Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2473 miejsce

Jola Mrotek: “Kocham to, co robię"

Gra w serialach, śpiewa, prowadzi konferansjerkę. Jest wulkanem pozytywnej energii. Ostatnio została ambasadorką inicjatywy „OnkoRejs – Wybieram życie“. Jola Mrotek namawia wszystkich do badań profilaktycznych.

Jest Pani ambasadorką inicjatywy „OnkoRejs – Wybieram życie“. Akcja ma na celu promowanie badań profilaktycznych. Kto namówił Panią do udziału w całym projekcie?
Ostatnio została ambasadorką inicjatywy „OnkoRejs – Wybieram życie“. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Jolę Mrotek
-Magda Lesiewicz, pomysłodawczyni projektu zaproponowała mi tę funkcję, wiedząc, że od lat udzielam się na rzecz różnych organizacji i aktywnie wspieram wiele akcji charytatywnych. Bez namysłu się zgodziłam. Uważam, że jest to wspaniała inicjatywa. Jest to dla mnie zaszczyt :)

Kiedy powstał pomysł stworzenia OnkoRejsu?

-23 stycznia 2015 roku. Magda spotkała się ze swoim kolegą z Centrum Wychowania Morskiego ZHP. Opowiadał jej o rejsach dla osób niewidomych. Pomyślała wtedy, że warto zrobić coś takiego dla osób onkologicznych. Po powrocie do domu napisała tekst na swoim blogu. Potem do innych blogerek i na forum dla osób chorych. W kilka dni pojawiło się 12 pierwszych załogantek.

Poddaje się Pani badaniom profilaktycznym by pokazać, że nie są one straszne i warto się badać. Jak duże jest na tę chwilę zainteresowanie całą akcją?
Jest wulkanem pozytywnej energii. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Jolę Mrotek
-Zaczęłam cykl badań w zaprzyjaźnionym Mokotowskim Centrum Zdrowia. Jest tam cudowna ekipa medyczna, kompetentna i bardzo życzliwa. Z tego, co wiem to na hasło “Onkorejs“ można tam nawet wykonać jakieś badania za darmo,więc szczerze polecam. Piszę felietony. Nakręciliśmy film z wizyty, który pokazuje, że takie kompleksowe badania można zrobić w ciągu kilku dni. Są bezbolesne. Nie wymagają od nas naprawdę wielkiej fatygi. Coraz więcej osób przyłącza się do naszej społeczności. Dostaję e-maile, smsy i całe mnóstwo powiadomień i podziękowań. Napływają życzenia, gratulacje, ale też pytania o to, jakie badania należy wykonać i gdzie. Cenię sobie szczególnie prośby o wytrwałość w mojej walce o to, aby regularne badania stały się czymś oczywistym, aby weszły w nawyk i stały się po prostu trendy :). Aby zamiast przysłowiowego kwiatka na Dzień Kobiet i Dzień Mężczyzn (bo przecież ich też to dotyczy) wszyscy obdarowywali się choćby jednym badaniem na rok :) To już dużo:) Możemy uratować życie ukochanej osoby. Dlaczego nie kupić np. w prezencie urodzinowym badania krwi?! Oryginalne, prawda? :)

Jest o niej w mediach coraz głośniej. Czy wprostproporcjonalnie do tego rośnie liczba osób, które są zainteresowane badaniami profilaktycznymi?

-Mam nadzieję :) Z badaniami jest tak, że wszyscy wiedzą, jak jest to ważne, ale odkładają je na póżniej. Sama tak robiłam. W tyle głowy mamy ukryte, że nas to nie dotyczy, dopóki nie dotknie to rodziny, czy bliskich znajomych. Śmieję się czasami sama do siebie, że już chyba zrzędzę, bo wszędzie, gdzie się pojawiam pytam najpierw, kiedy kto się badał :) Trzeba mówić o tym ciągle i wszędzie…aż stanie się to normą. Czasem uciekam się też do straszenia, bo niestety mamy tendencję odkładania wszystkiego na potem, a w przypadku raka, szybka diagnoza równa się życie.

Jako do Ambasadorki na pewno napływa do Pani wiele opinii od osób, dowiadujących się o akcji. Może Pani przytoczyć jakiś odzew, który utkwił w Pani pamięci?
Jola Mrotek namawia wszystkich do badań profilaktycznych. / Fot. Fot. Zdjęcie nadesłane przez Jolę Mrotek
-Najbardziej wzruszające są chwile, kiedy po moich charytatywnych koncertach ludzie po prostu podchodzą i ze łzami w oczach mówią “dziękuję”…nic więcej! Przytulają się i milczymy. po prostu. Nie potrzeba słów. Jestem wtedy wdzięczna losowi, że mogę być świadkiem takich chwil. Daje mi to szczęście, a poza tym wierzę, że dobro zawsze wraca :) Proszę wtedy tylko o jedno. Pomóżcie mi. Powtarzajcie wszędzie hasło ”Badajmy się”.

Już 14 maja, jako ambasador wyruszy Pani w załodze pierwszego rejsu. Popłyniecie na Zawiszy Czarnym. Znany jest już program tego dnia?

-Wiem, że będziemy wypływać o 18.00 z Basenu Prezydenta w Gdyni. Magda Lesiewicz utworzyła już na Facebooku wydarzenie – “Pomacham białą chusteczką OnkoBohaterom, wyruszającym w rejs” Dołącza do niego coraz więcej osób. Mamy nadzieję, że nabrzeże będzie zapełnione przyjaciółmi, którzy przyjdą życzyć nam wspaniałej przygody i dzięki temu wiele osób dowie się, że osoby po chorobie też mogą robić niesamowite, wielkie rzeczy. Spełniać marzenia. Żyć pełnią życia.

Są planowane kolejne edycje tej inicjatywy?

-Tak. Magda ma na liście kilkudziesięciu chętnych. Na pewno będą kolejne rejsy. Pod koniec sierpnia Fundacja Onkorejs – Wybieram Życie, organizuje też OnkoRejs granicami Polski. W ciągu tygodnia, 34 drużyny po 10 osób przejdą po około 100 km każda i w ten sposób okrążą Polskę, by pokazać, jak ważna jest profilaktyka.

Co jest dla Pani najważniejsze w całej akcji?

-Chcemy uświadomić, że rak to nie wyrok, tylko choroba przewlekła. Poznałam wiele osób po przejściach onkologicznych I proszę mi wierzyć, realizują się one zawodowo. spełniają marzenia. Mają tyle pozytywnej energii, że udziela mi sie ta ich pasja i chęć życia. Wcześnie zdiagnozowany rak jest bardzo często wyleczalny. Dlatego dajmy życiu szansę. Jeżeli moje “zrzędzenie” przyczyni się do tego, że choć jedna osoba pójdzie się zbadać, to warto było :)

Czy dołączają do niej kolejne osoby znane?

-Tak. Cały czas pojawia się ktoś, kto wspiera OnkoRejs. Tą inicjatywę poparli już Tomek Ciachorowski, Filip Bobek, Patryk Vega, Tomasz Karolak, Anna Dereszowska. Mam nadzieję, że wielu moich znanych znajomych też się przyłączy. Rak nie wybiera. Dotyka bez względu na płeć, zawód, tryb życia, sławę… Biednych I bogatych…

W ramach projektu odbywają się Pani koncerty. W jakich miastach w najbliższym czasie będzie można Panią spotkać?

-Właśnie jestem po koncercie w Brzesku, a 24 kwietnia zapraszam na godzinę 16:00 do Klubu Atelie przy sopockiej plaży. Postaram się, aby było magicznie, nostalgicznie, ale zapewniam też, że nie obejdzie się bez salw śmiechu, dzięki mojemu koledze, Jarkowi Gmitrzukowi, który ma rzadką umiejętność namawiania widzów do wykonywania różnych zabawnych rzeczy :)

Ile jest zaplanowanych koncertów dla OnkoRejsu?

-Te plany powstają spontaniczne :) Ponieważ koncerty są całkowicie charytatywne, zależy to w dużej mierze od tego, czy znajdą sie chętni do pomocy w zorganizowaniu miejsca i w promowaniu tego wydarzenia w lokalnych środowiskach:) Całą reszta zajmują się cudowni onkorejsowicze, przyjaciele i życzliwi ludzie, których przybywa, za co jestem niezmiernie wdzięczna :)

Jak tak to wszystko pogodzić? Śpiewa Pani, gra w serialach, prowadzi konferansjerkę… Nie ma Pani czasem ochoty zwolnić tempa, złapać chwili wytchnienia?

-Oczywiście, że mam. Najbardziej brakuje mi czasu dla rodziny. Mąż od 26 lat wspiera mnie i jest moją opoką, a syn w maju pisze maturę :) Właśnie, podczas mojego rejsu :) Nie wiem, jak przeżyję ten brak kontaktu z nimi, zwłaszcza w takiej chwili. Ciągle się z nimi mijam. Marzę już o jakichś wspólnych wakacjach. Cóż. Może w końcu się doczekam :) Podczas rejsu będę obchodzić też swoje urodziny. Onkorejsowicze zastąpią mi w tym dniu rodzinę :) To dla mnie takie symboliczne.

Czy wyobraża Pani sobie sytuację, w której mogłaby zrezygnować np. ze śpiewania dla aktorstwa?

-Kocham to, co robię. To moje powołanie. Od dziecka wiedziałam, że będę aktorką. Ukochałam też śpiew. Wiele lat poświęciłam, aby sie wszechstronnie wykształcić. Szkoły muzyczne 1 i 2 stopnia, dyplom w szkole aktorskiej, mozolne wprawki w klasie sopranu koloraturowego :), wielogodzinne ćwiczenia ze stepu z wspaniałą “Duninką” moją profesorką, uczennicą samego Freda Asteira! Lata w teatrach muzycznych i dramatycznych, dziesiątki premier…seriale, musicale…jak tu z tego zrezygnować? Kocham to. Urodziłam się dla publiczności:) Jest to dla mnie, oprócz mojej rodziny, najważniejsza rzecz na świecie!!!

Proszę wyobrazić sobie na koniec rozmowy sytuację, w której dostaje Pani Złotą Rybkę. Wypowiedzieć może Pani trzy życzenia…

-To może poprosiłabym o jeszcze trzy następne :) Jest tyle rzeczy, które możemy ofiarować innym. Zdrowie, pieniądze, które same w sobie są bez wartości, ale mogą zdziałać wiele dobrego. Mam jedno marzenie…usiąść z moją rodziną pod palmami, nad ciepłym morzem, przed własnym domem, zanurzyć stopy w chłodnym, białym piasku i wpatrywać się w zachód słońca :) Banalne, ale mi wystarczy :)

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Zdjęcia: Pani i Pan Fotograf oraz Paweł Myszka


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.