Facebook Google+ Twitter

Johnny Depp powraca na Karaiby w filmie "Dziennik zakrapiany rumem"

Niedługo przyszło nam czekać, by po raz kolejny zobaczyć Johnnego na Karaibach. Tym razem wciela się w postać Paula Kempa w najnowszym filmie Bruce'a Robinsona pt. "Dziennik zakrapiany rumem".

„Dziennik zakrapiany rumem” to komedia, w której strumieniami leje się alkohol, karnawał wciąż trwa, a bohaterzy na nudę narzekać nie mogą. Zdjęcia zrealizował Dariusz Wolski („Piraci z Karaibów”, „Alicja w krainie czarów”). Film jest ekranizacją autobiograficznej powieści Huntera S.Thompsona pt. "Dziennik rumowy".

Główny bohater to niespełniony pisarz, początkujący dziennikarz, który porzuca zgiełk Nowego Jorku i podejmuje pracę w lokalnej, podupadającej gazecie w Portoryko, gdzie naczelnym jest zakompleksiony Lotterman (Richard Jenkins). Nawiązuje znajomość z nie przelewającym za kołnierz Bobem Salą (Michael Rispoli) i alkoholikiem neonazistą Moburgiem (Giovanni Ribisi). Daje się wciągnąć w szemrane interesy bogatego przedsiębiorcy Sandersa (Aaron Eckhart) i traci głowę dla jego narzeczonej Chenault (Amber Heard), co przysporzy mu sporo kłopotów.

Fabuła filmu nie należy do najbardziej udanych. Pojawia się kilka zabawnych scen, dość sporo bezsensownych, a niektórzy mogą poczuć niedosyt, gdyż
wątek romansu Paula i Chenault jest dosyć skromny, tym bardziej, że wcielającą się w postać zjawiskowej kochanki głównego bohatera
można oglądać bez końca.

Na szczęście gra aktorska głównych postaci zasługuje na pochwałę. Dla Johnny’ego Deppa rola indywidualisty niestroniącego od alkoholu nie była przecież pierwszą, wszyscy doskonale znamy go jako Jacka Sparrowa z "Piratów z Karaibów".

Również wcielający się w przełożonego Kampa – Richard Jenkins (nominowany do Oskara za rolę w "Spotkaniu") genialnie wykreował postać nieobliczalnego, dotkliwie potraktowanego przez życie, redaktora małej gazety, która chyli się ku upadkowi. Dla mnie samej największym pozytywnym zaskoczeniem był Giovanni Ribisi wcielający się w wielbiącego Hitlera - Moburga. Myślę, że ta rola wymagała najwięcej pracy i Giovanni poradził sobie z tym rewelacyjnie, a wręcz oskarowo.

Film dla miłośników Johnny’ego, fanów karnawału i pijaństwa. Warto wybrać się do kina, ale nie należy się spodziewać filmowego majstersztyku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

"Dziennik" nie jest typową komedią, to raczej coś w rodzaju filmu obyczajowego, dlatego nie można od niego oczekiwać salw śmiechu. Natomiast został zrealizowany na bardzo wysokim poziomie i określenie "fabuła nie należy do najbardziej udanych" całkowicie jest nie na miejscu. Poza tym, mam wrażenie, że autorka w filmie zauważyła jedynie lejący się alkohol i karnawał; karnawał był może w jednej scenie, a poza piciem alkoholu w filmie dzieje się o wiele więcej. Które sceny uważasz za bezsensowne? I na pewno nie zwiększyłabym liczby scen z udziałem Amber Heard - poza urodą ta pani nie ma nic do zaprezentowania. Jestem natomiast zaskoczona, że nie dostrzegłaś kreacji Aarona Eckharta, ale zapewne dlatego, iż nic w ogóle nie wspomniałaś o wątku z jego udziałem..

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 07.01.2012 16:31

Aktorstwo Johnny Deep oceniam bardzo wysoko.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Malibu
  • Malibu
  • 07.01.2012 15:20

odgrzewany kotlet o ktorym bylo nawet i na W24

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.