w internecie, przyzwoicie władającego językiem polskim pana Nguyen Van Su... Nigdy nikt z nas nie twierdził, że to są wypowiedzi UB, ale coraz dziwniejsze mi się wydaje, że tak często objawiają się ludzie w ogóle społeczności nieznani, zawsze pisząc bzdury, adresowane wyraźnie do polskich czytelników w przekonaniu o ich niewiedzy co do szczegółów wietnamskiego bytowania (np. pańskie rozważania o roli hurtowników, o której doprawdy ani słowa nie było w artykule). A każdemu z owych dyskutantów (przy każdej okazji jest dokładnie jeden) przyświeca wyłącznie jeden cel: zdyskredytować "wrogów", czyli nas.

Informuję czytelników, o ile ktoś jeszcze na to forum zajrzy, że fakty, podawane jako bezsporne przez pana Ngoc X Hoang są zwyczajnym kłamstwem w sensie ścisłym, w zakresie prawdy materialnej. Inni ludzie współpracują z nami w pracy dla wolności, inni proszą o pomoc w sprawach losowych, istotnie przede wszystkim w sprawach pobytowych. Lwią część naszych podopiecznych w SWS stanowią osoby, ubiegające się o pobyt tolerowany, osoby, które przeszły areszty deportacyjne. Aspirujących o status uchodźcy jest znikoma mniejszość nie dlatego, żeby Wietnamczycy za nic nie chcieli azylu uzyskiwać, ale dlatego, że jest to bardzo trudne i ogromnie ryzykowne, dla nich i rodzin w kraju. Proszę przy okazji zwrócić uwagę na sposób myślenia szanownego dyskutanta, który powiada, że jest naturalne, iż staranie o azyl źle skutkują w ambasadzie i nieprzyjemnościami (delikatnie mówiąc) w kraju. Otóż jest to naturalne tylko dla człowieka o umundurowanej duszy. Staram się wyobrazić sobie Polaka, który by prosił o azyl w Korei Północnej czy w Wietnamie, po czym po odmowie i deportacji, zostałby poddany represjom przez państwo polskie :) Obywatele polscy, podobnie jak inni obywatele demokratycznych państw, notorycznie wchodzą w spór ze swoim krajem, dochodzą swoich racji przed sądami krajowymi i międzynarodowymi, a pomaga im często polityczna opozycja zasiadająca w parlamencie. Ta sytuacja nie jest dla pana Ngoc X Hoang naturalna, choć, sądząc po jego polszczyźnie, mieszka tu już długo. A jednak!

Jak więc uważny czytelnik widzi, jest na forum taki dyskutant, który deklaruje przywiązanie do wartości wolności i demokracji, za naturalne uważa postępowanie państwa komunistycznego, jest doskonale poinformowany o nastrojach wśród Wietnamczyków, choć jego nazwisko nie mówi nic żadnej z osób, które o to zapytałam, a w 30-tysięcznej społeczności ludzie raczej się znają, zwłaszcza ci, którzy jakoś funkcjonują w życiu społecznym. Dyskutant ten wypowiada się jako autorytet, rości sobie pretensje do wypowiadania się w imieniu innych i nie cofa się przed powielaniem antywietnamskich stereotypów, bo jak inaczej zrozumieć jego zapewnienia, że Wietnamczykom chodzi wyłącznie o pieniądze i że dotyczy to wszystkich bądź przytłaczającej większości. Nie wnikam w zdumiewające tematy polemiki, np. kwestia ubeckich hurtowników, rzeczywiście istniejący problem, ale problem, o którym w teście nie było ani słowa. Nie chcę przesądzać kim jest ten dyskutant, nie mam wiedzy, to nazwisko jest dla mnie anonimowe. Możliwe, że istnieje ktoś, kto naprawdę tak myśli. Chcę oświadczyć jedno: na następne zaczepki pod tym nazwiskiem nie będę reagować, a szanownych czytelników informuję, że z pewnością, kiedy temat na tych czy innych łamach wróci, w internecie pojawi się następny dyskutant, z tymi samymi deklaracjami, z tymi samymi poglądami i z tą samą pewnością będzie informował czytelników, jak naprawdę sprawy się mają. Źródeł swojej kompetencji oczywiście nie wyjawi. Wiem to na pewno, bo od lat dzieje się tak samo. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
P.S.
Trzeba jeszcze wyjaśnić pewne pojęcie, którym się omawiany dyskutant posłużył: "Wietnamczycy, mówiący po polsku". Oczywiście głupie i całkowicie nietrafione jest stwierdzenie, że ci ludzie trzymają się daleko od naszych działań, jest akurat odwrotnie. Tyle, że w komunistycznej grypserce to określenie oznacza tych, którzy kiedyś studiowali w prl, a dziś tworzą komunistyczne stowarzyszenie w Polsce. I tylko ich! Może Wietnamczyk perfekcyjnie mówić po polsku, mógł nawet studiować w prl, doktoryzować się itd - jeśli do tej sitwy nie należy, nie przysługuje mu to określenie. Taka dialektyka...
A dlaczego tak jest? Bo to oś "politycznej propozycji" komunistów pod adresem Polski: "mówimy po polsku, znamy tutejsze zwyczaje, jesteśmy więc naturalnym pośrednikiem w stosunkach z Wietnamem. A to jednak pieniądze!". Wielu Wietnamczyków starszego pokolenia przyzwyczaiło się do tego, że takie gadanie jest standardem, podobnie jak do nowomowy przyzwyczaja się niezauważenie większość mieszkańców krajów totalitarnych, ale wielu zaczyna się orientować, jak sprawy naprawdę wyglądają a nawet wyciągać wnioski z tego, co dostrzegają. Bo, choć jest prawdą, że niejeden Wietnamczyk w Polsce startował pod skrzydełkami partii, to prawdą jest również, że ogromna większość takich ludzi pozostaje przy tym elementarnie uczciwa i na tych ludzi można liczyć, co najmniej w działaniach społecznych. Oni nie będą z pogardą traktować rodaków, starających się o azyl i góry zakładać, że to wszystko z niskich pobudek. Znamy wielu takich ludzi, czasem nawet byłych członków komunistycznej partii i, choć wiele nas dzieli w przeszłości, obecnie znajdujemy wspólny język. A w Polsce jest to zwykle język polski :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

21 lat to, jak się okazuje, zbyt mało, żeby dogonić państwa, które komunizmu nie zakosztowały. Proszę pamiętać, że system totalitarny odciska się nie tylko na ekonomii, ale i na ludzkiej psychice. A to spowalnia zmiany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak, jak się anonimowo rejestrujemy aby "w imię Wietnamczyków" siebie bałwochwalić to cacy, jak ktoś się podpisuje imieniem i nazwiskiem to "tylko anonim" i "może nie być reprezentatywny". Zwolenniczki demokracji i pluralizmu z panienek jak z koziej d... trąba.

A zastawianaliście się kiedyś dlaczego większość Wietnamczyków którzy władają polskim nie chcą mieć z wami nic wspólnego? Bo nie muszą polegać na waszym "pośrednictwie" w załatwianiu papierów i wysłuchać waszych bredni jak wyroczni? A może są właśnie dlatego dla was "ubeckimi hurtownikami" o pogłowiu tysiąca, jak się kiedyś wyrażaliście? Normalnie jak ktoś notorycznie oszukuje i bierze towar a poźniej unika zapłaty, albo wręcz znika z towarem, to nie może liczyć u nikogo na zakup na kredyt. Ale nie, u was to "ubeccy hurtownicy na Stadionie nie chcą sprzedać towaru opozycjonistom!".

A wiecie skąd się biorą u was interesanci, których przedstawiacie jako zywy dowód poparcia? Żeby mieć zezwolenie na pobyt w Polsce Wietnamczycy muszą otworzyć firmę, zatrudnić Polaków, odprowadzać ZUS, CIT, VAT i PIT, a to nawet coraz częściej nie pomaga i dostaje się odmowy. I co wtedy. Ano wtedy jest "ścieżka polityczna", czyli staranie się o status uchodźcy. Ludzie niechętnie na to idą bo oznacza to nieprzyjemności z Ambasadą i w ogóle z krajem (trudno się dziwić zresztą), ale jak są pod ścianą, to machną i na to ręką. A kto jest specjalistą od tej ścieżki i uchodzą za mających najwięcej "chodów" u Polaków? No, dowód politycznego poparcia dla was jak się patrzy, nie ma co.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat bardzo interesujący jak również komentarze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.