Facebook Google+ Twitter

Jestem przedstawicielem "miękkiej emigracji"

Mieszkam w Anglii od roku. Czasem o tym zapominam. Czuję się jakbym był u siebie w domu. Od kiedy tu przyjechałem, nie czuje się osamotniony i zagubiony w nowych, obcych realiach, ponieważ...

...idę zarejestrować się do pracy, zaczynam mówić po angielsku, a tu słyszę: Możesz mówić po polsku. Dojeżdżam do pracy z Polakami. W pracy też prawie sami Polacy. Wracam z pracy z rodakami, idę do polskiego sklepu zrobić zakupy. Polski chleb, polskie wędliny, mięso, jogurty, przyprawy. Wszystko. Kupuję też polski "Newsweek" do poczytania. W drodze do domu wypijam sobie Kubusia w butelce. W klatce mijam się z sąsiadką, Polką. Potem jeszcze idę do banku po wydruk mojego rachunku kontowego. Kierują mnie do polskiego tłumacza.

Wymieniam jeszcze trochę funtów na złotówki w kantorze, bo niedługo mam zamiar jechać do Polski. Oczywiście obsługuje mnie Polka. W domu wchodzę w Internet, na lokalną stronę społeczności polskiej, gdzie przeglądam ogłoszenia. Wieczorem włączam polską telewizję i oglądam Piotra Kraśko w Wiadomościach. Potem jakiś polski dobry film i spać.

Jeśli boli mnie ząb, idę do polskiego dentysty. Jeśli coś mi dolega, rejestruje się u polskiego lekarza. Jeśli się przeziębiłem, mam pod ręką polskie leki. Jeśli mam problemy z dokumentami, idę do siedziby polskich urzędników, którzy mi wszystko tłumaczą i wypisują. Pogoda też podobna. Lato gorące, zima mroźna i śnieżna. Na ulicach słyszę rodzimy język tak często jak angielski. Na koncerty przyjeżdżają artyści z Polski.

Czasem zapominam, że mieszkam w Anglii. Czuję się jakbym był u siebie - w domu. Kiedy tu przyjechałem rok temu, nie musiałem przechodzić szoku kulturowego, nie czułem się osamotniony i bezradny w nowych, obcych realiach. Nie musiałem przystosowywać się do nowych angielskich warunków - stare polskie warunki przystosowały się do mnie.

To się nazywa "miękka emigracja"...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

schwalk
  • schwalk
  • 04.11.2010 04:38

Owszem. Cieżko czasami się tu znaleźć w niepolskiej atmosferze. A niestety ta Polska często cuchnie wódą i każdookazyjnymi wylgaryzmami. Zjechał się tu wszelki element, także przed polskim wymiarem sprawiedliwości się ukrywający, więc często bezpieczniej w niepolskich klimatach. Ogólnie w oczy razi prostactwo rodaków, bo kulturalnej elity wkomponowanej w społeczność zachodnioeuroejską nie widać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.