Ma pani opinię jednej z najlepiej ubranych Polek. To nobilitacja czy też pewne obciążenie, bo zawsze musi pani uważać, co na siebie włożyć? - Kobiet dobrze ubranych jest w Polsce coraz więcej, co bardzo mnie cieszy. A jeśli chodzi o mnie, to
ma pan rację. Zdarza się, że gdzieś nie idę, bo jestem zmęczona i nie chce mi się ubierać. Choć z drugiej strony ubieranie się i dobieranie strojów jest dla mnie przyjemnością.
Modelka, stylistka czy prezenterka telewizyjna? W której z tych ról czuje się pani najlepiej?- Modelką już nie jestem. Przestałam nią być bardzo dawno temu. Dlatego trochę mnie denerwuje, że ciągle ktoś mnie w ten sposób postrzega. Stylistką jestem jak najbardziej, bo to jest mój zawód. I to jest dla mnie zawód przyszłościowy, zwłaszcza że współpracuję z wieloma firmami. Jestem też dziennikarką mody, a w przyszłości chciałabym znaleźć więcej czasu na pisanie o modzie.
Gdzie pani najczęściej kupuje ubrania?- Przez internet. Po pierwsze dlatego, że... pracując w charakterze stylistki, znam wszystkie sklepy na pamięć - po prostu chodzę do nich dzień w dzień, a czasami kilka razy dziennie. A po drugie – z braku czasu. Mnie ta moda, która jest w Polsce, męczy, dlatego, że niewiele się zmienia. Może to zabrzmi tak, jakbym zadzierała nosa, ale jak ktoś siedzi w tej branży, to przyzna mi rację. Otwierają się kolejne centra handlowe – to bardzo dobrze, ale nie ma w nich nowych sklepów, nowych firm. To nie jest odkrywcze. Dlatego czerpię inspirację kupując rzeczy w mniejszych sklepach czy u młodych projektantów, także w Polsce. W internecie jestem w stanie znaleźć rzeczy, które mi odpowiadają, bo to jest kopalnia wiedzy. A poza tym uwielbiam internet, wiec mogę tam siedzieć godzinami.
Trochę nie chce mi się wierzyć, że kobieta kupuje ubranie uprzednio go nie przymierzając.- Nie mam z tym problemu, ale wiele osób mnie o to pyta. Jeżdżąc po świecie, poznałam wszystkie swoje rozmiary z różnych marek. Sukienkę i buty, które mam na sobie, też kupiłam w sieci.
Wyjechała pani z rodzinnych Tychów do Warszawy w wieku 18 lat, a niedługo potem trafiła do Paryża. Jak to się stało?- Już od jakiegoś czasu byłam związana z warszawską agencją modelek. Zaproponowano mi, żebym wzięła udział w konkursie „Twarz roku”, w którym znalazłam się w pierwszej trójce. A później wszystko bardzo
szybko się potoczyło. Przyszły wyjazdy, pojawił się zagraniczny kontrakt.