Facebook Google+ Twitter

Jesteś gruby i brzydki? Nie założysz na siebie koszulki Abercrombie&Fitch

Odzież firmy ma trafiać do atrakcyjnych, szczupłych i wysportowanych. Czy to jest dyskryminacja? Oczywiście - odpowiada szef A&F Mike Jeffries.

 / Fot. Ruehl boi11386Gdy tylko przekroczymy próg sklepu, zauważymy jaki ideał piękna kreuje amerykańska sieciówka. Już przy wejściu klienci mijają roznegliżowane ciała wysportowanych i młodych mężczyzn. W głębi sklepu - atrakcyjne ekspedientki i ekspedienci, spełniający kryteria piękna lansowane przez markę. Ale to głównie mężczyźni są obiektem seksualnym, który ma zwabić do sklepu klientów. Marka reprezentuje tzw. amerykański styl życia i dba o to, by jej produkty trafiały do „cool kids” – atrakcyjnych, pięknych i lubianych przez swoich rówieśników.

Ubrania tylko dla "cool kids"

Politykę Abercrombie&Fitch potwierdzają słowa jej szefa dla portalu "Salon" z 2006 roku - Mike’a Jeffriesa: "W każdej szkole są popularne dzieciaki, które są cool i takie, które nie są. My adresujemy naszą markę do tych cool-dzieciaków. Chcemy trafiać do atrakcyjnych amerykańskich dzieciaków z pozytywnym nastawieniem do życia i masą znajomych. Wiele osób nie należy do tej grupy i nie może należeć. Czy ich wykluczamy? Oczywiście. Kłopoty mają te firmy, które starają się mówić do wszystkich: młodych, starych, grubych, chudych. Ale wtedy stajesz się waniliowy. Nikogo nie wykluczasz, ale też nikogo nie ekscytujesz". Takie postępowanie to jawna dyskryminacja.

Ubrania skierowane są do wąskiej grupy docelowej – ma być ładna i bogata. Ponadto jego zdaniem atrakcyjni ludzie przyciągają innych klientów, dlatego też właśnie do nich ma trafiać oferta firmy. Gdyby wszyscy mogli nosić ich ubrania, stałoby się to po prostu nudne. Z tego też względu na półkach sklepowych kobiety nie znajdą spodni w większym rozmiarze niż L. Mężczyźni owszem, ale tylko ze względu na to, że producenci przewidzieli, iż w ich ubraniach mogą chcieć się pokazywać zawodnicy futbolu amerykańskiego o muskularnych sylwetkach.

Nie dla biednych

Troska o wizerunek „fajnej" marki jest tak duża, że firma woli niesprzedane ubrania spalić niż oddać potrzebującym. Wynikło to ze słów menagera marki, który anonimowo przyznał, że zależy im by ubraniami nie mogli pochwalić się biedacy. Wywołało to serię krytyki wśród wielu środowisk, a pisarz Greg Karber postanowił posunąć się o krok dalej. W maju tego roku w jednej z zapomnianych dzielnic Los Angeles, gdzie mieszkają bezdomni, nakręcił krótki film. Akcja toczy się na Skid Row, narracja przebiega gładko, a punktem kulminacyjnym jest wręczanie kloszardom ubrań marki. Po dłuższej chwili, przyjmują oni podarunek i stają się nowymi ikonami marki Abercrombie. Najgorszy koszmar firmy ziścił się – biedni pojawili się z logiem A&F. Film obejrzało na YouTube ponad 7 mln ludzi na całym świecie. "Wspólnie możemy sprawić, że A&F będzie marką odzieżową numer jeden osób bezdomnych" – komentował całą akcję pisarz.


Coraz więcej słów krytyki

Współczesne społeczeństwa coraz bardziej przybierają na wadze. W Stanach Zjednoczonych 67 proc. kobiet nosi plus size, a ich przeciętny rozmiar to 44. Większość ludzi o standardowych sylwetkach nie zaopatrzy się w odzienie w jednym ze sklepów A&F. Nie spełniają oni wyznaczników marki – są traktowani jako grubi i nie pasują do wizerunku firmy. Wiele firm już dawno zmieniło strategię marketingową. Zmiana polega na promowaniu zdrowej, ale nie wychudzonej sylwetki, akceptacji własnego ciała i przeciwdziałaniu anoreksji. Kampanie takich sieciówek jak H&M starają się być bliższe rzeczywistości, dlatego zatrudniane są w nich modelki o pełniejszych kształtach. Także w innych sklepach zwiększana jest rozmiarówka, ponieważ anorektyczna, wychudzona sylwetka odchodzi do lamusa.

Wojnę z sieciówką i jej polityką dyskryminacji ludzi grubszych wypowiedziała jedna z amerykańskich blogerek - Militant Baker. Z jej inicjatywy i własnej kieszeni powstała sesja parodiująca kampanię firmy. Na zdjęciach widzimy blogerkę, która od standardów lansujących przez firmę odbiega, a wszystko opatrzone jest prześmiewczym sloganem „Attractive&Fat”. Przypomina ona, że nie wszyscy są tak idealni jakby chciała marka. W swoim liście otwartym do przedstawicieli Abercrombie&Fitch dodatkowo zwraca uwagę, że taka polityka może prowadzić do zaburzeń psychicznych i kompleksów, a w efekcie do chorób jak anoreksja czy bulimia.

Strategia marketingowa A&F to marketing typu STP czyli segmentacja – targetowanie i pozycjonowanie. Najpierw dokonuje się podziału rynku na względnie jednorodne grupy i znalezienie wśród nich tej, która wydaje się z punktu widzenia przedsiębiorcy najbardziej atrakcyjna. Tak wybrana grupa docelowa staje się punktem odniesienia dla kształtowania całej polityki i wizerunku. Firma wybrała – bogatych i pięknych. Biedni i nie tak szczupli będą musieli zrobić zakupy w innym miejscu. lepiej dla nich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Na szczęście istnieją takie firmy jak PPH KAMA, dzięki którym nie ma czasu na narzekania. Nawet w odzieży używanej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.07.2013 16:29

Bardzo ciekawy artykuł.

Jednak ja rozumiem cel sieciówki. Pisze pani o targetowaniu odbiorców. Każdy sprzedawca to robi, tylko nie każdy udziela szczerego wywiadu. Statystyki, wykresy, plany sprzedaży - właśnie według nich dokonuje się planowania na kolejny okres sprzedaży.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie widziałem ich sklepów u nas, nie nosiłem ich ciuchów, ciężko mi się wypowiadać. Louis Vuitton czy jak to się też podobno pali niesprzedane ciuchy, nic w tym dziwnego jak dla mnie. Czemu to samo robi jakaś sieciówka? Pewnie chce być kojarzona z ekskluzywnością. A Amerykanie jedzą straszne śmieci, poza GMO które jest tam wszędzie, jeszcze na dokładkę ciągle są na fastfoodach. Zamiast się oburzać, że Abercrombie nie robi ciuchów w rozmiarze XXXXL niech zaczną jeść normalnie. To będą się mieścić w normalne rozmiary.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, prowokacyjny marketing nie zna granic. Na szczęście w złowieszczym, dyskryminującym i wykluczającym mniejszości kapitaliźmie, "biedni i brzydcy" mogą sobie teraz otworzyć własny lumpeks z ciuchami dla ludzi swojego pokroju za $3 sztuka, i dzięki akcji srejsikowo-tłiterowej sprawić jeszcze, że z dnia na dzień nastanie nowa moda w amerykańskich high schoolach na noszenie wymiętych koszulek ze znaczkiem przedstawiającym żebraka, czy przekreślony dolar.

A tak między nami... Obojętnie jak piękny i bogaty bym nie był, po takiej kampanii za Chiny nie wszedłbym już do tego sklepu, nie chcąc być przypadkiem przez kogoś odebrany jako próżniak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Firma w nic sobie nie strzeliła. To doskonały chwyt marketingowy.
Uważam, że celowy. Każdy teraz będzie chciał być ''trendy'' i za ostatni grosz będzie się wciskał w ich ciuchy.
Przecież jestem ładny i bogaty ! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słyszałam już o tym jakiś czas temu i bardzo podoba mi się ta akcja tego pisarza. Uważam, że firma sama strzeliła sobie w kolano, ale jak to zazwyczaj bywa jakoś sobie poradzi. Niestety trzeba przyznać, że w szkołach były, są i będą dzieciaki mniej i bardziej popularne jednak takie wyolbrzymianie sprawy jeszcze bardziej pogrąża tych, których nie stać na ich ciuchy (które nawet nie są jakoś wybitnie oryginalne). Znów okazuje się, że świat powinien być dla pięknych, młodych i bogatych co w zasadzie mnie nie obchodzi bo nikt nie będzie wiecznie młody i piękny a czasem nawet i bogaty. Jeśli coś dobrego ma z tego wyniknąć to refleksja nad sobą i swoją wagą zanim znów ktoś zacznie się obżerać hamburgerami :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.