Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

98695 miejsce

Jimi Hendrix obchodziłby dzisiaj 70. urodziny

Gdyby żył, dzisiaj obchodziłby 70. urodziny, a świat muzyki na pewno wyglądałby nieco inaczej.

 / Fot. Domena publicznaJames Marshall Hendrix urodził się przed siedemdziesięciu laty w Seattle. Zalicza się go do "pokolenia 27", ponieważ nie dożył dwudziestych ósmych urodzin. Umarł w Londynie 18 września 1970 r.

Biorąc pod uwagę długość jego kariery muzycznej, pozwolę sobie stwierdzić, że począwszy od pierwszego śmieciowego kontraktu w Greenwich Village, poprzez Londyn i "The Jimi Hendrix Expirience", Festiwal w Monterey, Woodstock, na którym wystąpił w składzie nazwanym "Gipsy Sun and Rainbows", aż po "Band of Gypsys", festiwal na wyspie Wight i śmierć w dniu 18 września 1970 r. - muzyczna egzystencja "Heńka" była teledyskiem...

Trzy longplaye wydane za życia, umiarkowana liczba koncertów, pięcioletni czas pracy w roli zawodowego muzyka. Tak niewiele... A mimo to jest powszechnie uważany za tego, który miał największy w historii wpływ na muzykę graną na elektrycznym "wiośle". Jest wzorcem i punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń gitarzystów.

Wyjątkowy. Ikona kultury. Jaka byłaby muzyka gdyby nie umarł? Na pewno inna...


Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobrzy jakoś zbyt szybko odchodzą. Ważne, że jeszcze o nich przypominamy od czasu do czasu... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arku, faktycznie, występuje w tabletkach, aż sam sprawdziłem w necie...powinienem to wcześniej sam sprawdzić...dzięki za zwrócenie uwagi...całe życie się człowiek uczy...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Sławku.
Wszystko co napisał Pan o LSD z grubsza się zgadza poza informacją, że ten środek przyjmuje się w płynie...:)
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda, Panie Arku i tak właśnie było... Kiedyś oglądałem w TV program W. Manna o J. Hendrixie. Dwu-godzinny i wiecie ciekawych rzeczy się dowiedziałem z bezpośrednich opowiadań jego przyjaciół a miał ich od groma. I właśnie ostatnie co wspominali to duże ilości spożywał LSD, bo sami z nim go pili. Oni już dawno "padli" a Jimi dopiero się rozkręcał, mówiąc że jest niepokonany, nieśmiertelny...tak mówili jego koledzy...A jak podają LSD to środek z grupy halucynogenów, związek kwasu lizergowego, powszechnie znany jako "kwas", powodujący omamy wzrokowe, słuchowe i dotykowe. LSD jest jednym z najtańszych i najszerzej dostępnych narkotyków. Praktycznie całkowicie wyparło ono inne psychodeliki. Od ponad dwudziestu lat jest to najpopularniejszy środek halucynogenny. Substancją aktywną w LSD jest dietyloamid kwasu lizergowego (LSD-25). Tyle co się dowiedziałem o tym narkotyku...Kiedyś w naszym kraju narkotyki były mało znane i nie miałem znajomych, którzy by je używali...Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Słwku.
Hendrix umarł zadłwiwszy się wymiocinami. To pewne.
Nie ma pewności dlaczego wypił taki ogrom wina (którego nie lubił) co w połączeniu z barbituranami wywołało śmiertelne torsje.
Jakiś czas temu powstała hipoteza, że menadżer Jimiego miał namówić jego ówczesną dziewczynę do "akcji wino" - gwiazda w szpitalu przypomina o sobie i wzmaga się sprzedaż płyt. Coś się nie udało...
Weryfikacja tej koncepcji nie powiodła się, gdyż rzeczona panna na wieść o przypuszczeniach popełniła samobójstwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pamiętam Jimiego Hendrixa doskonale, dla nas, młodych chłopaków, był wirtuozem i nie tylko...Jego albumy były nie do zdobycia (prawie). Kto miał, to jedynie pozwolił przegrać na taśmę i słuchaliśmy z magnetofonu. Wielu moich kolegów nawet próbowało grać jego utwory, improwizacje, tak na nich oddziaływała jego muzyka. Nagła śmierć była wielkim zaskoczeniem, początkowo nikt z nas nie mógł uwierzyć. Był taki młody...no cóż, nie szanował zdrowia i odszeł z "włosnego wyboru". Pijąc LSD wypił za dużo i jak to się mówi "przeholował"...Za to jego muzyka jest nieśmiertelna i słuchamy ją z wielką przyjemnością...:) Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

tacy muzycy są nieśmiertelni.
Nie starzeją się i nie wypadają z "mody".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspominając Jimiego napisałem o trzech longplayach, bo to prawda.
Zewsząd dzisiaj słychać o czterech płytach, to też prawda.
Hendrix nagrał trzy płyty studyjne, lecz za jego życia na rynku ukazał się zapis sylwestrowego (1969 r.) koncertu w nowojorskim klubie "Fillmore East". Ten występ jest nierówny, w pierwszej części Jimi nie tyle gra, co prezentuje "harce na gitarce".
Adrian Bellew (King Crimson) opowiadał Piotrowi Kaczkowskiemu (PR III), że w przerwie Hendrix usłyszał, że publiczność przyszła słuchać muzyki...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* za przypomnienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.