Pozycja materiału w rankingach:
Trawestując Mikołaja Reja można powiedzieć "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swoje ustawy mają". Na ich podstawie są tworzone inne dokumenty, które jakością nie mogą przecież odbiegać od oryginału.
Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.23)
Wiek: 60 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Internet uważam za doskonałe narzędzie do wykorzystania w wielu dziedzinach życia człowieka, a rozwój cybernetyki za sposób uwolnienia ogromnej części tego czasu, który przeznaczamy na pracę zarobkową. Fascynuje mnie wdrażanie mechanizmów... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Przemysław Leniak 17.09.2011 22:42
Prawo podatkowe...
tu jest naprawdę dno...
jest przecie tak że każdy podatnik może się zwrócić do urzędu skarbowego o interpretację prawa podatkowego i urząd mu wyda interpretację która stanie się obowiązującą dla tego podatnika...
oczywiście jak się domyślacie co podatnik i co urząd to zupełnie inna interpretacja
tak więc istnieje tyle potencjalnie równocześnie obowiązujących praw podatkowych co podatników
zasadniczo gorszej sytuacji nie może być
zasadniczo bo nowy sejm z pewnością postara się jakoś sytuację pogorszyć
pracować nad tym usilnie będzie również rzesza urzędników
przecie po to właśnie im płacimy kiedy płacimy podatki
pzdr.
Anna Koralun 17.09.2011 22:32
Posłowie każdej kadencji muszą się czymś wykazać, a czym innym mogli by się wykazać, jeśli nie tworzeniem nowych ustaw i zmienianiem starych. A każda ustawa to nowe prawo. Mało tego, jeśli jakieś posiedzenie Sejmu odbywa sie bez debaty nad jakąś ustawą, to zaraz słychać głosy, że posłowie nic nie robią. Więc niema się co dziwić, że mamy prawo na kilogramy.
Przemysław Leniak 17.09.2011 22:08
Ojej ale fajne rzeczy poruszyliście
Marto reguła mówiąca o tym że nieznajomość prawa szkodzi jest efektem założenia że każdy prawo zna
Jest to oczywisty absurd.
Samo domniemanie jest jednak potrzebne bo inaczej można by się skutecznie wybronić od odpowiedzialności za np. morderstwo, udowadniając że nie znało się kodeksu karnego...
Tak więc w systemie prawnym jest podstawa która jest fałszywa?
właściwie nie bo obywatel ma obowiązek znać prawo...
kiedy nie zna to sam jest winien tej nieznajomości i ta wina powoduje że nieznajomości prawa go nie może zwolnić z odpowiedzialności za jego złamanie...
cóż teoretycznie jest pewien postulowany zresztą przez prawników stan w którym niemal każdy może prawo znać
tak mogłoby być wtedy kiedy prawa tego byłoby mało i gdyby było stałe ( w sensie małej jego zmienności)
Robert fajnie opisuje jak daleko jesteśmy od tego stanu...
a jesteśmy bardzo daleko
dziś prawa (całego prawa polskiego) nie zna nikt - nawet prawnicy są specjalistami w coraz węższych dziedzinach
prawo zmienia się szybciej niż obrazki w kalejdoskopie (czy zrozumialej mówiąc) albo modni celebryci w TVP co zresztą powoduje takie komiczne sytuacje że biegły z danej dziedziny nie zna prawa aktualnie obowiązującego w jego dziedzinie lecz prawo które zmieniono np. dwa lata temu -sam się z tym spotkałem chodziło o prawo drogowe zresztą
skoro prawa o ruchu drogowym nie zna biegły sądowy co mówić o kierowcach?
i po co właściwie tak często zmieniać prawo o ruchu drogowym?
...
problemem są ci którzy prawo traktują jako narzędzie do realizacji celów krótkoterminowych
i wszystko jedno czy to posłowie czy lobbyści czy ktokolwiek inny...
Oczywiście da się żyć bez sztywnego trzymania się przepisów spisanych w kilkudziesięcio kilogramowych dziennikach ustaw.
Marek ma rację jest zbyt wiele osób które mają jakąś "pomroczność jasną" do upchnięcia w prawie...
...
w anglosaskim systemie prawa w USA czy Anglii jak wiecie ważne są precedensy
ale mało kto wie że te precedensy (czyli orzeczenia które zapadły w analogicznych sprawach niegdyś po raz pierwszy) powstają ponieważ sędzia w tym systemie prawa sądzi według prawa słuszności (czyli de facto według swojego przekonania o tym że dane orzeczenie jest słuszne) a nie ustaw...
żaden precedens przy tym nie powoduje że sędzia jest ubezwłasnowolniony - wciąż ma on prawo i możliwość orzec według własnego przekonania o słuszności
...
w polskim systemie prawa istnieje coś co jest bardzo zbliżone do owego prawa słuszności jest to możliwość
rozstrzygania przez sędziego spraw zgodnie nie z prawem ale np. ze zwyczajem, tradycją, obyczajem
stosowania analogii etc etc.
polski sędzia może to jednak robić jedynie tam gdzie nie ubezwłasnowolnia go ustawa sejmowa
a tak naprawdę to nie robi tego nigdy - bo raz że nie ma pewności że w danej sprawie jakaś ustawa nie istnieje a dwa że mamy zwyczajnie sędziów którzy są szkoleni do rożnych rzeczy ale nie do samodzielnego myślenia i działania nie według tomiszcz
długo by tu zresztą pisać.
jak śpiewała jedna aktorka "pańskie prawo to jest moje lewo"
i tak jest właśnie w Polsce
pzdr.
Robert Grzeszczyk 15.09.2011 21:14
Bardzo mnie rozradował komentarz na temat jednoznaczności języka prawnego Wraz z treściami przytoczonymi przez autora mamy na przykład ok 200 tysięcy interpretacji prawa podatkowego. Warto nadmienić, że nasi złotouści posłowie i rządy są ogromną maszyną która próbuje wzbogacać nasz system z roku na rok. Dziw, że za tym wszystkim nie nadąża nikt, nawet sami legislatorzy i ich znajomi. Co chwilę słyszymy, że próbują obejść przepisy, które dopiero co uchwalili. Słyszymy też ich narzekania.
W krajach Beneluksu ludności musi wystarczyć ok. 1000 obowiązujących aktów prawnych. W Polsce przekroczono już liczbę 10 tysięcy, a wciąż mamy mizerię i ... niezrozumienie potrzeb :).
I do tego jeszcze malkontenctwo autora W24 :)
A przecież potrzeb co niemiara. Po wyborach maszyna znów ruszy pełną parą by jednoznacznymi formułkami prawnymi wklepywać nam do głów kolejne pomysły, które po przetłumaczeniu na język polski wprowadziłyby rzesze Polaków w osłupienie i zgrozę.
Marek Chorążewicz 15.09.2011 21:06
Panie Przemysławie,
ma pan zdecydowanie rację, że każdy wyraz ma znaczenie. Setki przykładów można podawać. Słynne i/lub czasopisma, żeby nie szukać daleko.
Mam tylko takie wrażenie, że wspomniane "rozciągliwe" ustawy i inne "jednoznacznie niejednoznaczne" przepisy są tworzone po to, aby można ulepić coś w rodzaju "pomroczności jasnej", jeżeli trzeba...
Pani Marto,
tej nierównowagi nigdy jakoś nie mogłem zaakceptować. Podobnie jak trzymanie się sztywno procedur, ale to jest odrębny temat.
Pozdrawiam
Marta Jenner 15.09.2011 18:46
Ciekawa jestem, jak się to ma do reguły "ignorantia iuris nocet". Nieznajomość prawa nie zwalnia od obowiązków czy odpowiedzialności, a co w przypadku niezrozumienia tego prawa?
Przemysław Leniak 15.09.2011 18:32
Język prawny - czy ściślej język aktów prawnych to nie jest wcale płaszczyk
na pierwszym roku studiów prawniczych każdy prawnik się o tym uczy
trzeba pamiętać że ustawa to nie opowiadanie czy powieść nie ma tam miejsca na brak jednoznaczności
a każdy wyraz ma znaczenie od którego bywa może zależeć ludzkie być albo nie być
język prawniczy to inny język - taki którym mówią i w jakim piszą prawnicy np pozwy
często posługują się oni terminami właściwymi temu językowi - to jest występującymi tylko w nim, ale równie często używają słów powszechnie występujących choć niekoniecznie w takim znaczeniu w jakim posłuży się nim nie prawnik
język prawniczy to język w którym opisuje się język aktów prawnych i stan faktyczny
wciąż daleko do tego jednak by język ten był powszechnie zrozumiały
aby zrozumieć ustawę prawnik niejednokrotnie musi przeczytać komentarz do niej...
...
inną sprawą jest że od wielu lat mamy zupełnie niepotrzebny lawinowy przyrost prawa pisanego...
jest to faktycznie wyraz degeneracji systemu prawnego
nie ma zupełnie potrzeby umieszczania pieluchomajtek w Rozporządzeniach.
Prawo nie powinno służyć opisowi świata ale regulacji rzeczy najistotniejszych - niezbędnych
choć biurokracja jest zazwyczaj zupełnie innego zdania
pzdr.
bardzo ciekawy tekst daję 5
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +266)