Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > John Kent Harrison - po premierze "Dzieci Ireny Sendlerowej"

Pozycja materiału w rankingach:

16911 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 59pkt

Oceń:

John Kent Harrison - po premierze "Dzieci Ireny Sendlerowej"


"Starałem się zrobić film tak wiernie, jak to tylko możliwe w przypadku filmu fabularnego" - John Kent Harrison, reżyser filmu "Dzieci Ireny Sendlerowej".

Aktorki: Anna Paquin (P), Marcia Gay Harden (L) i reżyser John Kent Harrison (C) podczas uroczystości na Gdańskiej Ołowiance. / Fot. PAPAgnieszka Wojewoda: Czy poznał pan Irenę Sendler osobiście?
John Kent Harrison: Bardzo tego żałuję, ale nie. Kiedy przygotowywałem się do zdjęć, była bardzo chora, praktycznie bez przerwy przebywała w szpitalu. A potem odeszła. Byłem na jej pogrzebie, na Powązkach.

A.W.: Zatem, z kim konsultował pan realia filmu?
J.K.H.: Z wieloma osobami, przede wszystkim z autorką książki. Nieoceniona była pomoc Elżbiety Ficowskiej, pamięta pani te scenę z niemowlęciem w pudle? To ona, w filmie. Bardzo wiele zawdzięczam jej przyjaciółce, Renacie Zajdman. Zanim została uratowana, ukrywała się na ulicach, drzewach, dachach. Pamiętam, jak duży problem miałem z pewną sceną - dzieci szły na Umschlag, a ja nie wiedziałem, czy śpiewały, czy nie. Musiałem podjąć decyzje, więc zadzwoniłem do Renaty. „O, ja wtedy ukrywałam się na dachu, kiedy to się stało, wszystko widziałam”. I już wiedziałem, jak zrobić tę scenę.

A.W.: Czy spotkał pan innych Ocalonych?
J.K.H.: Tak, ale już po ukończeniu zdjęć. Poznałem ok. dwadzieścia osób - Dzieci Ireny Sendler. Po obejrzeniu filmu powiedzieli, że jest tak wierny rzeczywistości, jak to tylko możliwe. To ich historia. Nie znaleźli ani jednego momentu, który byłby nieprawdziwy, sztuczny. Nawet… kolory. Nie poszedłem nadmiernie w czarno-białą manierę, gdyż byłoby to efekciarskie, starałem się zachować równowagę w tonacji, a nawet odtworzyć światło w ich mieszkaniach. Jedna z kobiet powiedziała: „Tak było, tak wszystko wyglądało tego dnia, gdy żegnałam się z matką”.

A.W.: Dlaczego miejsce zdarzeń musiała „zagrać” Ryga? W jednym z wywiadów mówi pan, że w Warszawie nie ma wiarygodnych planów - normą jest, ze stare budynki sąsiadują z plombami. Ale przecież Roman Polański tego dokonał.

J.K.H.: Tak, ale musiał wszystko wywrócić do góry nogami. Rozglądałem się po Warszawie i naprawdę trudno znaleźć odpowiednie miejsca, niebywale kosztowne byłoby też wstrzymanie ruchu dla potrzeb filmu. Ryga natomiast to oaza spokoju, a wiele budynków, dawno opuszczonych, wygląda tak jak przed wojną, nawet bruk. Aby się upewnić, zrobiliśmy sporo zdjęć i następnie porównaliśmy z zabudową ówczesnej Warszawy. Rezultat był bardzo zadowalający, bo to co najważniejsze, czyli klimat epoki, z całą pewnością został zachowany.

A.W.: Irena Sendler pochodziła z domu lewicującej inteligencji, sama też należała do organizacji socjalistycznych. W swoich wspomnieniach podkreśla rolę działaczy KPP w kształtowaniu jej postawy życiowej, a widząc okrucieństwa wojny, powiedziała: "Bóg się odwrócił od ludzi”. Dlaczego pomija pan te ważne okoliczności, a wprowadza postać księdza Godlewskiego? Oczywiście, p. Irena współpracowała z duchowieństwem, tym niemniej, dlaczego zdaje się pan ignorować to, do czego ona sama przywiązywała tak dużą wagę?
J.K.H.: Nie zignorowałem faktu, że to jej ojciec był dla niej wielką inspiracją. Najważniejszą.

A.W.: Ale nie podkreślił pan, że był on znanym działaczem PPS, czyli partii socjalistycznej.

J.K.H.: Proszę pamiętać, że film był zrobiony dla widza amerykańskiego. Mógłby on się zagubić w gąszczu detali. Jako reżyser, zdecydowałem się wydobyć to, co wydawało mi się najważniejsze - współpracę z Kościołem w misji ratowania Żydów. Nawiasem mówiąc, Irena Sendler była pracownikiem socjalnym, więc samo sedno pojęcia być może udało się zachować, prawda?

A.W.: Jeżeli ma pan na myśli ideowość p. Sendler, to z całą pewnością tak.
Film został przygotowany w dwóch wersjach - amerykańskiej i europejskiej. Amerykańska wersja filmu jest nieco inna, moim zdaniem uboższa. Co Pan sądzi o usunięciu niektórych scen z filmu, rzekomo zbyt brutalnych dla widza amerykańskiego?

J.K.H.: Moim zdaniem przeczucie, antycypacja przemocy jest w filmie lepsza niż taka dosadna. Nie jestem fanem filmów apokaliptycznych albo takich jak „Pasja”, gdzie widz jest konfrontowany z ogromną dawką przemocy. Staram się okazać szacunek publiczności, co przejawia się m.in. w tym, że zamiast dosadnych scen ograniczam się do takich, jak ta z
żydowską kobietą, gdzie jeden z Niemców udaje, że strzela jej w głowę, a drugi to wszystko filmuje. Bardzo znana scena. Te bardziej brutalne nie zostały usunięte z wersji amerykańskiej - one po prostu w ogóle nie zostały włączone.

A.W.: Czy nie osłabiło to przekazu filmu?
J.K.H.: Zgadzam się z tym.
Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 11

Sortuj komentarze:

Krzysztof Krzak 07.09.2009 09:40

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 44

Super profesjonalne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Alicja Pływaczyk 02.09.2009 23:52

Ocena: Ocena pozytywna 54 Ocena negatywna 55

***** !!!
Za kulturę, której nie umniejszyła dociekliwość pytań.
Wspaniale, ciekawie i we właściwym czasie premiery filmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 02.09.2009 16:53

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 39

Agnieszko, napisałam - na granicy dociekliwości i dobrego smaku :-) . Może chodzi o ten "pazur" taki prowokujący i ostry / zważ , że czytając Twoje pytanie nie słyszę tembru głosu i nie widzę uśmiechu na twarzy / . Nie rzecz w konkretnym pytaniu - w komentarzu zawarłam moje pierwsze odczucie po przeczytaniu całości i niech tak zostanie ... :) To nie jest atak, z szacunkiem dla merytorycznych uwag i treści :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mateusz Aleksandrowicz 02.09.2009 16:47

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 42

A ja krótko: Agnieszko, świetna robota, dziękuję za wytrwałość i dziennikarski upór, mimo przeciwności, które co rusz się pojawiały przy okazji załatwiania wywiadu. :)

Praca z Tobą to ogromna przjemność. Kłaniam się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna M. Kowalska 02.09.2009 15:55

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 45

Brawo za całokształt, a w szczególności za to, że wywiad jest opublikowany po polsku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 02.09.2009 15:17

Ocena: Ocena pozytywna 54 Ocena negatywna 45

Czy mozna przeprowadzic dobry wywiad bez "agresji pytań"? Może lepiej wogóle o nic nie pytać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Wojewoda 02.09.2009 14:46

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 47

:)
Bardzo dziekuje za docenienie wywiadu,
do Slawy - ktore to pytania sa na granicy dobrego smaku?

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 02.09.2009 14:35

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 42

Pytania celne merytorycznie, ale natarczywe, zadawane lekko na granicy dociekliwości i dobrego smaku , to powoduje, iż wywiad ten nie jest lekki w odbiorze pomimo tego, iż odpowiedzi są niezwykle stonowane, spokojne i kulturalne i równoważą "agresję" pytań ... całość 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 02.09.2009 13:46

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 34

Mogę tylko powtórzyć: profesjonalny, świetny wywiad, aż brak skali oceny! 5+ Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lidia B. Borys 02.09.2009 12:36

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 44

Ciekawa osoba i interesująca rozmowa.
Wywiad przeprowadzony na * 5.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.