Facebook Google+ Twitter

Józef Oleksy: spędzam święta w rodzinnym gronie

Polski polityk, były Marszałek Sejmu, premier, obecnie dziekan Wydziału Stosunków Międzynarodowych w Akademii Finansów - Józef Oleksy opowiada Ilonie Adamskiej o swojej karierze politycznej, kobietach i marzeniach.

Czy kariera polityczna była Pana celem, czy też stała się jednym z etapów Pana drogi życiowej i zawodowej?

Dobre pytanie. Myślę, że w tym przypadku odróżniam się od reszty środowiska politycznego, ponieważ nigdy nie planowałem swojej kariery. Kariera polityczna nie była przedmiotem moich niecierpliwych oczekiwań, przebierania nogami czy też zakładania sobie, że muszę to robić za wszelką cenę, że muszę być ministrem rządu, wiceministrem…To się wszystko stawało jakby po drodze. Moim motywem jest jakiś gen wewnętrzny, który domaga się przebywania wśród ludzi, oddziaływania na nich i czerpania z tego satysfakcji, że się jest potrzebnym. Funkcje, stanowiska, które pełniłem przez ostatnie 20 lat, są to „rzeczy”, które się działy obok, nigdy nie planowane przeze mnie. Plus oczywiście zbieg okoliczności.

Józef Oleksy / Fot. AKPA
Dokąd, Pana zdaniem, zmierza współczesna Polska?

Idzie wraz z resztą Europy do przodu. Azymut jest pozytywny. Europa jest kontynentem wysokich standardów, pozytywnych wartości, pomyślności. To jest ten euroatlantycki obszar dobrobytu. Z tego punktu widzenia, całe szczęście, że jesteśmy w Unii Europejskiej, bo sami do wielu rzeczy długo byśmy dochodzili. Jeżeli chodzi o społeczeństwo i państwo, to jesteśmy wciąż w procesie zmian. Zmiany nie są w Polsce dokończone, część jest jeszcze nie podjęta. Nie można z całą pewnością powiedzieć, że już jesteśmy po reformach. One są dopiero przed nami. Wiele dobrego się stało, prawidłowe kierunki zostały zaprogramowane, demokracja działa, w Europie się odnajdujemy. Musi jednak mieć miejsce reforma państwa, finansów publicznych, systemu socjalnego i systemu opodatkowania.

Urodził się Pan w Nowym Sączu. Tęskni Pan za rodzinnymi stronami?

Na pewno pozostał sentyment. To zawsze będzie moja mała ojczyzna. Tam się urodziłem, tam poznawałem świat, tam moje wyobrażenia o przyszłości nabierały barw. Do dziś jestem przewodniczącym Klubu Przyjaciół Ziemi Sądeckiej, a nawet niepisanym szefem Klubu Miłośników Rydza.

Jak się Panu żyje w stolicy?

Stolica mnie nie porwała. Mimo, że mieszkam już w Warszawie 43 lata, zdecydowanie wolę inne polskie miasta. Warszawa jest piękna tylko w słoneczne dni, w lecie. W innych porach roku, przy niepogodzie, jest to miasto coraz bardziej uciążliwe, smutne i ponure. Na szczęście mieszkam w Wilanowie, poza centrum miasta, ale nie zmienia to faktu, że Warszawa, w moim przekonaniu i wyobrażeniu, nie spełnia warunków komfortu obywatelskiego.

Środowiska polityków, biznesmenów, profesorów jest zazwyczaj dość hermetyczne. Pan natomiast jest raczej osobą bardzo otwartą i kontaktową. Z czego to wynika?

Z charakteru, z osobowości, z pewnego obycia. Jeździłem dużo po świecie w trakcie studiów, w trakcie swojej politycznej kariery jako marszałek i premier. To dawało mi pewną większą otwartość.

Zatem nie zamyka się Pan w swoim gronie?

Oczywiście, że nie. Uważam się za osobę otwartą, wykształconą i bez kompleksów.

Lubi Pan kobiety?

Oczywiście.
Czy Pana zdaniem kobieta to ciekawszy wynalazek Pana Boga niż mężczyzna?

Pytanie podstępne…Po pierwsze wyznaję równość płci, więc żadna z nich nie może stawiać się ponad drugą. Protekcjonalne podejście do kobiety jest niedopuszczalne. Zresztą kobiety coraz częściej reagują na ich „dekoracyjne” traktowanie, bo równość jest faktem obowiązującym. Z drugiej strony istnieje fakt biblijny, że Pan Bóg stworzył kobietę z żebra Adama, a więc najpierw był Adam. Trzymajmy się zatem tej wersji ( śmiech).

Na co przede wszystkim zwraca Pan uwagę, gdy po raz pierwszy poznaje kobietę? Liczy się wygląd zewnętrzny, poczucie humoru, inteligencja, czy może coś zupełnie innego?

Na figurę, oczy i na lekkość bycia. Przepadam za kobietami, które są aż do granicy fertyczne. Kobieta urodziwa i atrakcyjna to magnes, którego nie da się zdefiniować. A jeśli jeszcze jest mądra i roztropna - to faceci niech zdejmują czapki z głów.

Jaki jest na co dzień Józef Oleksy?

Uważam się za człowieka sympatycznego, bez zahamowań. Bardzo fatwo mijają mi urazy i złości. Jestem trochę pedantyczny, żeby nie powiedzieć - uciążliwy. O mało nie zemdlałem kilka razy, wchodząc do pokoju mojej córki, ponieważ ja mam „chorobliwe” poczucie ładu między człowiekiem a rzeczami, które go otaczają. Moja córka jest zaprzeczeniem tego ładu. Jest osobą wspaniałą, ale kompletnie nie dba o porządek. Bardzo lubię ludzi, ufam im. Zaufanie, do pierwszej zdrady oczywiście, jest według mnie olbrzymią wartością. Niestety w polityce mało komu można ufać, bo to jest gra podstępna, bez litości, bez zasad.

Jest więc w Panu coś nadzwyczajnego?

To nie mnie oceniać. Ale uważam, że cechą szczególną, która mnie wyróżnia jest duża komunikatywność. Nie przerażają mnie nowi ludzie. Im większy tłum, tym mam większą pokusę panowania nad nim i nawiązania przyjaznego kontaktu.

Czy brakuje Panu odrobiny szaleństwa?

Na pewno nie brakuje…

Fiodor Dostojewski mawiał, że „bez cierpienia nie rozumie się szczęścia”. Jak znosi Pan przeciwności losu?

Znoszę je, bo muszę. Było mi ich dane wyjątkowo dużo. Jestem politykiem, który był nieustannie atakowany: albo za zbiorowe winy PRL-u, zarzuty szpiegostwa, lustracja – kompletnie nieuczciwa, Guzowaty, który zrobił czyn podły. Dużo tych stresów i przeciwności. One mnie mobilizują, napędzają do działania. Wiele osób się dziwi, że ja jeszcze żyję. Dla mnie jednak im większa bariera, tym większa mobilizacja. Poza tym dużo łatwiej znosi się przeciwności losu, kiedy jest się przekonanym o swojej racji. Trudne sytuacje były i są dla mnie także świetnym sprawdzianem dla otoczenia, moich kolegów, przyjaciół.

Stanisław Staszic pisał: „Pierwszym obowiązkiem człowieka jest pracować. Tylko przez pracę staje się obywatelem użytecznym”. Jaki jest Pana stosunek do pracy?

Dokładnie taki sam. Nie mogę sobie aktualnie znaleźć miejsca, bo mam za dużo wolnego czasu. Całe lata pracowałem od 7 do 23, non stop. Jestem więc otwarty na rożne pomysły. Praca nie jest tylko źródłem utrzymania. Jest kategorią sensu, jakości życia i poczucia spełnienia.

Jest Pan zatem pracoholikiem?

Nie. Ja po prostu lubię być zajęty, zaprzątnięty czymś. Nie musi to być ciężka praca, ani nawet twórcza. Ważne by była. Musi dawać poczucie zapotrzebowania. Człowiek, który nie czuje się potrzebny, szybko się psychicznie marginalizuje. Wolny czas staram się jakoś zapełniać. Piszę książki, wykładam, wyjeżdżam za granicę. Spotykam się z różnymi ludźmi i teraz sam sobie dobieram towarzystwo bo nie wynika ono z władzy, funkcji czy koterii.

Jak Pan najchętniej wypoczywa?

Nie bardzo umiem wypoczywać.

Największe pozazawodowe marzenie?

Niektóre są tajemne, więc nie mogę zdradzić. Co do reszty, to marzę o napisaniu książki, która zapadłaby głęboko w pamięci ludzi. Marzę o wnukach, choć nie czuję się jeszcze stary. Poza tym własna partia! Ruch obywatelski, który byłby „niepartyjny”, ale zapełniał niszę ułomności naszego demokratycznego życia zbiorowego.

Jak Pan spędzi tegoroczne święta?

Na pewno w domu, w kraju. Jestem tradycjonalistą. Spędzam święta w rodzinnym gronie. Oczywiście nie może zabraknąć dwunastu dań.

A Sylwester?

Jeszcze nie wiem. Może w Afryce, a może nad polskim morzem… lub w górach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Ten "wujek" Józek... Bardzo ciekawa postać. Z jednej strony okrył hańbą moje nazwisko. Rodzina konserwatywna, prawicowa. -A z niego komuch. Ale z drugiej strony patrząc nie mam przejmować się czym, - bo to wyjątkowo łebski gość. Czasem tylko zdarza mu się prawdziwego coś powiedzieć. Przez co nie przystaje do typowych elit politycznych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.12.2007 12:57

Za pomysł(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak Pan spędzi tegoroczne święta?

Na pewno w domu, w kraju. Jestem tradycjonalistą. Spędzam święta w rodzinnym gronie. Oczywiście nie może zabraknąć dwunastu dań.

Sam siebie oszukuje, jakie święta może obchodzić były komunista...

Lubi kobiety, hah dobre...

Zdjęcie The Best - Rodzina Adamsów

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam!!!
Wywiad bardzo ciekawy i na czasie, przeprowadzony gustownie ze smakiem , co świadczyć może że zostało włożone w niego dużo starań i prawdopodobnie autorka bardzo lubi to co robi.
W związku z tym życzę powodzenia i dalszych sukcesów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.