Facebook Google+ Twitter

Jesteśmy konsumenckimi dziwkami...

Wizyta w galerii handlowej. Jedna z wielu mogłoby się wydawać. Zamówiony zestaw w McDonaldzie, wzrok błądzi od czasu do czasu po elementach wystroju wnętrza. Ekrany plazmowe, ludzie skupieni na swoich laptopach... Cztery choinki...

To będzie się rozwijać jak choroba. Najpierw uczucie chłodu, potem łamanie w kościach, dreszcze, gorączka i tak dalej. Okres przedświąteczny już się zaczął. Nie widzimy tego jeszcze na każdym kroku ale przemyślana strategia marketingowa została już wcielona w życie i z dnia na dzień będzie wdrażać w nasze umysły bolesną potrzebę zakupów.

Nie uciekniemy od tego. Lada moment w radiu usłyszymy świąteczne szlagiery a telewizja uświadomi nam, że bez użycia proszku, dajmy na to Persil, niedoskonała biel naszych ubrań może wprowadzić w tych nadchodzących dniach nieprzyjemny dysonans. W pracy dostaniemy okolicznościowe premie, nagrody lub bony towarowe, które ostatecznie ukierunkują nasze myśli na jeden, nadrzędny cel.

Czas spojrzeć prawdzie w oczy: jesteśmy konsumenckimi dziwkami. Nie byłoby podaży gdyby nie było popytu. Prezentami wyrażamy nasze uczucia dla najbliższych. Do epickich rozmiarów urosło już sformułowanie "ten jeden dzień w roku" jednak nie oznacza ono już niczego więcej niż tylko usprawiedliwienia przepuszczania kolosalnych ilości pieniędzy, by sprawić radość tym, których kochamy.

Ale to nie im sprawiamy największą przyjemność. Cieszyć będą się producenci, marketingowcy, product menadżerzy i zwykli sprzedawcy, którzy znowu wmówią nam, że święta są po to aby kupować ich magię.

Oczywiście będziemy szukać usprawiedliwień. Twierdzić, że przecież znamy umiar a te wszystkie gadżety są tak naprawdę drugorzędne. A to przecież nieprawda. Święta umarły. Sprzedaliśmy je w takich miejscach jak łódzka "Manufaktura" i utopiliśmy w litrach alkoholu wypijanego przy okazji "gwiazdek pracowniczych".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Jagna Krysińska
  • Jagna Krysińska
  • 21.11.2010 12:03

Autor nietolerancyjny. Polacy całe dziesięciolecia dzięki socjalizmowi nie znali pojęcia konsumpcjonizmu, bo ani nie było co konsumować ani nie było pieniędzy. Obecnie większość też sobie specjalnie nie skonsumuje, bo nadal z braku pieniędzy uprawia raczej window shopping. A nawet jak sobie w końcu coś kupią, to po co ich od razu wyzywać od dziwek. Zrobienie sobie radości z zakupu nie wyklucza przeżyć duchowych w czasie świąt.
Z tej bezkompromisowości to się wyrasta.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Pan Tadzik.
  • Pan Tadzik.
  • 11.11.2010 04:39

Absolutnie nie zgadzam się z treścią artykułu. Ja nie ubieram choinki w listopadzie, a także nie kupuje prezentów gwiazdkowych tak wcześnie. Podejrzewam że większość społeczeństwa również. Tytuł zatem niesłusznie odnosi się do ogółu Uważam, ze powinien mieć chociaż znak zapytania na końcu , ponieważ w obecnej formie jest nie do przyjęcia. Socjotechniki i manipulacja są wykorzystywane przez cały rok nie tylko w okresie przedświątecznym. Poza tym konsumpcja to element codzienności, którego nie da się wykluczyć. Nie każdy jest taką "konsumencką dziwką" ponieważ są ludzie którzy kupują świadomie. Prezenty kupujemy na rożne okazje m.in urodziny,imieniny, nie tylko na gwiazdkę. Jest to bowiem zgodnie z tradycją, niekoniecznie jako jedyny sposób okazywania uczuć ale jako miły gest, chęć sprawienia drugiej osobie przyjemności. A nawiązując do pracowniczych gwiazdek suto zakrapianych alkoholem, jak ktoś lubi wypić to każda okazja jest dobra;).

Ps. A Pan jest taka konsumencka dziwką?

pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak to już ktoś napisał, statystycznie masz rację. Zaprzedajemy święta, kupujemy radość innym zamiast ją sprawiać. Każdy z Nas chociaż w minimalnym stopniu ulega konsumpcjonizmowi. Po to w taki a nie inny sposób są rozstawione działy w marketach a w nich produkty na określonych wysokościach. Po to leci taka a nie inna muzyka, żebyś zapragnął jakiegoś konkretnego produktu. Nawet przechodząc koło piekarni wodzisz nosem za zapachem ciepłych bułek. Tak ma być. Ważne, żeby nie stracić głowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Al Bundy
  • Al Bundy
  • 06.11.2010 16:44

Gratuluje, bardzo trafny artykul, a komu nie pasuje to trudno.
Takie czasy i lepiej ani madrzej juz nie bedzie. Paradoksalnie, madrzej (pod wieloma wzgledami) to juz bylo, za komuny.
Pozdrawiam autora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tradycje Adwentu i Bożego Narodzenia są bardzo zakorzenione w świadomości Polaków. Od jakiegos czasu coraz bardziej uzupełniane są zwyczajami przychodzącymi do nas z innych krajów. Niektóre z nich się przyjmują inne nie. Stąd też obok tradycyjnych żłobków mamy pucołowate buźki amerykańskich mikołajów i nieustające Jingle Bells płynące z głośników w prawie każdym sklepie. Czy jednak należy mieć pretensje do tych, którzy postanowili trochę inaczej ten czas spędzać, czy należy odsądzać ich od czci i wiary za wizyty w marketach i obdarowywanie bliskich prezentami? Różnorodność wzbogaca a o tradycję i religijny wydźwięk świąt w naszym kraju się nie obawiam.
Czy mamy sądzić handlowców i producentów za to, że dbając o swój zysk i utrzymanie rodzin wykorzystują ten okres handlowych żniw. Wykorzystują do tego reklamy, socjotechnikę, psychomanipulację? Mamy w większości na tyle rozsądku by oprzeć się takim prostym zabiegom. Przecież do niczego nas zmusić nie mogą, przecież potrafimy myśleć, czytać bankowe umowy, liczyć pieniądze.
Ja również, choś do miana wymienionej w tytule panny się nie przyznaję, w tym roku kupię w markecie niemieckie adwentowe ciasteczka, w leśnictwie choinkę, w rybnym karpia, zrobię niespodzianki najbliższym, może wydam parę groszy na siebie. Nie znaczy to jednak, że zapomne o tym, czego mnie Matka nauczyła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, ma Pani w 100% rację. Problem jest w tym, że duża część społeczeństwa polskiego nie potrafi się bronić a właściwie poziom świadomości na to nie pozwala. W dodatku przedsiębiorcy, posiadający nieprzyjemną cechę wyzyskiwania i lekceważenia konsekwencji takiej postawy.
Ja pracowałem u tego człowieka: <a href="link
Jego najważniejsza zasada to: "Geszeft, gdzie z kontraktu jedna strona wychodzi zadowolona nie jest geszeftem, jest wtedy, kiedy wszystkie strony kontraktu wychodzą zadowolone".
I tego od nas bezwzględnie wymagał. Dzisiaj będąc na emeryturze, przyglądam się tym z którymi zawierałem kontrakty. Mam pełną satysfakcję, że mogłem pomóc wielu Polakom w trudnym okresie transformacji. Ci którzy poszli do innych firm w razie nie spłacenia choć jednej raty, zgodnie z umową tracili wpłacone już pieniądze i oczywiście nową maszynę, którą eksploatowali zaledwie kilka tygodni. Strata kapitału rzędu miliona złotych w latach 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku równała się unicestwieniu całej firmy i w konsekwencji zawał oraz odlot w zaświaty.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.11.2010 20:03

A właśnie, że nie jestem:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem rozterki podmiotu lirycznego. Można jednak wybrać świadomą konsumpcję. Przepis jest prosty. Świadomie dopuszczając tylko te elementy komercji, które są niezbędne do życia społecznego. "Świadomość" w tym znaczeniu to nie zespół z Darłowa grający reggae, dub i ska ale "stan psychiczny, w którym jednostka zdaje sobie sprawę ze zjawisk wewnętrznych, takich jak własne procesy myślowe, oraz zjawisk zachodzących w środowisku zewnętrznym i jest w stanie reagować na nie (somatycznie lub autonomicznie)".
Zastanawiam się, czy osoby, które przedstawiają tak katastrofalną wizję świąt jak pan Zaj, piszą o swoich doświadczeniach czy o wynikach badań socjologicznych czy o swoich imaginacjach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakby tak spojrzeć od strony statystycznej, zgadzam się z autorem. Problem jest w tym że większość musi przejść przez ten etap transformacji a życie nauczy, jak najdalej od kredytów!
Wkrótce pokażę film, wiozę kobietę ze szpitala, była na rehabilitacji. Otóż pewnego razu chciała lepiej urządzić, bardziej pokazowo Święta Bożego Narodzenia. Znajoma pracowała w firmie "LUKAS" i zaproponowała: Jaki problem?" Po jakimś czasie ceny skoczyły, pieniędzy mało, co robić? I znowu nawinęła się inna firma, przypadek? Propozycja: "Jaki problem?! Trzeba wziąć kredyt, będzie na spłaty nowego kredytu i na życie. Złotówka wzmacnia się i będzie OK!" No i taką metodą doszło do dziewięciu kredytów, aż do utraty płynności finansowej. Wielkie zmartwienia, nieprzespane noce, słabość w członkach, aż pewnego przedpołudnia wylew krwi i udar mózgu. W konsekwencji tego paraliż jednej strony ciała. I gdyby nie przezorność bliskich, osoba u której mieszka ta pani straciła by mienie przez zabór komorniczy. Pracownicy firm wydedukowali sobie że dom jest współwłasnością. A prawdziwie ta kobieta jest jak jedyny palec na Świecie, nie ma żadnej rodziny. No i jej szczęście że ma przyjaciół.
Mając około 600 zł renty, banki mogą odciągnąć miesięcznie 30%. Jak można z tego żyć?
Chciałem o tym napisać artykuł na "W24", lecz nie wyraziła zgody. Wstyd jest porażający.
Z bankami wychodzi się tak, jak powodzianie z obiecankami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sformułowanie "konsumencka dziwka" może jest ostre ale zostało ono użyte nie po aby kogokolwiek obrażać. Pierwotnie tekst zatytułowany był: "Zaczęło się..." ale moderatorzy stwierdzili, że lepiej przykuć uwagę czytelników czymś bardziej dosadnym. I chyba mieli rację.
Wychodzę z założenia, że jako konsumenci jesteśmy elementem rozgrywki marketingowej i podczas świątecznego okresu widać to najlepiej. Według mnie "hipermarketyzacja" wszystkiego, z Bożym Narodzeniem włącznie jest czymś obrzydliwym w samej swojej istocie.
Dlatego zdecydowałem się na taką a nie inna formę. Wszystkich, którym wpis się podobał pozdrawiam a tych, którzy czuli obrzydzenie przepraszam i pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.