Facebook Google+ Twitter

Jesteśmy aniołami, czyli jak zakony reklamują się na plakatach...

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-06-15 08:10

Jezuici znaleźli sposób, dzięki któremu chcą dotrzeć do kandydatów na zakonników. Drukują plakaty z wizerunkiem mężczyzny w koloratce i hasłem: „Twardziel? Nie: Jezuita”. Wywołało to dyskusję na temat obecności reklamy w życiu zakonnym.

– Reklama użyta w dobrym celu jest dobra i właściwa. Może służyć na przykład temu, by kościoły się nie wyludniały. Nie ma powodu, by chrześcijanie mieli z takich metod rezygnować – zwraca uwagę ojciec Wacław Oszajca.

Zgromadzenia zakonne, coraz chętniej korzystają z nowoczesnych form promocji i komunikacji. Nikogo więc nie powinien zaskoczyć e-mail, w którym przeczytamy: "Chcesz pasjonującej pracy w odosobnieniu? Wstąp do zakonu klauzurowego!" lub relacja z konferencji prasowej, na której zgromadzenie przedstawiło, którąś z inicjatyw.  / Fot. Fot. APP

Powołania z internetu


Szacuje się, że o ile liczba księży pracujących w parafiach utrzymuje się na podobnym poziomie – około 23 tysięcy, o tyle w ostatnich latach spadła liczebność zakonów męskich i żeńskich, w skrajnych przypadkach nawet o połowę. Zakonnicy nie ukrywają więc, jak wiele pożytku daje im możliwość reklamowania się za pomocą internetu. – Połowa nowych powołań, które odnotowaliśmy w naszej prowincji w Gdyni, pochodzi z internetu – mówi ojciec Sławomir Patalan SJ, jezuita, odpowiedzialny za rekrutację i redaktor strony www.jezuici.pl.

Opinię tę potwierdza brat Zbigniew Sudoł SVD, referent misyjny i powołaniowy w Domu Zakonnym Misjonarzy Werbistów w podpoznańskim Chludowie. – Internet skraca dystans, pozwala pozostać anonimowym, a jednocześnie zadać pytania, które trudno byłoby w rozmowie w cztery oczy – wyjaśnia.


Wygrywamy białymi


 / Fot. Fot. APPJezuici nie boją się reklamować swojego zakonu. Po raz pierwszy zrobili to w 2003 roku. Na plakatach pojawił się uśmiechnięty, młody jezuita nad figurami szachowymi. Napis „Wygrywamy białymi" kojarzył się wtedy z reklamówką popularnych delicji szampańskich.
– Tak naprawdę Kościół od dwóch tysięcy lat nie robi nic innego, tylko się reklamuje – podkreśla jezuita ojciec Dariusz Kowalczyk. – Plakat jest jedną z form komunikacji, nic więc dziwnego, że go wykorzystujemy. Może zakonna reklama nie razi go dlatego, że sam został zakonnikiem dzięki plakatowi. Kiedy studiował biologię, na drzwiach windy zobaczył plakat reklamujący pokaz filmu Francesca Zefirellego "Jezus z Nazaretu", który organizowali właśnie jezuici. I tak zaczęła się jego kapłańska ścieżka. Dziś ojciec Kowalczyk chętnie sięga po nowoczesne sposoby krzewienia wiary. Nie ukrywa, że jego pasją jest internet. W sieci spotyka się z wiernymi, prowadzi dyskusje, odpowiada na pytanie. Zorganizował w stolicy pierwsze rekolekcje wielkopostne w internecie.

– Gdyby Jezus urodził się w naszych czasach, z całą pewnością korzystałby z internetu i byłby bardzo dobrym moderatorem – żartuje jezuita. Misjonarze Werbiści nigdy nie narzekali, na gwałtowny spadek liczby powołań. Chętni znajdowali ich sami, choć jak mówią, idą z duchem czasu, reklamują się w sieci, prowadzą strony internetowe, a przy domu zakonnym w Nysie ustawili widoczny billboard.

Dominikański tramwaj


Bardzo chętnie nowoczesne formy reklamy wykorzystują Ojcowie Dominikanie, przy czym tak samo jak na nowych powołaniach zależy im na promowaniu działań adresowanych do młodzieży. Najlepszy przykład to Ogólnopolskie Spotkania Młodych na Lednicy. Duszpasterstwo Akademickie Ojców Dominikanów sięga po wszelkie możliwe środki promocyjne. Lednickie billboardy z Bramą-Rybą to już w wielkich miastach tradycja. Młodzież reklamuje spotkania nawet w tramwajach. Rozdaje ulotki, przykleja plakaty. Z internetu można ściągnąć "Gazetę Lednickę", która w ten sposób trafia do każdej parafii w Polsce. Mimo to wielu księży krytykuje ojca Jana Górę za robienie medialnego szumu. Zarzucają dominikanom, że pod Bramą III Tysiąclecia robią z nabożeństwa religijnego widowiskowy show. Niektórzy nawet nie chcą słyszeć o tym, żeby organizować pielgrzymki na Lednicę.

– Media są z nami, wspierają nas i pomagają nam dotrzeć do jak największej liczby młodych. Dlaczego mam nie korzystać z ich pomocy? – odpowiada na krytykę ojciec Jan Góra i dodaje: – Do młodzieży trzeba mówić współczesnymi formami przekazu, stąd pomysł na rozdawanie różnych gadżetów. A kto mówi, że robimy show, ten nigdy nie uczestniczył w naszym spotkaniu.

Co o zakonnej reklamie myślą katecheci? – Do przeważającej części młodych ludzi sztywny język ambony i prasy katolickiej dziś nie trafia. Billboardy czy plakaty to jeden ze sposobów, żeby przyciągnąć wzrok. Język reklamy jest bardzo nośny. Trafi nawet do ludzi, którzy nie chodzą do kościoła – zwraca uwagę Piotr Chudziński, katecheta z Gimnazjum numer 12 w Poznaniu.

Dziewczyny 24h


Przeciwna reklamie jest matka Jolanta Olech SJK, przewodnicząca Konferencji Przełożonych Wyższych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce. Jej zdaniem, drzwi zakonów, nawet tych klauzurowych, zawsze są otwarte i to powinno wystarczyć. – Kto szczerze szuka drogi, zawsze ją odnajdzie – wyjaśnia.
Według niej powołaniu nie jest potrzebny internet, a zakonowi konferencja prasowa czy plakat reklamowy. Co więcej, zbytnia dostępność, łatwość zadania pytania i otrzymania odpowiedzi mogą przyczyniać się do tego, że do zakonów będą trafiać ludzie, którzy zbyt szybko podjęli decyzję.

Tymczasem zakonnym reklamom nie dziwią się nawet działacze z konserwatywnych środowisk katolickich. Młodzież z "Frondy" sprzedawała kontrowersyjne koszulki. Na jednej była komiksowa para chłopaka i dziewczyny, a nad nimi napis ,,No sex until marriage, no morality without Christ'' (nie ma seksu przed ślubem, nie ma moralności bez Chrystusa). To miało być zachętą do zachowania czystości przedmałżeńskiej, co jest podstawą etyki seksualnej Kościoła katolickiego. Inny projekt przedstawiał dziewczynę w różowym kolorze, stylizowaną na pracownicę agencji towarzyskiej. Nad nią był tekst: ,,Dziewczyny czekają na Twoją modlitwę 24h''.

– Mówimy o rzeczach ważnych językiem popkultury. W ten sposób docieramy do środowisk, gdzie Kościół nigdy nie dotrze. Koszulki to po prostu chodzące billboardy, które niosą poważne treści – tłumaczył Marek Horodniczy z ,,Frondy''. – Chcemy pobudzić do myślenia i zwrócić uwagę na wartości, o których dziś wielu chce zapomnieć. Czy nie narażamy się w ten sposób na śmieszność? Zawsze istnieje takie niebezpieczeństwo. Ale pierwsi chrześcijanie na rzymskiej arenie, czy później różni święci też byli przedmiotem drwin i śmiechu.

www.zakon.pl


Mimo głosów krytyki, coraz większym powodzeniem cieszy się uruchomiona niedawno przez zgromadzenie salwatorianów internetowa baza danych o zakonach (www.zakon.pl) oraz nowatorskie działania, które podejmuje działające od kilku miesięcy Centrum Informacyjne Zakonów. W Krakowie-Łagiewnikach rozpocznie się pierwsze w Polsce specjalistyczne szkolenie rzeczników prasowych zakonów i prowincji zakonnych. Podczas wykładów i ćwiczeń siostry zakonne, bracia i ojcowie uczyć się będą pisania zapowiedzi dla mediów, relacjonowania wydarzeń, wypowiedzi przed kamerą i mikrofonem.  / Fot. Fot. APP

– Chcemy nauczyć rzeczników w habitach jak odpowiadać na pytania dziennikarzy, ale także jak "sprzedać" informację o ciekawych inicjatywach tak, by zainteresować nią media – mówi inicjator spotkania, franciszkanin Jan Maria Szewek, który jest także kierownikiem Centrum. Jak na razie wyżsi przełożeni zakonów męskich i żeńskich oddelegowali na szkolenie 38 osób. Co ciekawe, dwie trzecie zgłoszonych to siostry zakonne.

Tomasz Cylka
Izabela Dachtera

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 28.05.2010 12:23

Po pierwsze na plakacie oo.Jezuitów napis głosi "NIE jesteśmy aniołami - wykonujemy tylko ich robotę"
A po drugie to bardzo dobrze że Kościół korzysta z reklamy, nie wiem z jakiego powodu może być to bulwersujące. Że używamy "świeckich środków" do głoszenia Dobrej Nowiny?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.06.2007 15:52

Moze to kwestia wieku, nie wiem... ale dla mnie jest to po prostu bulwersujace...

Komentarz został ukrytyrozwiń

APP spisała się dobrze :) ... a o nowym dzienniku ogólnopolskim, mówi się że nie zobaczymy go w tym roku.

Artykuł na (+). W Stanach, taką "religijno-werbunkową" kampanię zaczęto już parę lat temu. Poważnie zaangażowano kino, kręcąc filmy o księżach, ich problemach i sukcesach. Np. Zakazany Owowc (Keeping the Faith 2000 r.). Była też kampania bilbordowa, a na niej wizerunki księży stylizowanych "ala" Matrix. Jestem jak najbardziej za takimi działaniami kościoła.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.06.2007 11:01

Tak, tak, to myślenie w rodzaju, gdyby Jezus żył, piłby Coca-colę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus, plus, plus. Wiara z głową, humorem i odważnie. Oby więcej takich pomysłów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.