Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177174 miejsce

Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-06-04 19:13

– Byliśmy tym pokoleniem, które już się nie bało. Tworzyliśmy alternatywne społeczeństwo, które żyło całkowicie poza rzeczywistością PRL-u, swoim własnym życiem – mówi dla Wiadomości24.pl Tomek Lipiński, lider słynnych formacji: Brygada Kryzys, Tilt i Fotonnes.

Twoja młodość związana jest z rzeczywistością PRL-u. Czy widzisz mentalną różnicę pomiędzy Twoim pokoleniem a dzisiejszym?
Tomek Lipiński na koncercie. / Fot. Tomasz Kaliszewicz– Mieliśmy trudniej i za razem łatwiej – coś za coś. Nie było takich możliwości działania, które ma dzisiejsze pokolenie. Polska była zacofana, nie było nowoczesnych technologii, a system nie wspierał samorodnej inicjatywy. Ostatnio zdałem sobie z tego sprawę, że nie wszystko było przeliczalne na pieniądze (które tak naprawdę były fikcyjne). Pozostawały w śmiesznej proporcji do dolara, w związku z tym te wyższe dobra były niedostępne. Łatwo było przeżyć na elementarnym poziomie, ale następny cel był tak odległy, że właściwie nieosiągalny. W związku z tym wielu ludzi ciekawych świata olewało ten odległy cel robienia dużych pieniędzy i pojawiała się przestrzeń na inne rzeczy.

Na co pozwalała owa przestrzeń?
– Na całe dnie dyskusji, na wchodzenie w sztukę, na chodzenie po muzeach, na roztrząsanie jakichś problemów natury „kosmicznej”, egzystencjalnej. Z mojej załogi rówieśników – jeden jest opatem benedyktynów, drugi buduje instrumenty indyjskie, trzeci jest poważanym wydawcą, ktoś inny jest rządowym doradcą w Australii. Czyli ta szkoła myślenia okazała się pomocna.

Kontestowaliście system w którym przyszło żyć?
– Byliśmy tym pokoleniem, które już się nie bało. Poprzednie pokolenia zahaczyły o czasy stalinowskie, gdzie ludzi mordowano z powodów politycznych. Były różne postawy. Ta postawa, która mnie pociągnęła i moich przyjaciół, to próba wyjścia poza nawias systemu – nauczenie się funkcjonowania w taki sposób, aby stykać się z nim w absolutnie minimalnym zakresie. Żyć całkowicie poza nim. W drugiej połowie lat 70. dużo ludzi żyło w ten sposób – załatwiając fikcyjne zaświadczenia o pracy, zapisując się do jakichś związków artystycznych. Tworzyliśmy alternatywne społeczeństwo, które żyło całkowicie poza rzeczywistością PRL-u, swoim własnym życiem. Kontestowaliśmy całość, nie wdając się w jakieś polityczne historie.

Obok Pawła Kukiza wystąpiłeś na „Błękitnym marszu” Platformy Obywatelskiej. Zaśpiewałeś, że „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”. Co spowodowało ten ruch?
– Głównym powodem było to, że po ostatnich wyborach w Polsce zaczęło dziać się coś groźnego. Gdzieś to już wcześniej widziałem i nie chcę żyć w takiej rzeczywistości. Oczywiście możemy powiedzieć, że nas to nie dotyczy, ale to jest chowanie głowy w piasek... Wierzę, że jeszcze będzie przepięknie i jeszcze będzie normalnie.

Twój ojciec – Eryk Lipiński – był uznanym karykaturzystą, dziennikarzem, autorem tekstów kabaretowych i książek. Czy jego twórczość miała wpływ na Twoją karierę artystyczną?
– Moja sytuacja była skomplikowana. Poznałem ojca gdy miałem 8 lat, w pierwszych latach życia kiedy kształtuje się taki „szkielet człowieka”, jego rola była bardziej mityczna niż realna. Wiedziałem, że gdzieś tam jest, widziałem książki z jego ilustracjami, ale funkcjonowało to w sferze mitu. Natomiast moja mama jest grafikiem, siostra również, więc genetyka jednak działa...

Muzyk, aktor, felietonista, producent i twórca programów telewizyjnych, dyrektor w formie fonograficznej, projektant graficzny... Z niejednego pieca chleb jadłeś. Z samego grania ciężko było wyżyć, czy inne zajęcia były formą samorealizacji?
– Po przełomie 89 roku rynek muzyczny w Polsce praktycznie umarł. Ludzie nie mieli pieniędzy a koncerty były na dalekim miejscu na liście potrzeb. Przez dwa lata było cienko z koncertami, więc trzeba było z czegoś żyć. Jednym z tych sposobów było podpisanie umowy z Telewizją Polską na robienie programów muzyczno-informacyjnych, co założenia miało tworzyć rynek muzyczny w Polsce. Polska zmieniała się bardzo szybko, pojawiały się nowe wyzwania. Nie było jeszcze wykształconych kadr, więc łatwiej było się przebić. Każdy kto miał jakieś doświadczenie i trochę „kumania” mógł wybierać. W związku z tym też próbowałem wiele rzeczy, ale niestety nie nadaję się do pracy w strukturze, gdzie mam szefa nad sobą, tak więc musiałem iść na swoje. Poza tym muzyka zawsze była mi najbliższa, ale są rzeczy które można robić równolegle z muzyką i nie stoją z nią w sprzeczności.

Jak wyglądają kontakty z innymi muzykami Twojego pokolenia?
– Są takie kontakty, dosyć blisko z Tymonem, z niektórymi muzykami z Trójmiasta, ale to raczej na gruncie pozamuzycznym. A tak właściwie każdy idzie swoją drogą. Nastąpiły pewne rozwarstwienia materialne, ludzie pobudowali domy za miastem, najchętniej przebywają w swoim środowisku. Widzę to po sobie, że po tylu latach klubowania, jeżdżenia po koncertach, trochę mi się nie chce. Najchętniej czas spędzam w domu, na przykład z psem.

Patrząc na zachowanie ludzi podczas Twoich koncertów, domyślam się, że musi przynosić to artyście niemałą satysfakcję...
– Oczywiście, po to daję na koncerty, aby ludziom się podobało. Niewiele jest gorszych rzeczy od nieudanego koncertu. Raz mi się zdarzył koncert z Tiltem w jakimś liceum, który okazał się tragedią. Do dziś jest to dla mnie jeden z najbardziej przykrych snów. Wychodzisz na scenę coś tam nie działa, wszystko się sypie, ludzie wychodzą...

Wiele początkujących zespołów wymienia Ciebie i Brygadę Kryzys jako drogowskazy na mapie rocka i uważa za współtwórców historii tego gatunku w Polsce. Jak to odbierasz?
– Powiedziałbym, że oni też tworzą historię. Z całym szacunkiem i wdzięcznością należną im z mojej strony, byłoby najlepiej gdyby uwierzyli, że oni też w tej chwili tworzą historię. Jeżeli będą robić szczerze i prawdziwie to co robią, to za ileś lat ktoś przyjdzie i im powie to samo. Oczywiście też mam postaci, których słucham od lat, które mnie inspirowały i które miałem okazję poznać w przeszłości, więc wiem jak to jest z tej drugiej strony...

Dziękuję za rozmowę

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ciekawy wywiad z ciekawym człowiekiem i świetnym muzykiem :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznam się, ze nie znam. Ale poznałem. B.dobry wywiad.

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus - dobre pytania

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) j.w.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.