Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20702 miejsce

Johan Theorin - "Nocna zamieć"

Nigdy nie miałem do czynienia z książką szwedzkiego pochodzenia i bardzo byłem ciekawy, jakie będzie moje wrażenie po jej przeczytaniu. Otóż muszę przyznać, że jestem zachwycony.

Johan Theorin - Nocna zamieć / Fot. http://katalog.iplio.pl/extraFiles/wydawnictwoczarne/8b1cccf5369d9db9bc92a9f1a6ec825b/e79b743519dc083a9d431d0f6cc9724eJohan Theorin połączył rewelacyjnie motywy kryminalne z opowieściami o duchach i tradycjach szwedzkich. Cała akcja dzieje się na wyspie Olandia, która według szwedzkich legend jest pozostałością po ogromnym motylu, który spadł do Bałtyku. Książka prezentuje cztery główne wątki w Aludden. Wspomnienia z dziennika opisującego dawne wydarzenia w gospodarstwie; opowieść o grupie czterech złodziejaszków plądrujących okoliczne domki letniskowe i nie tylko; życie osobistego oraz śledztwo miejscowej policjantki, a także główny wątek książki, mówiący o życiu rodziny Westinów. I o tym nieco szerzej.

Westinowie to czteroosobowa szczęśliwa rodzina przeprowadzająca się z zatłoczonego i tętniącego życiem Sztokholmu do usłanego w harmonii zakątka na północno-wschodniej Olandii - Aludden. Miejsce to jest obszernym terenem z połowy XIX wieku, w obrębie którego znajduje się duży, dwupoziomowy budynek z drewna oraz budynki dodatkowe jak pralnia i ważna z punktu widzenia książki obora. Na brzegu morza stoją dwie bliźniacze wierze - latarnie. Co ciekawe, tylko jedna z latarni jest czynna, druga jest wyłączona. Obie świeciły się do zimy 1846 roku, gdy u ich podstaw rozbił się statek z załadunkiem drewna. Zginęło wówczas wielu marynarzy, a pracujący przy latarniach robotnicy z pozostałego drewna zbudowali opisane domostwo. W powstałym domu mieszkało bardzo wiele rodzin, a nieczynna latarnia zawsze świeciła, gdy któryś z mieszkańców miał zginąć. I rzeczywiście tak się działo.

Nie wiedząc o tym, do domu wprowadzili się Joakim i Katrina Westinowie z dwójką dzieci. Joakim, około trzydziestopięcioletni nauczyciel nie podejrzewał, że będzie to dla niego miejsce tragedii, ale także miejsce magiczne. Gdy pewnego poranka wyrusza do Sztokholmu po resztę rzeczy z dawnego domu, nie jest w tanie zrozumieć, czy może nawet przypomnieć, czy rzeczywiście wczorajszego wieczoru widział dwie świecące się latarnie? Niestety tak. Będąc w stolicy dostaje telefon o tragedii. Jak musi się czuć człowiek, który rok wcześniej stracił siostrę, a teraz dostaje informację o śmierci córki, zaś powróciwszy do domu okazuje się, że córka żyje, a śmierć poniosła jego żona? Opis znajdziecie Państwo z samej książce, ale mogę tylko napisać, że mężczyzna znajduje w końcu spokój ducha dzięki "magicznemu", ukrytemu pokojowi w oborze. Można powiedzieć, że Katrina zginęła "niechcący" i do samego końca książki nie mogłem rozgryźć, jak to się naprawdę stało. Rezultat bardzo mnie zaskoczył i pogrzebał wszystkie moje dotychczasowe przypuszczenia co do przebiegu tragedii.

Johan Theorin pisząc tę książkę posługiwał się zwięzłymi, nierzadko krótkimi zdaniami, które czytało się lekko. Pisarz przyjął schemat przeplatania fragmentów wspomnianych czterech wątków, ale cała akcja toczyła się swobodnie, ukazując zarówno dramaturgię wydarzeń, specyfikę szwedzkiej prowincji, opis warunków atmosferycznych w czasie trwania opowieści (październik-grudzień), życia w żałobie i cudownego odnowienia duszy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.