Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3558 miejsce

Josef Ströder, pediatra oskarżony o przyjaźń z Polakami

Josef Ströder (1912 -1993)– lekarz, profesor Bawarskiego Uniwersytetu w Wurzburgu. W 1942 roku skierowany został do Krakowa, a w 1943 roku został komisarycznym zarządcą Kliniki i Szpitala Dziecięcego im. Św. Ludwika. Szpital miał szczęście.

Ulica Strzelecka w Krakowie. Josef Ströder był zarządcą Kliniki i Szpitala Dziecięcego im. Św. Ludwika przy ul. Strzeleckiej 2. / Fot. ImreKiss/Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0.W 2000 roku przygotowywałam spotkanie młodzieży francuskiej, niemieckiej i polskiej. W planie mieliśmy odkrywanie wspólnej historii, a w programie między innymi zwiedzanie Auschwitz oraz krakowskiego Kazimierza. Przeważała najnowsza smutna historia. Szukałam jakiejś pozytywnej postaci, żeby młodzi Niemcy mogli poczuć się dumni i żeby młodzież wiedziała, że nawet w tak trudnych czasach można się przeciwstawić złu. W Encyklopedii Krakowa natknęłam się na krótką notatkę o Josefie Ströderze, lekarzu pediatrze, który w czasach okupacji nie stanął po stronie rozsądku, lecz po stronie słuszności. Wydał mi się tak ciekawą postacią, że postanowiłam zebrać więcej informacji na jego temat. Okazało się, że w Niemczech nikt o nim nie słyszał, a w Krakowie znany jest tylko w środowisku lekarskim. Przypadek sprawił, ze poznałam tłumaczkę, która współpracowała z profesorem. To ona tłumaczyła dla niego materiały do jego książki „Oskarżony o przyjaźń z Polakami”, w której Ströder opisał swoje polskie doświadczenia.

Urodził się w małej wiosce koło Bonn. Jego przodkowie byli chłopami i robotnikami. Wcześnie stracił rodziców. Wychowywała go siostra matki i jej mąż. Twierdził, że trudne dzieciństwo pozwoliło mu ochronić się przed intelektualną arogancją. W książce wspomina swoje szkoły i nauczycieli, zwłaszcza tych, którzy ryzykując własne bezpieczeństwo wstawiali się za obywatelami pochodzenia żydowskiego i tymi, którzy głośno mówili, że Niemcami rządzi morderca. Zapamiętał słowa jednego z nich: „Istnieje tylko jeden grzech – tchórzostwo”.

O mały włos Strödera nie dopuszczono do egzaminu, gdyż wstawił się za swoim profesorem, a kiedy ten został zmuszony do opuszczenia Niemiec, poszedł go pożegnać na dworzec. Miał potem z tego powodu kłopoty. Narodowosocjalistyczna gazeta napisała „Wyzuci z honoru studenci oddają swojemu żydowskiemu nauczycielowi ostatnią posługę”. Nie dał się zastraszyć. Był z tych, którzy twierdzą, iż wiedza może stanowić znakomity fundament siły moralnej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Marku, bardzo dziękuję za wpis.
Zbierając materiały na temat Josefa Strodera, zastanawiałam się dlaczego tak mało osób o nim słyszało.
Oskar Schindler, postać według mnie dwuznaczna, został sławny dzięki filmowi. Josef Stroder zrobił być może o wiele więcej dla ludzi i pamiętają o nim tylko lekarze. Intryguje mnie powód, dla którego tak się dzieje...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krysiu, dzięki takim pracom jak ta Twoja, ocalimy od zapomnienia pewne fakty, które nie zawsze były wygodne dla wielu polityków. Intuicyjnie wszyscy wiemy, że świat nie jest czarno-biały, że nie mieliśmy do czynienia tylko ze złymi Niemcami, a takie konkretne opisy jak ten są niezbędne, żeby etyczne aspekty wojny nie przeniosły się do sfery ogólności.
Tak, jak w badaniach naukowych w medycynie potrzebne są twarde dowody, tak i w ocenie postępowania ludzi nauki w tej branży, też muszą być przedstawione autentyczne wydarzenia.

Niejednokrotnie zastanawialiśmy się w swoim gronie, w jaki sposób mogły pojawiać się tacy ludzie jak doktor Mengele i dziesiątki jemu podobnych, którzy stanęli po ciemnej stronie mocy. Przecież Niemcy, to cywilizowany naród.

Ostatnio trochę rozjaśniło mi się w głowie, gdy obejrzałem relację z eksperymentu naukowego, prowadzonego przez psychologów. Badano stopień czy zakres przemocy, do jakiego można zmusić normalnych, przeciętnych ludzi, mających moc decyzyjną w karaniu drugiego człowieka biorącego udział w eksperymencie. Okazuje się, że niektórzy mogliby zadawać niesamowicie okrutne kary w imię eksperymentu naukowego, przerzucając całą winę za cierpienia "królika doświadczalnego" - na organizatora doświadczenia. Człowiek ma straszną konstrukcję psychiki... Pomyśleć, że jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.