Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11539 miejsce

Jeszcze więcej absurdu. Arystokratka w ukropie

Maria, narratorka i tytułowa bohaterka „Ostatniej arystokratki”, nadal żyje. To w jej przypadku dość niezwykłe, ponieważ osoby z jej otoczenia konsekwentnie i z posępną pewnością wróżą jej rychłą tragiczną śmierć.

 / Fot. Wydawnictwo Stara SzkołaDziewczyna jednak trzyma się nieźle i całe szczęście, bo może kolejny raz wcielić się w postać błyskotliwej obserwatorki i opowiedzieć nam dalsze losy zamku Kostka w Kostce i jego przedziwnych mieszkańców.

Dla nieznających pierwszej części krótkie wprowadzenie: zwykłe, poukładane życie amerykańskiej rodziny pewnego dnia burzy niezwykła wiadomość o odzyskanym prawie własności do rodzinnego zamku Kostka w czeskiej miejscowości Kostka. Ich przeprowadzka i życie w Czechach, wśród nietypowej zamkowej służby, przeradza się w pasmo nieporozumień i irracjonalnych zachowań, a nad ich głową wciąż wisi widmo zadłużonego po ostatnią cegłę zamku. Jedyną ich nadzieją na lepsze jutro są turyści – nadzieją i zmorą jednocześnie.

Zatrudniona przez jaśnie państwa w pierwszej części przedsiębiorcza Milada teraz na całego już wprowadza koncepcję zamku totalnego, która w praktyce oznacza, że każdy jego mieszkaniec robi wszystko, by przyciągnąć w jego mury jak największe rzesze ciekawskich Czechów. A że zamek zamieszkują same barwne osobowości, a ich fantazji nie ograniczają niemal żadne normy obyczajowe, czymś normalnym jest oprowadzanie turystów po spożyciu solidnej porcji orzechówki (sprzątaczka), ignorowanie ich czy wulgarne obrażanie (nienawidzący „muflonów” kasztelan).

Dlatego właśnie arystokratka Maria jest w ukropie. Abstrakcyjne sytuacje mnożą się w nieskończoność, małe omyłki przemieniają się w wielkie nieporozumienia, pilnych potrzeb coraz więcej, a w zamkowym sejfie, mimo że interes jakimś cudem się kręci, nadal hula zatęchłe z lekka powietrze. Hrabia wciąż śpi z codziennym utargiem pod poduszką, kucharka wciąż dyskretnie, (choć może nieco mniej dyskretnie niż w poprzedniej części) lubi sobie golnąć orzechówki, hrabina wciąż mało co rozumie z otaczającej ją rzeczywistości, a demoniczna guwernantka młodej Marii Deniska zdaje się coraz mocniej wrastać w rodzinną tkankę, co jednakowo przeraża i szczerze smuci naszą narratorkę. Ogrodnik popada w coraz większe uzależnienie od Prozacu, a zamkowa trzódka ze strachu przed zgrają rozwydrzonych małoletnich turystów ucieka gdzie popadnie.

Są i wydarzenia z „wielkiego świata”. Część rodziny wyjeżdża do Karlowych Warów, na spotkanie ze śmietanką europejskiej szlachty, a gdzieś w tle przemyka nawet księżna Diana z niedysponowanym Harrym. Jak się ten wyjazd kończy, to już inna historia, ale czytelnicy mogą być pewni, że obraz czeskiej arystokracji zostanie znów wykręcony na siódmą stronę i brutalnie odarty ze świętości za pomocą pełnego smętnej rezygnacji monologu młodej Marii.

Czym więc „Arystokratka w ukropie” różni się od pierwszej części? Właściwie niczym. Historie bohaterów po prostu toczą się dalej, a autor co rusz bezlitośnie wyprowadza ich w coraz bujniej rosnące pole absurdów. Evžen Boček trzyma poziom, a my śmiejemy się dalej, tak samo głośno jak podczas czytania części pierwszej.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.