Facebook Google+ Twitter

Jestem słabą psychicznie szmatą

(...) jestem nikim, zwykłym śmieciem, jestem ale jak długo jeszcze wytrzymam.Chciałabym, aby nadszedł mój dzień.....dzień śmierci. Nareszcie będę wolna.

Fot. AKPA. Smutne słowa, ale prawdziwe. Pochodzą z pamiętnika pewnej, młodej dziewczyny, która od dłuższego czasu, jedynie czego pragnie to śmierci. Dlaczego tak jest? Co powoduje, że pojawiają się takie myśli? Wszystko zrozumiecie, jak poznacie historię Ani.

Początkowo mało jadła

Jest 17-letnią nastolatką, uczennica szkoły średniej. Jak każdy z nas ma marzenia i plany na przyszłość, które nie wiadomo czy zrealizuje. Ania od dziecka była pulchna, ale specjalnie się tym nie przejmowała. Nic dziwnego, wszyscy lubili ją za to jaka była, co dawała innym od siebie, za wnętrze i nie zwracali uwagi na wygląd.

W drugiej klasie gimnazjum postanowiła się odchudzić. Mało jadła, dużo ćwiczyła. Wtedy tez zaczęła się je tragedia, która trwa do dziś. W ciągu pół roku schudła aż 15 kg. Miała powód do dumy i zadowolenia. Wszyscy ją podziwiali, prawili komplementy. Było pięknie aż...okazało się, że pomimo iż osiągnęła swój cel, to nadal nie jadła!

Cały czas w myślach tkwił "kaloryczny limit" poza który nie mogła wyjść. Nie pomogły zapewnienia, że dobrze wygląda ani przestrogi przed bulimią i anoreksją. Ania była przekonana i tak mówiła, że jej nic nie grozi, że wszystko ma pod kontrolą. Nadal była szczęśliwa, pełna energii, marzyła i snuła plany na przyszłość. Otaczali ją sami przyjaciele, z którymi spędzała każdą wolną chwile.

Przepadł kaloryczny limit

Zaczeły się wakacje. Ania pojechała z rodziną do Holandii. Tam straciła kontrolę nad sobą. Zaczęła więcej jeść. Wróciła do domu, zaczęła się szkoła a Ania nadal jadła. Nie ona nie jadła, ona się opychała! Zaczęła zwracać to co zjadła. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Im więcej jadła tym więcej wymiotowała, aż do bólu. Doszło do tego, że nie miała już siły ani mówić ani wymiotować. Słowa wypowiadała z trudem. Miała poranione gardło od wysiłku, wkładania palców, długopisów czy szczoteczek do zębów w przełyk. Z trudem, ale przyznała: jestem bulimiczką.

Dziś wstydzi się tego co robi, ale nie potrafi przestać. Bulimia to rodzaj uzależnienia, jak alkoholizm. Życie alkoholika kręci się wokół alkoholu, Ani wokół jedzenia. Do tego wszystkiego jest jeszcze strach, wstyd i poczucie winy.

Myśli, uczucia łzy

Ania to już nie ta sama dziewczyna co kiedyś. Zamknęła się w sobie, unika kontaktu z ludźmi. Boi się ich spojrzeń, próbuje odgadnąć co o niej myślą. Widząc się w lustrze ma ochotę rozbić je gołymi rękami.
Zaczęła prowadzić pamiętnik - swoistą ścianę płaczu. Jest tam wszystko: myśli, uczucia, łzy. Widać z niego, że chce być sama ze swoimi problemami: sama się w to wplątałaś, sama musisz cierpieć, a także wyjść z tego - powtarza sobie w kółko.
Niektóre zdania z pamiętnika przerażają: - jestem słaba psychiczna szmata.Ta huśtawka już nigdy się nie skończy(...) Jestem przy końcu wędrówki, wolna od wszystkiego, coś we mnie gnije, coś zatrzymało się w zniszczonym mózgu i tworzy fałszywą wizję prawdy(...) A byłam kiedyś cząstką świata ludzi(...) - pisze Ania.
Do dziś Ania boryka się z bulimią. Jest jej bardzo ciężko, a najgorszy jest brak chęci walki z choroba. Bulimia to choroba niszcząca człowieka od wewnątrz. Działa na zachowanie, na psychikę. Nie zabija od razu, ale z biegiem czasu. Osoby chore na bulimie są czułe na każde nieomal słowo dotyczące ich wyglądu. Często porównują się do innych. Niektóre dziewczyny dokonują samookaleczeń uważając, że to kara za to co robią. Tak też było niestety w przypadku Ani.
Na szczęście jest w trakcie leczenia i chodzi do psychologa. Jak sama przyznaje, jest nieco lepiej, ale przed nią jeszcze długa droga.
Mam nadzieję, że historia Ani przemówi niektórym dziewczynom do rozsądku. Kochane! Ludzie lubią was nie za wygląd, ale za wnętrze, za serce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

chuj
  • chuj
  • 31.03.2012 13:33

jedz gowno

Komentarz został ukrytyrozwiń
Martyna Ochlak
  • Martyna Ochlak
  • 18.03.2011 20:51

`

Komentarz został ukrytyrozwiń
Justyna W.
  • Justyna W.
  • 01.11.2010 23:41

moje wnętrze też jest obrzydliwe, więc ludzie nie lubią mnie i zawygląd i za wnętrze. bosko

Komentarz został ukrytyrozwiń
georgeburas@gmail.com
  • georgeburas@gmail.com
  • 06.10.2010 22:30

pacz zawsze do przodu, bo do tylu widzisz tylko swoje bledy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

aha
czyli z rozsądku mam nie zapadać na choroby psychiczne?

Komentarz został ukrytyrozwiń

no nieżle masz niskie poczucie własnej osoby nizsze chyba niz ja a jestem człowiekiem bezdomnym

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest okropna sprawa. Wszyscy czytają ten artukuł i jemu podobne. Komentują. Ale nikt nie napisał komentarza, który by przekazywał jaka tragedią jest bulimia albo anoreksja. A wiem, co mówię. Mnie osobiście żadna z tych chorób nie dotknęla. Ale moja koleżanka z klasy chorowała na anoreksję. Na szczęście było to początkowe stadium choroby. Nie radziła sobie sama. Pomoc rodziców, psychologa, jakieś lekartstwa - to była dla niej mało. Ona naprawdę potrzebowała akceptacji rówieśników. Zwróciła się do mnie z tym problemem. Do tej pory nie wiem dlaczego, ponieważ nie byłam bliską jej koleżanką. Rozmawiałam z nią, okazałam jej troskę, otworzyłam jej oczy na innych, dla któcyh jest bardzo ważna. X (pozwolę sobie nie przytaczać imienia) była dziewczyna bardzo lubianą, cieszyła się ogólnym szacunkiem i miała swój autorytet w klasie. Więc, kiedy niektóre osoby dowiedziały się jaki problem dręczy naszą koleżankę byli w szoku. X poczuła, że jest akceptowana. Z każdego kąta klasy biła sympatia i przyjaźń kierowana ku X. Ja wiem, że ja i moja klasa może nie wiele pomogła w całkowitym wyleczeniu X, ale wydaje mi się, że jednal w jakimś stopniu przyczyniliśmy się do tego, że jest teraz normalną dziewczyną, bez kompleksów. Niw usłyszała od nas przez ten ciężki rok ani jednego słowa wyrzutu, nikt jej nie oceniał - staraliśmy się jej udowodnić, że dla nas jest kimś wyjątkowym, że jest ważna, tak jak każdy tworzący naszą małą rodzinę - nasza klasę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mężczyżni też cierpią na zaburzenia odżywiania, chociaż rzadziej. Raczej nie ze względów genetyczxnych tylko lansowania innego typu sylwetki muskularnej i wyćwiczonej. A jakże wielu cierpi na uzależnienie od siłowni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Miała poranione gardło od wysiłku, wkładania palców, długopisów czy szczoteczek do zębów w przełyk. * - jednak panie mają tendencje do wsuwania rozmaitych przedmiotów w swe jestestwa... To mają w genach. Nie słyszałem o takich facetach.
Ale skoro była w depresyjnie położonym kraju, to czego sie spodziewać? Depresja murowana!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.