Facebook Google+ Twitter

Jew Hunter - żydowski spisek w Europie

W ramach akcji "Książka za recenzję" otrzymałem pocztą, najnowszą powieść Pawła Bęsia o zachęcającym tytule - "Jew Hunter"

 / Fot. ja "W „Jew Hunter” wartkiej akcji towarzyszy natłok emocji, miłość miesza się z nienawiścią, nadzieja ze skutkami okrutnego przeznaczenia, światowy spisek stanowi równie ważny element fabuły, co intymne sytuacje między dwojgiem zakochanych. Świat jest dla bohaterów miejscem nieustannej próby, i to niemal cały świat – akcja dzieje się bowiem w wielkiej Europie, zahacza o horyzonty Syberii i Stambułu, uliczki Paryża i Rzymu, place Warszawy i Petersburga. Książka opowiada kilka historii rodem z romansu, kolejnych kilka kryminalnych i do tego parę z wątkiem politycznym z przełomu XIX i XX wieku. Wszystkie one mieszczą się w ramach narracyjnych, które zasługują na miano rodzinnej sagi. Ciekawe rozwiązania fabularne i zdolność budowania napięcia nie pozwalają się nudzić ani przez chwilę. Gatunkowej różnorodności wciąż towarzyszą malarskie umiejętności pisarza, starającego się widzieć oczyma swoich bohaterów pejzaże skomponowane tak przez genialną przyrodę, jak i architektów oraz urbanistów." - tyle od wydawcy, a jaka jest książka naprawdę...

Długo nie chciałem pisać tej recenzji, ponieważ po przeczytaniu książki moje uczucia były mocne mieszane. Skusił mnie tytuł. Pierwsze co mi, jak i wielu z nim się skojarzyło, to film Tarantino - "Bękarty Wojny", w którym to jeden z głównych bohaterów - Niemiec bądź Austriak, działając na zlecenie nazistowskich władz, poszukuje ukryte wśród francuskich rodzin, tych z żydowskim pochodzeniem. Nic bardziej mylnego. Książka, która łączy w sobie różne gatunki literackie, przeplatające się nawzajem i tworzące spójną, logiczną fabułę powieści, opowiada o losach kilkorga ludzi i dosyć banalnym spisku zorganizowanym przez bogatą ludność żydowską Europy.

Książkę rozpoczyna historia tureckiego bojownika - Sabriego, który na przełomie XIX wieku, zostaje zmuszony do ucieczki z własnego kraju - Turcji. Los prowadzi go do Rosji, gdzie na ulicach Petersburga poznaje piękną młodą Żydówkę, córkę bankiera - Rachel, w której zakochuje się z wzajemnością. Para spotyka się potajemnie, jednak nieakceptowany, ostatecznie odkryty romans dwojga kochanków, zmusza ich do podjęcia brawurowej próby ucieczki, podczas której na wskutek dramatycznych wydarzeń, Sabri ginie od kul ludzi wynajętych prze ojca dziewczyny - Jochoma Nilus.

Dziewczynie cudem udaje uciec na Syberię. Tam poznaje ludzi, którzy ją przygarniają. Niestety los ponownie daje znać o sobie i Rachel umiera podczas porodu, zaś jej nowo narodzonym synem opiekuje się starsze, bezdzietne polskie małżeństwo, zesłane kilka lat wcześniej w ten region. Mijają lata i dorosły już chłopiec - Jozue, postanawia wyrównać rachunki z człowiekiem, który pośrednio doprowadził do śmierci jego rodziców - swoim dziadkiem. W tym celu udaje się do Petersburga. Morduje z zimną krwią Jochoma i ucieka do Polski - ojczyzny swoich przybranych rodziców. Nie przypuszcza nawet, iż tym samym wplącze się w międzynarodową aferę polityczną, sięgającą prominentnych postaci ówczesnej Europy.

Zwarta, dynamiczna akcja, nieprzewidywalność kierunku, w którym się potoczy to zdecydowanie zalety książki. Poza tempem ciężko jednak zaspokoić bardziej wymagających czytelników. Sama treść wydaję się być banalna. Wyraźne podziały na postacie pozytywne, nieskazitelne wręcz i te wyłącznie o cechach negatywnych, tworzą klimat rodem z książek dla uczniów klas 1-3. Spisek żydowskich elit, których głównym celem jest przejęcie funduszy zgromadzonych w bankach największych europejskich stolic, a następnie doprowadzenie do przejęcia władzy nad krajami starego kontynentu jest mocno naiwny, o stereotypowym myśleniu już nie wspominając.

Jozue - postać, z którą mamy najdłużej do czynienia to bohater, na którego barkach spoczęła odpowiedzialność za ochronę europejskiej przyszłości finansowej. Zemsta na własnym dziadku, która przypadkiem do tego doprowadziła, mimo wszystko, według autora książki usprawiedliwia jego mord i kradzież oraz późniejszą ucieczkę z Rosji. Paweł Bęś nie uznaje tego za cechę negatywną, a bardziej za czyn heroiczny. Nie wspomina o nieumyślności czynów bankiera, o jego dążeniach do całkowitego szczęścia córki, jak również o pokrewieństwie wszystkich tych bohaterów.

Koniec spisku jak przystało na opowieść tego typu, to już więcej niż banał. W ostatniej scenie powieści, w której to główny bohater ucieka przed 'prywatną żydowską bojówką' po ulicach Rzymu i wydaje się, że mu się to nie uda, przychodzi niespodziewana pomoc ze strony Watykanu i jak się wydaje ich 'bojówki'. Straszny jest ten finał i idealnie podsumowuje słabą próbę napisania książki.

Nawiasem rzecz mówiąc, książkę mimo mojej słabej o niej opinii przekazałem do biblioteczki w jednej z knajp w Warszawie - Klubu Arytmia, by inni mogli sami ją ocenić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

jednym zdaniem mydło i powidło

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.