Facebook Google+ Twitter

Jeszcze Polska nie zginęła – wyrok dla morderców z „Wujka”

Po wielu latach, dziesiątkach rozpraw i przesłuchań, gromadzeniu niezliczonej ilości dokumentów, szyfrogramów, zomowskim mataczeniu i unikach ze strony ich obrońców dziś ręka sprawiedliwości dosięgła morderców spod kopalni Manifest Lipcowy i Wujek.

Fotoreporterzy robią zdjęcia zgromadzonym w sali katowickiego sądu przedstawicielom rodzin zabitych i rannych górników. / Fot. PAP/Andrzej GrygielCiasna i duszna sala rozpraw nr 319 ledwo zmieściła uczestników procesu i zebranych przedstawicieli mediów. Aby dostać się do środka należało mieć specjalną zgodę sądu lub akredytacje prasowe. Już przy wejściu do sądu kontrolowano czy chcący wejść do środka jest na liście. Na trzecim piętrze sądu, gdzie mieściła się sala nr 319 zamontowane były kraty, obok których ponownie strażnicy sprawdzali personalia wchodzących. Po dwu kontrolach wszedłem do niewielkiej sali ok. 6 m. szerokiej i 13 m. długiej. Wewnątrz znajdował się tłum ok. 100 osób. Kamery, błyski fleszy i dźwięk migawek aparatów. Sędziów jeszcze nie było.
– Proszę wstać sąd idzie – powstali wszyscy.

W sali znajdowała się strefa wydzielona dla oskarżonych, dwie ciemnobrązowe ławki, ustawione w dwu szeregach, oddzielone od sali ścianą z pleksi, na której zamontowano dwa małe mikrofony. Ławy oczywiście były puste. Oskarżeni nie pojawili się na sali. Reprezentowani byli przez obrońców dumnie zajmujących ławę przed strefą wydzieloną. Co jakiś czas butnie strofowali tłoczących się przed nimi dziennikarzy, przesuwając ich sprzed ławy w której zasiadali.

Ewa Widuch (C) z Komitetu Pamięci poległych górników i Krystyna Gzik (P), żona jednego z poległych górników śpiewają hymn narodowy w katowickim sądzie. / Fot. PAP/Andrzej GrygielW ławach przeznaczonych dla pokrzywdzonych zauważyłem Stanisława Płatka, przewodniczącego Związku Więźniów Politycznych, rannego w czasie zajść pod kopalnią Wujek oraz dwie matki chłopaków, którzy wówczas zginęli – panią Gzik i panią Stawisińską, matkę która uczestniczyła we wszystkich rozprawach poświęcając swój czas i zdrowie na podróże z dalekiego Koszalina do Katowic. To ona, gdy jej syn został postrzelony, aby być blisko swojego dziecka zatrudniła się w szpitalu w Ochojcu jako salowa. Zmarł nie odzyskawszy przytomności. Wcześniej rozmawiałem z nią wiele razy, najbardziej zapamiętałem jej słowa, w których opisała jak to po pacyfikacji zomowcy wrzucili jej rannego syna na samochód ciężarowy jak worek z kartoflami i odwieźli w nieznanym kierunku. Wybłagał , aby powiedzieli jej gdzie leży jej syn.

Sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach Monika Śliwińska odczytuje wyrok. / Fot. PAP/Andrzej GrygielSędzia przystąpiła do odczytania oskarżenia, podając szczegóły śmierci górników: uszkodzenie mózgu, płuc, jelit, wątroby, krwotoki wewnętrzne itp. W końcu wyrok, sala powstała. Dowódca plutonu Romuald Cieślak, winny zbrodni, skazany na karę łączną 11 lat więzienia. Członkowie plutonu „egzekucyjnego” Andrzej Bilewicz i Mieczysław Gaik, winni zbrodni, skazani na 3 lata więzienia. Pozostali członkowie plutonu ZOMO, winni zbrodni, skazani na 2 lata i 6 miesięcy więzienia.

Pani Stawisińska rozpłakała się na głos. Reszta osób zasiadających w ławach dla pokrzywdzonych nie kryła satysfakcji i wzruszenia. Rozległy się brawa, a potem sala odśpiewała hymn państwowy, sędzia nie reagowała. Przez otwarte okna dochodziły brawa i słychać było śpiew „Boże coś Polskę...” zebranego na zewnątrz sądu tłumu.

Zachowanie obrońców nie pozostawiało wątpliwości, byli wściekli. Po odczytaniu wyroku nie czekali na szczegóły orzeczenia, ostentacyjnie opuścili salę sądową odpychając dziennikarzy.

Tak zakończył się jeden z najcięższych procesów w powojennej historii sądownictwa. Ślepa Temida opuściła swój miecz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

DUZY +

Wyroki fakt, krotkie. Ale dobrze, ze chociaz takie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł podobnie jak samo wydarzenie robi wrażenie +...
A jak śpiewali hymn to już wogóle...prawie się popłakałem!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo, otóż nie musiałem mieć akredytacji ponieważ jestem ( choć w niewielkim stopniu ) uczestnikiem tego procesu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

... gardło mi się ścisnęło jak to czytałam... (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno w tym tekście znaleźć ten wyrok ? dobrze jest schowany pod koniec 5 akapitu.
Może i słusznie, bo nie jest zbyt wysoki.
Poza tym to jest wyrok w pierwszej instancji, więc podlega apelacji. Ergo: Temida nie całkiem opuściła swój miecz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Nareszcie ! Przeczytałam Witku Twój tekst z dużym zainteresowaniem. A ta akredytacja? Jak ją załatwiłeś? "Tak zakończył się jeden z najcięższych procesów w powojennej historii sądownictwa", a tymczasem ... http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/prokuratura;bada; zy;prok;szegda;uchybil;godnosci;zawodowej,55,0,231991.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witoldzie dziękuję ci za to. W końcu można powiedzieć że sprawiedliwość przejrzała na oczy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. Cóż, nawet nie wiem, co napisać...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.05.2007 14:06

(+) Ciagle wstrzasajace mimo uplywu czasu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.