Facebook Google+ Twitter

Jidyszowa wersja Romea i Julii, czyli "Dybuk" w Teatrze Żydowskim

Jak wyglądałyby losy Romea i Julii, gdyby przenieść je do żydowskiego świata? I jaką rolę odgrywa w tej historii dybuk? Tego dowiemy się podczas spektaklu Mai Kleczewskiej i Łukasza Chotkowskiego.

Piotr Stramowski (Chunon) / Fot. Magda Hueckel, Teatr ŻydowskiSpektakl "Dybuk" w reżyserii Mai Kleczewskiej to znana żydowska legenda, będąca jidyszową wersją "Romea i Julii" Williama Szekspira. To historia nieszczęśliwej miłości Lei (Magdalena Koleśnik) i Chunona (Piotr Stramowski), obiecanych sobie jeszcze przed narodzinami, która kończy się tragicznie śmiercią młodzieńca. Jednakże śmierć nie jest końcem, a dopiero początkiem problemów. Bowiem duch zmarłego ze zgryzoty Chunona wstępuje w ciało ukochanej tuż przed jej ślubem z Menaszem (Marcin Błaszak). Od tej pory Lea nie jest sobą, jest opętana przez dybuka...

"Dybuk" powstał w oparciu o dramat Szymona An-skiego, który swoją prapremierę miał w 1920 roku. Następnie sztukę tę reżyserowali Andrzej Wajda (w 1988 roku w Starym Teatrze w Krakowie) oraz Krzysztof Warlikowski (w 2003 roku w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu). Ten ostatni połączył utwór An-skiego z prozą Hanny Krall.

Dybuk / Fot. Magda Hueckel, Teatr ŻydowskiScenarzyści Maja Kleczewska i Łukasz Chotkowski poszli o krok dalej. Do sztuki Szymona An-skiego dodali wątek Holokaustu, złamanego przymierza pomiędzy narodami oraz powracającej pamięci. Wątki dramatu przeplatają się z historiami mieszkańców warszawskiego getta, na terenie którego znajduje się obecnie Teatr Żydowski. Z tego powodu przestrzeń teatru odgrywa ważną rolę w sztuce - stanowi miejsce akcji. To właśnie on staje się miejscem przecięcia historii i współczesności, punktem "przylgnięcia" zmarłych do nas żyjących, niczym tytułowy dybuk. To tu następuje zatarcie granicy między światem żywych a światem umarłych.

Ciekawym pomysłem jest to, że aktorzy czasami mówią po polsku, czasami w jidysz, a modlitwy wypowiadane są po hebrajsku (wszystko tłumaczone jest przez słuchawki). Dodatkowym atutem są projekcje wideo, które przedstawiają z lotu ptaka Nowolipki, Muranów, plac Grzybowski. Do tego dochodzi ekspresyjna muzyka Stefana Węgłowskiego, która tworzy klimat rodem z filmów grozy.

Magdalena Koleśnik (Lea) / Fot. Magda Hueckel, Teatr ŻydowskiJeśli chodzi o grę aktorską to na największe brawa zasłużyła Magdalena Koleśnik, która zagrała Leę, śliczną dziewczynę, która była opętana przez dybuka, przez co miała huśtawki nastrojów - raz była smutna, raz radosna, i tkwiła na granicy szaleństwa. Jej interpretacja tej roli była bardzo przejmująca i niezwykle wiarygodna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.