Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12017 miejsce

"Jestem szczęściarzem!" - wywiad ze Zbigniewem Łuczyńskim

Prowadzący programu "Uwaga". Przez jakiś czas grał na deskach kieleckiego teatru. Zrezygnował z aktorstwa i postawił na dziennikarstwo. Gościem W24 w ramach cyklu "Znani - nam nieznani" był Zbigniew Łuczyński.

Dziennikarz Zbigniew Łuczyński gościł w redakcji W24 / Fot. W24Mimo że już jako dziecko marzył, by zostać dziennikarzem i prezenterem telewizyjnym, to zanim trafił do mediów, uczył się w szkole teatralnej i później realizował się aktorsko. "To był epizod w moim życiu, który pomógł mi dotrzeć do tego miejsca, w którym jestem obecnie" - wyjaśnia Zbigniew Łuczyński. Mimo że ma na swoim koncie liczne role, które wykreował na deskach Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach, obecnie nie chwali się swoją aktorską przeszłością. "Nie chcę, by widzowie myśleli, że gram przed kamerą" - podkreśla.

Swoją medialną przygodę rozpoczął od pracy w krakowskim oddziale TVP. Trafił tam trochę przez przypadek - z telewizji dowiedział się o castingu, w ostatnim momencie wysłał zgłoszenie i ku jego zdziwieniu - otrzymał propozycję prowadzenia programu "Kronika". Przez jakiś czas łączył pracę w studiu nagraniowym z występowaniem na scenie, ale później postanowił zrezygnować z grania w kieleckim teatrze i poświęcił się w pełni dziennikarstwu. "Aktorstwo zaczęło mnie nudzić i zrozumiałem, że codzienne powtarzanie tej samej roli nie leży w moim temperamencie" - wspomina Zbigniew Łuczyński. Praca przed kamerą bardzo szybko go pochłonęła i z czasem zaczęły się przed nim pojawiać coraz to nowsze i ciekawsze wyzwania zawodowe.

Gościem W24 w ramach cyklu Pewnego dnia zadzwoniono do niego i zaproponowano mu prowadzenie programu "Uwaga" na antenie TVN. "Na początku nie potraktowałem tego poważnie, myślałem, że koledzy z pokoju obok robią sobie żarty" - zaznacza Zbigniew Łuczyński. Propozycja okazała się jednak jak najbardziej prawdziwa, wybrał się na zdjęcia próbne i zaraz później znalazł się w Warszawie na pierwszych nagraniach. "Początki były trudne" - wspomina dziennikarz. "Miałem bardzo wysoko postawioną poprzeczkę i zdarzyły się nawet momenty, w których chciałem się poddać" - dodaje. Na szczęście udało mu się pokonać początkowe trudności, widzowie szybko go polubili i niezmiennie od ośmiu lat prowadzi "Uwagę".

Program pozwala mu się spełniać zawodowo, ale przyznaje, że czasem po nagraniu czuje się, jakby przerzucił tonę węgla i bolą go wszystkie mięśnie. "Ciężar ludzkich emocji prezentowanych w reportażach, przerzuca się na osobę, która o tym mówi" - tłumaczy Zbigniew Łuczyński. "Zdarzyło mi się nawet płakać w studiu, ale się tego nie wstydzę" - mówi.

Obejrzyj cały wywiad ze Zbigniewem Łuczyńskim:

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.