Pozycja materiału w rankingach:
Ciężko jest znaleźć dziedzinę, w której cały świat "mówi" jednym głosem. Nam się to jednak udało. Chodzi o prawną obligatoryjność noszenia kasków. Część globalnego społeczeństwa nosi kaski, ale tylko w z własnej woli. Czy jest jakieś miejsce, w którym nakaz używania ochronnych okryć głowy został zaakceptowany? Odpowiedź znajdziecie w tekście.
Obowiązek używania kasków wiąże się zazwyczaj ze spadkiem liczby rowerzystów. Ilustrują to wydarzenia, które miały miejsce przede wszystkim w Australii czy też Nowej Zelandii. W latach 90., władze wprowadziły na Antypodach obowiązek noszenia rowerowych okryć głowy. Reakcja cyklistów była piorunująca. W ciągu kilku tygodni liczba osób korzystających z rowerów spadła o 30 proc. (w niektórych częściach kraju nawet o prawie 50 proc.). Przed zmianami prawnymi w Australii odnotowano tendencję wzrostową, jeśli chodzi o ruch rowerowy.
W Stanach Zjednoczonych kwestie obowiązkowego noszenia kasków reguluje prawo stanowe. W 21 stanach oraz dystrykcie Kolumbia funkcjonuje prawo obowiązkowego noszenia kasków, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Amerykańskie społeczeństwo jest bardzo negatywnie nastawione do przymusowego noszenia kasków. Ich zdaniem wszelkie kampanie czy też akcje promujące służą jedynie wzbogaceniu się potężnych firm, które zajmują się produkcją sprzętu dla cyklistów. Co ciekawe, kwestia ta jest postrzegana identycznie zarówno przez Amerykanów, jak i Europejczyków.Zobacz także:
Artykuły
(164)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.05)
Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
BARBARA Romer Kukulska 27.10.2011 07:30
Owszem zdarza się , że kask szkodzi. powoduje uraz kręgów. Przenosi się siła uderzenia. Jest słabsza, Czaszka nochorniona, ale siła uderzenia trafia na kręgi szyjne.
Jężdzę w kasku ? myślałam , że o narciarzach mowa?
Kask u rowerzysty zwiększa bezpieczeństwo, bo upadek na asfalt jest niewątpliwie groźniejszy niż na śnieg, choć i zlodowaciały śnieg może być twardy jak beton.
Nie używam kasku ani na rowerze ani na nartach, aczkolwiek oberwałam nartami w głowę i trzeba ją było szyć.
Robert Wojcik 27.10.2011 02:32
Jedno jest pewne-noszenie kasków nam nie szkodzi...
Roman Dlugosz 03.08.2011 10:46
WIDZE ZE TEMAT POWRACA JAK BUMERANG. Lubie jezdzic rowerem ,juz w mojej mlodosci rower byl moim srodkiem lokomocji ,a teraz jezdze bo lubie, no po zakupy, odwiedziny bliskie jazdy ,a dla prztjemnosci ,to glownie wycieczki . w latach siemdziesiatych nikt niewymagal odemnie kasku ,a od malych dzieci wymagano jedynie aby jezdzily pod opieka rodzicow . Napewno wiele mialem upadkow . Kask byl wymagany od motocykla , nawet na komarku niebyl obowiazkowy. POTEM JUZ TAK . Zmojego doswiadczenia szczerze az do bolu powiem tak ,najwiecej upadkow mialem na rowerze ale niemam jakis pamiatek na moim ciele na komarku to juz mam ,na motocyklu zlamany obojczyk ale przyczyna byl lotniczy kask to on mi zlamal obojczyk ,owszem ochronil twarz i glowe predkosc byla okolo 60km/h. Teraz moje wnioski ,sa proste przedewszystkim zalezy co chcemy robic na rowerze,motorowerze i motocyklu ,zalezyto glownie odnas samych, a nie przepisow ruchu drogowego .Na rower ja mam kask ,rekawice tez sa wskazane a przyjezdzie sportowej nawet amatorskiej dodalbym jeszcze ochronniki na lokcie i kolana , ale to wszystko zalezy co my tak naprawde chcemy wyprawiac na tym rowerze, kiedy chce tylko sie przejechac malo uczeszczana droga ,czy wycieczka po scieszkach malouczeszczanych przez ruch kolowy .? przedewszystkim nikogo bym nie zmuszal, a juz napewno niekaral zato ze niema kasku, rekawic o jeszcze okularow, co jest i moze byc przydatne,ale napewno nie obowiazkowe, mowmy szczerze i szeroko, wtedy kazdy sam doswiadczy i zdecyduje czy trzeba miec ow kask, moje zdanie zalezy co bede wyprawial na tym rowerze,jazda spokojna uwarzna ,itp itd.Moim zdaniem nikogo nie zobowiazuje do tego aby mnie zmuszano pod kara grzywny abym musial miec ten nieprzyjemny kask , uwarzam to za bezprawie i zniewalanie ludzi , kazdy jest wolnym i ma doswiadczenie i dobrzewie czy trzeba mu tego kasku czy nie. Ja mam bo wiem ze moze mnie uratowac przed innymi niespodziewanymi przeszkodami, jezdze i sportowo i turystycznie .Ale nikogo bym niezmuszal zeby jezdzil jak ja ,to naprawde zalezy jaka jazde chcemy uprawiac na tym rowerze .I niech tak zostanie .Dzieci do 18 lat lepiej niech maja przynajmniej kask w tym okresie jest duzo urazow i lubia poszalec prosilbym aby byly jeszcze rekawice .Przysportowej jezdzie dodalbym jeszcze okulary i ochronniki na lokcie i kolana. Anajwarzniejsze na koniec to poprostu nieszalejcie ,predkosc do wlasnych mozliwosci ,poco potem cierpiec za swoje grzechy czy innych szalencow .Zycze powodzenia,i bardzo dobrego refleksu tym ktorzy lubia szalona jazde na rowerze.
Cyber Killer 02.08.2011 22:26
Czekaj, czekaj, czekaj... Coś mi tutaj nie gra... Cykl artykułów o jeździe w kaskach był zapoczątkowany dyskusją o to czy warto czy nie warto jeździć na rowerze w kasku, a tutaj w tekście widzę wybitne wykręcanie przysłowiowego kota ogonem. Nagle sprawa nie toczy się o preferencje rowerzystów tylko o to czy jest prawny przymus jazdy w kasku, a to już jest kompletnie inna rzecz! Jest to jawna manipulacja dyskusją! Każdy zdrowo myślący człowiek niezależnie od innych poglądów będzie przeciwny wszelkim nakazom czy zakazom. Nie ma to nic wspólnego z tym czy ktoś chce jeździć z kaskiem czy też nie.
Dyskusja stanęła wcześniej na etapie:
za: kask pomaga w niektórych sytuacjach w razie wypadku z możliwym urazem głowy (racjonalny argument)
przeciw: kask wygląda wstydliwie (nieracjonalny argument)
A więc wygrywającą stroną byli Ci, którzy chcieli używać kasków, ot na wszelki wypadek.
Powyższy tekst powinien dostać "buta" od każdego polonisty za pisanie nie na temat. Strona "przeciw" pisząc takie teksty jak powyższy gra niezgodnie z zasadami. Nie dajcie się omamić!
Krzysztof Bień 02.08.2011 17:44
Ja bym poszedł dalej. I tych co z promilami jeżdżą powinni z własnej kieszeni pokrywać leczenie siebie i osób poszkodowanych. A nie za społeczne pieniądze kurują się po pijackich libacjach.
xx 02.08.2011 13:49
Kanadyjczycy myślą najrozsądniej - nawet zwolennicy:
"Jednak ich oponenci zwracają uwagę na fakt, że wypadków, w których następuje uszkodzenie czaszki jest tak mało, że ich minimalny wzrost nie może być łączony ze zmianami w prawie. "
Jak widać - nawet zwolennicy wprowadzania kasków - podkreślają, że wypadków, w których kask pomaga - jest bardzo mało (ale mówią o tym tylko, kiedy im wygodnie). Czyli potwierdzają, że chodzi o pieniądze dla producentów kasków, a nie o poprawę bezpieczeństwa.
Używanie kasku - powinno być niezależną decyzją rowerzysty. Wszelkie kampanie promujące - powinni finansować producenci kasków a nie władze, wydające publiczne pieniądze. A jeśli chodzi o koszt leczenia pourazowego - niech wprowadzą jakieś zmiany do prawa, powodujące, że jazda bez kasku - oznacza udział w kosztach leczenia.
Irlandczycy poprą traktat fiskalny? Nie chcą podzielić losu Grecji
(odsłon: +308)