Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12210 miejsce

Jesteś świadkiem przestępstwa? Nie bądź obojętny!

Żyjemy w wielkich miastach, codziennie słyszymy o rozbojach, kradzieżach i przestępstwach. Nierzadko jesteśmy ich świadkami, czasami stajemy się ofiarami. Co robić, jak reagować, jak działać kiedy kiedy niebezpieczeństwo jest blisko?

- Nic nie zrobiłem, bo się spieszyłem... bo niby co miałem zrobić... bo oni mieli przewagę - to najczęstsze odpowiedzi na pytanie: - Jak zareagowałeś będąc świadkiem przestępstwa na ulicy? - w ankiecie, którą przeprowadziłem na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. AKPAWiększość ludzi boi się zareagować na jakąkolwiek sytuację, w której zagrożone byłoby ich życie lub mienie. A może nie wiedzą oni jak należałoby zareagować w takim momencie? Aby poznać więcej szczegółów dotyczących przestępczości i poznać odpowiedzi na nurtujące pytania, udałem się do oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Kradzież i rozbój to nie to samo

Każdy, kto został kiedyś napadnięty na ulicy myślał tylko o jednym: jak wyjść z opresji cało. Nikt nigdy nie zastanawiał się, czy ma do czynienia „tylko” z kradzieżą czy już z rozbojem. A jaka jest między nimi różnica? - Na podstawie art. 287 kodeksu karnego kradzież to zabranie cudzej rzeczy ruchomej w celu przywłaszczenia. Grozi za nią kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat - tłumaczy Magdalena Jędrejek z Zespołu ds. Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji. - Rozbój natomiast, wg art. 280 kodeksu karnego, to kradzież z użyciem przemocy lub groźby natychmiastowego jej użycia wobec ofiary. Kara pozbawienia wolności za rozbój wynosi od 2 do 12 lat.

Niezależnie od tego, z jakim rodzajem przemocy spotyka się nieprzygotowany przechodzień, jego zachowanie powinno być podobne.

Żmudne procedury

- Wolałem oddać im telefon, bo mieli przewagę. Z takimi się nie zaczyna - wspomina 16-letni Tomek, który został niedawno okradziony. Przestępcy zaczekali, aż wokół Tomka nie będzie świadków, podeszli i kazali mu oddać telefon. Chłopak udał się natychmiast na najbliższy komisariat. Droga zajęła mu ok. 15 minut, tam 3 godziny procedur, gdyż była akurat zmiana dyżuru [zazwyczaj procedury są dużo krótsze – przyp. autora], a dodatkowo zgłoszenie do sieci komórkowej – 1 godzina.

- W takich wypadkach najważniejszy jest czas - mówi Magdalena Jędrejek. - Im szybciej przestępstwo zostanie zgłoszone, tym lepiej. Poszkodowany powinien poprosić jakiegoś przechodnia, sprzedawcę czy pierwszą napotkaną osobę o wezwanie policji. Dzięki temu policja może natychmiast spisać notatkę z miejsca zdarzenia, w której opisuje się sprawców i ewentualnych świadków. Następnie patrol policyjny oraz poszkodowany penetrują okolice zdarzenia, najczęściej nieoznakowanym samochodem. Często to właśnie wtedy udaje się zatrzymać sprawców.

Jak się okazuje obecność świadków jest bardzo istotna na miejscu zdarzenia. To właśnie oni potrafią dodać istotne szczegóły, opisać sprawcę, a czasami zdarza się, że jeżdżą razem z patrolem przez kilka godzin. Niestety, bardzo często przechodnie udają, że nie dostrzegają tego, co dzieje się obok lub (jak w przypadku Tomka) po prostu ich nie ma.

Autopsja

Pamiętam dokładnie dzień, w którym to ja zostałem napadnięty. Był czerwiec, słoneczne popołudnie. Wracałem właśnie ze szkoły – Gimnazjum nr 16 przy ul. Poturzyńskiej (osiedle Chopina). Już z oddali widziałem dwóch chłopców, którzy rozchodzili się na obrzeża chodnika i schodzili z powrotem do środka. Tworzyli swoistą sieć, w którą wpadłem ja. Przeszedłem między nimi normalnie, gdy usłyszałem:
- Masz pieniądze? - Nie - odpowiedziałem i poszedłem dalej.

Dogonili mnie kilkanaście metrów dalej, przy al. Kompozytorów Polskich. Jeden zaszedł mi drogę z przodu, drugi z tyłu. Ten z przodu pokazał nóż. Nie pamiętam jak wyglądali, ani dokładnie, co dalej się działo. Wiem, że chłopak z tyłu przeszedł do przodu, powiedział coś, chyba żeby dać mi spokój, a ja w tym czasie odwróciłem się i uciekłem. To był najszybszy bieg w moim życiu. Adrenalina i strach robią swoje i nie potrzeba tutaj badań naukowych, które to potwierdzą. Całego incydentu nikomu nie zgłosiłem. Możliwe, że udało mi się uciec tylko dlatego, że w okolicy pojawili się ludzie...

Zgłoszenia są niezbędne

- Każde przestępstwo, choćby najdrobniejsze, a nawet usiłowanie dokonania przestępstwa należy zgłaszać – mówi Magdalena Jędrejek. - Jeżeli dowiemy się, co dzieje się na ulicach, możemy wysłać dodatkowe patrole w niebezpieczne rejony.

Większość z nas uważa, że nie ma sensu zgłaszanie przestępstwa, które polega na wymuszeniu kilku złotych, starego telefonu lub innej niewartościowej dla ofiary rzeczy. Jednak warto pamiętać, że dzisiaj kilka groszy, jutro telefon, samochód, a potem życie, które jest bezcenne. Mało kto wie, że czynności mające na celu znalezienie przestępcy są podejmowane nawet wtedy, gdy zeznania nie złoży ofiara, a jedynie świadkowie. A sami świadkowie przestępstw i innych incydentów są często poszukiwani, również za pomocą mediów, gdzie zamieszczane są rysopisy i portrety pamięciowe przestępców.

Najniebezpieczniejsze miejsca

Kradzieże i rozboje zdarzają się w przeróżnych miejscach. Najczęstsze z nich to: targowiska, dworce PKS, przystanki MPK, przejścia dla pieszych. W Lublinie niebezpieczne są okolice alei Tysiąclecia i Racławickich. Najwięcej (bo aż 39%) kradzieży kieszonkowych oraz tzw. „wyrw” torebek, portfeli itp. przedmiotów ma miejsce na terenach otwartych (np. wymienione wcześniej targowiska), w piątek, w godzinach popołudniowych.

Sprawcami są z reguły młodzi mężczyźni (17-25 lat) i osoby nieletnie, a ofiarami kobiety. Rozboje zdarzają się w podobnych godzinach. Sprawcy tego typu czynów często są pod wpływem alkoholu. Z rozbojami najcześciej mamy do czynienia na dyskotekach, w miasteczkach akademickich, kompleksach handlowych oraz osiedlach. Ofiarami są przede wszystkim mężczyźni, poruszający się pojedynczo. Sprawcy to w 95% mężczyźni.
Pocieszający jest fakt, że ilość kradzieży i rozbojów w ciągu ostatnich dwóch lat zmalała. Tendencję spadkową zauważa się też porównując styczeń i luty 2006 i 2007.

Co robić...?

Co należy robić będąc świadkiem przestępstwa? Przede wszystkim nie wolno narażać swojego zdrowia i życia, lecz nie wolno także być obojętnym. Nie wiem jak ja zareagowałbym widząc przestępstwo. - W takiej sytuacji najlepiej jest zadzwonić na policję - radzi Magdalena Jędrejek. Połączenie jest bezpłatne, a będący na linii dyżurny poradzi, co robić w konkretnej sytuacji. Jeżeli widzimy, że przestępcy oddalają się z miejsca przestępstwa, możemy podążyć dyskretnie ich śladem, informując o tym dyspozytora policji”. Jeżeli nie będziemy pomagać sobie wzajemnie, to przestępczość będzie zawsze zagrożeniem i przeszkodą w wychodzeniu z domu późną porą.

Ważne jest, by mieć pełne zaufanie do policji. Warto pamiętać, że błędna ocena sytuacji (np. zgłoszenie kłótni przypominającej bójkę) nie jest karalna w żaden sposób. Tak jak w medycynie mówi się, że lepiej zapobiegać niż leczyć, tak samo w sprawach kryminalnych: lepiej zgłaszać wcześniej, niż zostać napadniętym. Kontakt z policją to jedyna skuteczna metoda walki z drobną przestępczością. Istotną rolę odgrywa tu nie tylko ofiara, która jest często zastraszana, lecz nade wszystko świadek. Będąc świadkiem, zechciej pomóc...


OD REDAKCJI. Tekst powstał blisko pół roku temu i został nagrodzony (pierwsze miejsce) w konkursie na reportaż organizowanym przez III LO w Lublinie. Patronem wydarzenia był lubelski oddział Gazety Wyborczej. Zgodnie ze słowami autora tekst nie był publikowany dotychczas w żadnych mediach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.04.2009 22:41

Jak widzę przestępstwo i ocenię że mam wystarczające siły by dokopać przestępcy to czynię to bez patrzenia na żałosnych niebieskich. Jeżeli moje siły są zbyt małe to oddalam się jak najszybciej z pola rażenia. O zgłaszaniu czegokolwiek do "organów ścigania" nawet nie myślę bo po pierwsze szkoda czasu i nerwów, po drugie cenię sobie mój domek i moje autko ale najbardziej cenię sobie swoje zdrowie i życie, po trzecie jak będę chciał żeby ktoś mi dokopał to nie muszę zgłaszać przestępstwa do "policjopodobnych" ale wystarczy że przed budką z piwem krzyknę: "...wy takie i inne możecie mnie wszystkie pocałować w d.... ". Efekt podobny a ile mniej papierów i zmarnowanego czasu.
Jeśli bandzior na którego składam doniesienie wie kto je złożył zanim zdążę wrócić do domu z posterunku to proszę mi wyjaśnić różnicę pomiędzy bandziorami a policją bo ja jej dostrzec nie potrafię i jednych i drugich omijam z daleka. Jeśli jedna z tych dla mnie niewiele się różniących grup będzie chciała czegoś ode mnie to moje postępowanie wiele różnić się nie będzie i po prostu zastosują wszelkie dostępne mi środki obrony byle były skuteczne i doprowadziły do neutralizacji zagrożenia. Efekty tych działań są mi daleko obojętne a zwłoki przestały na mnie robić wrażenie dawno temu.

Do autora: chyba powinienem postawić - za przekonywanie ludzi do narażania się na działania odwetowe ale na razie się wstrzymam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

hahaha, sprawiedliwość jest ślepa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.11.2007 09:22

A za tekst plusik :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.11.2007 09:21

Przed kilku laty, jadac samochodem, zauwazylem dwoch mlodych ludzi, traktujacych lomem jeden z nielicznych automatow telefonicznych w miescie. Zadzwonilem po policje, ktora sprawcow schwytala. Po kilku tygodniach dostalem wezwanie na rozprawe sadowa w charakterze swiadka. Pech chcial, ze zapomnialem o tym terminie... Nastepne pismo z prokuratory bylo mndatem karnym za niestawienie sie na rozprawe... kosztowala mnie ta przyjemnosc 150 € :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojtek ma rację, generalnie zasada jest taka, że jeśli sprawcy nie zostaną złapani na gorącym uczynku lub zaraz potem to już nie zostaną złapani. W sytuacji napadu najlepiej jak najszybciej zawiadomić policję, a potem liczyć na szczęście, że w okolicy jest jakiś patrol. Jeśli nie ma to można się pożegnać od razu z utraconym majątkiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powodem nie zawiadamiania policji wcale nie jest to, że skradziono jedynie starą komórkę czy bezwartościowy zegarek. Główny powód (i to przekonałem się na własnej skórze) jest taki, że policja w większości przypadków nie jest w stanie złapać sprawców i po kilku tygodniach poszkodowany dostaje pisemko, że sprawa została umorzona z powodu braku wykrycia sprawców. Nie chcę tutaj osądzać działań policji, ale niestety większość zatrzymań sprawców rozbojów to albo zatrzymania na gorącym uczynku albo spore szczęście (czyt. przypadek).

Komentarz został ukrytyrozwiń

tylko bądź anonimowy bo przestępca będzie wiedział wszystko o tobie, takie to prawo jest chore

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Policjant broni mnie przed bandytą Policjant broni mnie przed zbrodniarzem Lecz kto obroni mnie przed policjantem?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.